StoryEditor

Rolnik z Opolszczyzny postawił już drugi mlekomat! 240 l mleka to też nie problem!

Damian Morcinek sprzedaje w Opolu mleko z własnego gospodarstwa przez mlekomat. Pierwsza maszyna powstała na początku stycznia, a druga niespełna trzy tygodnie później. Mleko schodzi na pniu, a młody rolnik dalej myśli o rozwoju!

17.02.2026., 10:00h

Tak jak obiecaliśmy, skontaktowaliśmy się z Damianem Morcinkiem z powiatu oleskiego, który prowadzi RHD i sprzedaje mleko poprzez mlekomat w Opolu, żeby sprawdzić jak sobie radzi i jak idzie jego biznes. Niemałe było nasze zdziwienie kiedy rolnik powiedział, że w tej samej lokalizacji dostawił drugą maszynę vendingową niespełna dwa tygodnie po odpaleniu pierwszej.

Przypomnijmy, że historię Damiana Morcinka opisywaliśmy w połowie stycznia na łamach topagrar.pl w artykule Mlekomat rolniczym hitem: 120 l schodzi jak ciepłe bułeczki. „Żyję tylko z RHD"

W przypadku tego rolnika, można śmiało powiedzieć, że „apetyt rośnie w miarę jedzenia”, a młody producent mleka ma łeb na karku do interesów. W krótkim tempie od instalacji pierwszego mlekomatu, tuż obok wyrósł drugi.

Drugi mlekomat i 240 litrów dziennie prosto z gospodarstwa

Rolnik prowadzący sprzedaż bezpośrednią w ramach rolniczego handlu detalicznego sprzedaje mleko w dwóch wariantach cenowych: 7,5 zł/l w butelce szklanej i 5,5 zł/l w plastikowej. Każdy mlekomat ma wydajność ok. 120 litrów dziennie, co oznacza łącznie 240 litrów trafiających do klientów bez pośredników.

Automat ustawiony jest w Opolu, a zainteresowanie produktem – jak podkreśla rolnik – utrzymuje się na stabilnym poziomie. Jeszcze niedawno większość klientów przyjeżdżała po mleko bezpośrednio do gospodarstwa. Dziś zostało tylko dwóch stałych odbiorców z okolicy, którzy kupują je co drugi dzień.

Rośnie biurokracja i kontrole

Wszystko prosperuje znakomicie i widać niesamowite zaangażowanie w prowadzoną działalność. Jednak wymagania administracyjne rosną. Jak relacjonuje, sama rejestracja działalności w ramach RHD była prosta, lecz późniejsze kontrole przyniosły dodatkowe obowiązki. A ostatnia inwestycja zwiększyła liczbę wymaganych dokumentów i prowadzonych rejestrów.

Rolnik obecnie musi prowadzić kolejne ewidencje – m.in. zapisy temperatur transportu, mimo że przewóz odbywa się autem-chłodnią, a mleko znajduje się w zamkniętych opakowaniach, a sery z transportem do klientów w termoboksach. Doszedł także obowiązek prowadzenia rejestru dezynfekcji samochodu. Obowiązki administracyjne wzrosły, a pracy jednak przy dwóch mlekomatach również jest więcej.

 – Wychodzi na to, że muszę prowadzić około dziesięciu różnych rejestrów, to czasochłonne zajęcie – podkreśla rolnik.

Dodatkowym utrudnieniem jest lokalizacja urządzenia. Gospodarstwo znajduje się w innym powiecie niż mlekomat, dlatego – jak twierdzi rolnik – kontrole mają być zlecane właściwemu miejscowo inspektoratowi.

Morcinek uważa, że zwiększone zainteresowanie kontrolą zbiegło się w czasie z uruchomieniem drugiego urządzenia.  

Czasochłonna produkcja i logistyka

Obsługa mlekomatów wymaga dużego nakładu pracy. - Sam dój trwa około godziny, schładzanie kolejną, a butelkowanie 240 litrów następne 60 minut. Do tego dochodzi transport i załadunek mleka do automatu – zaznacza Damian Morcinek. Rolnik przyznaje, że połączenie prowadzenia gospodarstwa i obsługi mlekomatów w pojedynkę jest trudne i czasochłonne.

Łączna dzienna produkcja mleka w rodzinnym gospodarstwie wynosi ok. 750 litrów, z czego 350 litrów pochodzi ze stada krów Damiana. Surowiec od rodziców trafia do mleczarni OSM Włoszczowa, natomiast własne mleko sprzedaje w mlekomatach lub przerabia na produkty.

Co ciekawe od konsumentów pobierana jest zwrotna kaucja za butelki szklane, która wynosi 2 zł.

- Jest możliwość oddawania butelek, ale nie przez automat. Można je oddać tylko w określonych godzinach, kiedy przyjeżdżam z dostawą. Wtedy klienci przynoszą butelki, a my zwracamy im kaucję – tłumaczy rolnik.

Morcinek zaznacza, że opakowania zarówno plastikowe i szklane razem z etykietami to spora składowa ceny mleka z mlekomatu – 7,5 zł/l mleka w butelce szklanej (2 zł kaucja) i 5,5 zł/l w butelce plastikowej (nawet 1 zł z etykietą)

Biurokracja może niejednego rolnika zniechęcić

Choć dla Damiana Morcinka zrozumiałe jest to, że mleko musi być badane i pod kontrolą to jednak mimo zapewnień, że w RHD jest wiele uproszczeń, to jednak kontrole stały się częstsze a dokumentów przybywa. W związku z tym, że pojawia się ich coraz więcej zastanawia się nad zawieszeniem produkcji serów i masła. Pojawiają się problemy interpretacyjne dot. przepisów przy kontrolach produktów przetworzonych.

- Najbardziej zaskakuje mnie sama liczba tych rejestrów. Nakaz prowadzenia tylu zestawień, według mnie, mija się z celem – wychodzi na to, że mam prowadzić dziesięć różnych rejestrów. Z uwagi na ogólne, niedoprecyzowane rozporządzenia pojawiają się trudności w ich jednolitej interpretacji przez urzędników, co w praktyce ogranicza możliwość pełnego skorzystania z uprawnień przysługujących rolnikowi i osłabia go w chęci dalszego rozwoju – zaznacza Morcinek.

Lepszy dochód, większa satysfakcja

Damian Morcinek z mlekomatem wstrzelił się akurat w czasie gdy ceny mleka w skupie zaczęły drastycznie spadać. Ta ilość, którą produkują jego krowy wystarcza na razie na zaspokojenie potrzeb konsumentów korzystających z mlekomatów w Opolu, a dochód jest satysfakcjonujący.

Zaznacza, że w jego okolicy ceny skupu w mleczarniach spadły w ostatnich miesiącach nawet o ok. 50 gr/l i wynoszą średnio 2 zł, ale w niektórych spółdzielniach rolnicy otrzymują znacznie mniej, bo nawet 1,60 zł/l.

Z rozmowy z naszą Redakcją można wywnioskować, że rolnik jest zadowolony z produkcji, sprzedaży oraz dochodów, mniej z dodatkowej ponadmiarowej biurokracji.

Dorota Kolasińska
Autor Artykułu:Dorota Kolasińska Redaktor Prowadząca topagrar.pl
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
17. luty 2026 11:02