StoryEditor

Zdrowa żywność luksusem? "System zabija małych producentów" – mocne głosy z debaty

Czy zdrowa żywność w Polsce staje się dobrem dla nielicznych? Podczas niedawnego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Żywności eksperci, urzędnicy i producenci nie szczędzili ostrych słów.

25.03.2026., 18:30h

W centrum sejmowej dyskusji znalazły się rosnące koszty, biurokracja i bariery dla małych gospodarstw.

– Jeżeli nie nastąpią zmiany, mali producenci nie mają szans na przetrwanie – alarmował przedsiębiorca i rolnik Roman Kluska.

image
Posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Żywności 17 marca w Sejmie
FOTO: Kancelaria Sejmu

Im więcej papierów, tym gorzej

Debatę otworzyło pytanie o to, czy konsument może dziś mieć pewność, że kupuje rzeczywiście zdrową żywność. Zdaniem Romana Kluski – w przeszłości prezesa spółki Optimus, a dziś producenta i twórcy marki żywności Prawdziwe Jedzenie – system kontroli nie daje takiej gwarancji.

– Nie widzę i myślę, że nie będzie żadnej innej możliwości, aby klient był pewny, że ma zdrową żywność, poza słowem honoru producenta – mówi Kluska.

Jak podkreślił, nadmiar formalnych procedur nie zawsze przekłada się na rzeczywistą jakość produktu. – Im więcej papierów, tym bardziej świat wirtualny odbiega od stanu faktycznego – zaznaczył.

image
Posłanka Karina Bosak (Konfederacja) pełni rolę nieformalnego przewodniczącego Parlamentarnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Żywności
FOTO: Kancelaria Sejmu

Biurokracja zamiast produkcji

Kluska szeroko opisał realia prowadzenia małego, wysokojakościowego gospodarstwa i przetwórni.

– Kiedy 20 lat temu zakładałem mleczarnię, pracowały trzy osoby. Dziś przy tej samej produkcji pracuje sześć osób – wskazał Roman Kluska.

Jak dodał, wzrost zatrudnienia wynika głównie z obowiązków administracyjnych. – Połowa z nich zajmuje się biurokracją – podkreślił.

Szczególnie krytycznie odniósł się do obowiązku śledzenia każdej partii produktu. – Muszę zrobić ewidencję, z której partii konkretnie poszedł towar do którego odbiorcy. U mnie to jest mordercza praca – mówił.

Rosnące koszty i brak konkurencyjności

Producent wskazał również na gwałtowny wzrost kosztów produkcji, który podważa opłacalność działalności.

– Koszty produkcji roślinnej oraz zwierzęcej tak rosną, że w tej chwili jest to niemal nie do udźwignięcia – ocenił Kluska.

Jego zdaniem mali producenci nie mają dziś realnych szans konkurowania z dużymi podmiotami. – Jeżeli mali nie zostaną odciążeni, to naprawdę nie mamy szans na przetrwanie – ostrzegł.

Ministerstwo: system jest potrzebny, ale wymagający

Do zarzutów odniósł się przedstawiciel resortu rolnictwa, który przyznał, że obciążenia administracyjne są realnym problemem, ale wynikają z konieczności zapewnienia bezpieczeństwa żywności.

– Te wymogi dotyczą wszystkich rolników, nie jest Pan sam – zaznaczył urzędnik Ministerstwa Rolnictwa i Rozowju Wsi.

Podkreślił również, że wysoka jakość żywności wiąże się z dodatkowymi obowiązkami: – Każda żywność powinna być zdrowa, jeśli jest oferowana na rynku i podlega rygorom oraz nadzorowi.

Jednocześnie wskazał, że producenci mogą korzystać z systemów jakości i wsparcia finansowego.

– Jeśli ktoś chce wejść w konkurencję jakościową, ma do dyspozycji systemy unijne i krajowe oraz różne formy wsparcia – dodał.

image
W posiedzeniu uczestniczyli przedstawiciele kluczowych instytucji rządowych odpowiedzialnych za jakość żywności oraz resortu rolnictwa
FOTO: Kancelaria Sejmu

Zdrowa żywność stanie się produktem niszowym?

Krytyczne głosy płynęły także ze strony ekspertów rynku żywności. Emilia Kuś-Dustet, technolog żywności, zwróciła uwagę na malejącą dostępność wysokiej jakości produktów.

– Zdrowa żywność stanie się produktem niszowym – oceniła.

W jej opinii system jest nadmiernie sformalizowany. – System jest bardzo przeregulowany. Nie pozwala swobodnie prowadzić działalności gospodarczej – dodała.

Paradoks rynku: tanio dziś, drogo jutro

Na długofalowe skutki dominacji taniej, przetworzonej żywności zwróciła uwagę Karolina Kowalczyk z Politechniki Rzeszowskiej: – Doszliśmy do momentu, że nas karmi chemia, żywność przemysłowa, bo jest tania.

Podkreśliła jednak, że realny koszt takiej żywności pojawi się w przyszłości.

– To, co dziś jest tanie, za 10 lat kosztować nas będzie 10 razy więcej w ochronie zdrowia – zaznaczyła.

Bariery dla nowych producentów

Na problem wejścia na rynek zwrócił uwagę Sławomir Czabaj, technolog żywności i specjalista ds. badań i rozwoju.

– Koszty wejścia i ilość dokumentacji są tak duże, że wielu rezygnuje na starcie – wskazał.

Podkreślił, że system nie nadąża za innowacjami: – Nie każdy musi być rolnikiem, żeby produkować żywność, ale dziś bez tego statusu wejście na rynek jest znacznie trudniejsze.

image
Posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Żywności 17 marca w Sejmie
FOTO: Kancelaria Sejmu

Małe gospodarstwa bez szans w sieciach handlowych

Z kolei Wiesław Wojtczak z Polskiego Związku Hodowców i Producentów Gęsi zwrócił uwagę na problem dystrybucji.

– Małe zakłady nie mają żadnych szans konkurowania z dużymi przedsiębiorstwami na tym samym rynku – podkreślił.

Jego zdaniem konieczne jest wsparcie alternatywnych kanałów sprzedaży: – Należałoby wesprzeć sprzedaż bezpośrednią i lokalne targowiska.

Wnioski: system wymaga korekty

Debata w Sejmie pokazała wyraźnie, że choć Polska dysponuje jednym z najbardziej restrykcyjnych systemów kontroli jakości żywności, to jego koszty w największym stopniu ponoszą mali producenci.

Z jednej strony mamy więc wysokie standardy i bezpieczeństwo, z drugiej – rosnącą presję ekonomiczną i regulacyjną.

Jeśli – jak wskazywali uczestnicy – nie dojdzie do uproszczenia przepisów i lepszego dopasowania ich do skali działalności, zdrowa żywność może rzeczywiście stać się produktem elitarnym, a polski rynek – jeszcze bardziej zdominowany przez dużych graczy.

Retransmisję posiedzenia zespołu można obejrzeć tutaj.

Krzysztof Zacharuk

Krzysztof Zacharuk
Autor Artykułu:Krzysztof Zacharuk
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
25. marzec 2026 18:32