W centrum sejmowej dyskusji znalazły się rosnące koszty, biurokracja i bariery dla małych gospodarstw.
– Jeżeli nie nastąpią zmiany, mali producenci nie mają szans na przetrwanie – alarmował przedsiębiorca i rolnik Roman Kluska.
Im więcej papierów, tym gorzej
Debatę otworzyło pytanie o to, czy konsument może dziś mieć pewność, że kupuje rzeczywiście zdrową żywność. Zdaniem Romana Kluski – w przeszłości prezesa spółki Optimus, a dziś producenta i twórcy marki żywności Prawdziwe Jedzenie – system kontroli nie daje takiej gwarancji.
– Nie widzę i myślę, że nie będzie żadnej innej możliwości, aby klient był pewny, że ma zdrową żywność, poza słowem honoru producenta – mówi Kluska.
Jak podkreślił, nadmiar formalnych procedur nie zawsze przekłada się na rzeczywistą jakość produktu. – Im więcej papierów, tym bardziej świat wirtualny odbiega od stanu faktycznego – zaznaczył.
Biurokracja zamiast produkcji
Kluska szeroko opisał realia prowadzenia małego, wysokojakościowego gospodarstwa i przetwórni.
– Kiedy 20 lat temu zakładałem mleczarnię, pracowały trzy osoby. Dziś przy tej samej produkcji pracuje sześć osób – wskazał Roman Kluska.
Jak dodał, wzrost zatrudnienia wynika głównie z obowiązków administracyjnych. – Połowa z nich zajmuje się biurokracją – podkreślił.
Szczególnie krytycznie odniósł się do obowiązku śledzenia każdej partii produktu. – Muszę zrobić ewidencję, z której partii konkretnie poszedł towar do którego odbiorcy. U mnie to jest mordercza praca – mówił.
Rosnące koszty i brak konkurencyjności
Producent wskazał również na gwałtowny wzrost kosztów produkcji, który podważa opłacalność działalności.
– Koszty produkcji roślinnej oraz zwierzęcej tak rosną, że w tej chwili jest to niemal nie do udźwignięcia – ocenił Kluska.
Jego zdaniem mali producenci nie mają dziś realnych szans konkurowania z dużymi podmiotami. – Jeżeli mali nie zostaną odciążeni, to naprawdę nie mamy szans na przetrwanie – ostrzegł.
Ministerstwo: system jest potrzebny, ale wymagający
Do zarzutów odniósł się przedstawiciel resortu rolnictwa, który przyznał, że obciążenia administracyjne są realnym problemem, ale wynikają z konieczności zapewnienia bezpieczeństwa żywności.
– Te wymogi dotyczą wszystkich rolników, nie jest Pan sam – zaznaczył urzędnik Ministerstwa Rolnictwa i Rozowju Wsi.
Podkreślił również, że wysoka jakość żywności wiąże się z dodatkowymi obowiązkami: – Każda żywność powinna być zdrowa, jeśli jest oferowana na rynku i podlega rygorom oraz nadzorowi.
Jednocześnie wskazał, że producenci mogą korzystać z systemów jakości i wsparcia finansowego.
– Jeśli ktoś chce wejść w konkurencję jakościową, ma do dyspozycji systemy unijne i krajowe oraz różne formy wsparcia – dodał.
Zdrowa żywność stanie się produktem niszowym?
Krytyczne głosy płynęły także ze strony ekspertów rynku żywności. Emilia Kuś-Dustet, technolog żywności, zwróciła uwagę na malejącą dostępność wysokiej jakości produktów.
– Zdrowa żywność stanie się produktem niszowym – oceniła.
W jej opinii system jest nadmiernie sformalizowany. – System jest bardzo przeregulowany. Nie pozwala swobodnie prowadzić działalności gospodarczej – dodała.
Paradoks rynku: tanio dziś, drogo jutro
Na długofalowe skutki dominacji taniej, przetworzonej żywności zwróciła uwagę Karolina Kowalczyk z Politechniki Rzeszowskiej: – Doszliśmy do momentu, że nas karmi chemia, żywność przemysłowa, bo jest tania.
Podkreśliła jednak, że realny koszt takiej żywności pojawi się w przyszłości.
– To, co dziś jest tanie, za 10 lat kosztować nas będzie 10 razy więcej w ochronie zdrowia – zaznaczyła.
Bariery dla nowych producentów
Na problem wejścia na rynek zwrócił uwagę Sławomir Czabaj, technolog żywności i specjalista ds. badań i rozwoju.
– Koszty wejścia i ilość dokumentacji są tak duże, że wielu rezygnuje na starcie – wskazał.
Podkreślił, że system nie nadąża za innowacjami: – Nie każdy musi być rolnikiem, żeby produkować żywność, ale dziś bez tego statusu wejście na rynek jest znacznie trudniejsze.
Małe gospodarstwa bez szans w sieciach handlowych
Z kolei Wiesław Wojtczak z Polskiego Związku Hodowców i Producentów Gęsi zwrócił uwagę na problem dystrybucji.
– Małe zakłady nie mają żadnych szans konkurowania z dużymi przedsiębiorstwami na tym samym rynku – podkreślił.
Jego zdaniem konieczne jest wsparcie alternatywnych kanałów sprzedaży: – Należałoby wesprzeć sprzedaż bezpośrednią i lokalne targowiska.
Wnioski: system wymaga korekty
Debata w Sejmie pokazała wyraźnie, że choć Polska dysponuje jednym z najbardziej restrykcyjnych systemów kontroli jakości żywności, to jego koszty w największym stopniu ponoszą mali producenci.
Z jednej strony mamy więc wysokie standardy i bezpieczeństwo, z drugiej – rosnącą presję ekonomiczną i regulacyjną.
Jeśli – jak wskazywali uczestnicy – nie dojdzie do uproszczenia przepisów i lepszego dopasowania ich do skali działalności, zdrowa żywność może rzeczywiście stać się produktem elitarnym, a polski rynek – jeszcze bardziej zdominowany przez dużych graczy.
Retransmisję posiedzenia zespołu można obejrzeć tutaj.
Krzysztof Zacharuk
