W zależności od skali problemu i stanu technicznego jednostki napędowej, substancja ta może jedynie delikatnie "rosić" na łączeniach tłumika lub być intensywnie wyrzucana przez mały otwór w kolanku, na którym jest osadzony tłumik, a zanieczyszczenia będą brudzić m.in. butlę powietrza, która jest poniżej.
Skąd bierze się czarna maź w tłumiku Ursusa C-360?
Najczęstszym powodem powstawania tłustego nalotu jest długotrwała praca niedogrzanej jednostki pod znikomym obciążeniem. Silnik S-4002 do prawidłowego przebiegu procesu spalania potrzebuje temperatury roboczej w przedziale 80–90 st. Podczas lekkich prac podwórkowych, jazdy na pusto lub w przypadku całkowitego braku termostatu, komory spalania pozostają niedogrzane. Podawany przez wtryskiwacze olej napędowy nie ulega pełnemu odparowaniu i zapłonowi, lecz osiada na ściankach tulei i przedostaje się bezpośrednio do kolektora wydechowego.
Podobny efekt wywołują usterki układu paliwowego. Tak zwane lejące końcówki wtryskiwaczy, uszkodzone sprężyny lub zbyt niskie ciśnienie otwarcia sprawiają, że paliwo trafia do cylindra w postaci kropel zamiast drobnej mgiełki.
Częstym źródłem problemu jest także źle ustawiony kąt wyprzedzenia wtrysku na pompie paliwowej.
Istotny wpływ ma również przedostawanie się oleju silnikowego do wydechu, do czego dochodzi w wyniku zużycia pierścieni tłokowych, wyeksploatowania tulei cylindrowych lub powiększonych luzów w zaworach i prowadnicach głowicy. Spadek stopnia sprężania na skutek zużycia gładzi cylindrowych dodatkowo utrudnia osiągnięcie temperatury niezbędnej do pełnego samozapłonu mieszanki.
Zobacz też: Pompa wtryskowa w Ursusie C-360 ma własny olej. Wymieniaj go co 200 mth
Kiedy czarna maź z tłumika C-360 powinna niepokoić?
Pojawienie się mazi z wydechu nie zawsze musi oznaczać konieczność przeprowadzenia kapitalnego remontu silnika. W przypadku gdy maszyna po wielomiesięcznym postoju lub zimowych, lekkich pracach dymi i rosi na czarno, często jest wyłącznie efektem spływania dawno osadzonych nagarów. Zjawisko to powinno samoczynnie ustąpić po wyjeździe w pole i kilkugodzinnej pracy przy pełnym obciążeniu termicznym i mechanicznym.
Interwencja mechaniczna staje się jednak nieunikniona, gdy problem nie znika mimo osiągnięcia właściwej temperatury, a samemu wyciekowi towarzyszą dodatkowe niepokojące objawy. Należą do nich wyraźny i szybki ubytek oleju silnikowego na bagnecie, ciągłe dymienie z tłumika na niebiesko lub czarno, zauważalny spadek mocy pod obciążeniem, trudności z rozruchem zimnego silnika oraz stuki dochodzące z układu korbowo-tłokowego lub głowic.
Diagnostyka Ursusa C-360 krok po kroku: od termostatu do pomiaru sprężania
Koszty i zakres napraw warto ograniczać poprzez eliminację najprostszych potencjalnych usterek. Diagnostykę rozpoczyna się od kontroli układu chłodzenia, czyli sprawdzenia obecności oraz sprawności termostatu, a w przypadku jego braku, montażu nowego elementu. Następnie wykonuje się próbę roboczą w ciężkiej pracy polowej, aby doprowadzić silnik do optymalnej temperatury i dokładnie "przepalić" układ wydechowy.
Jeśli to nie przynosi rezultatów, kolejnym krokiem jest weryfikacja aparatury paliwowej poprzez demontaż wtryskiwaczy i sprawdzenie ich na próbniku pod kątem ciśnienia otwarcia, szczelności oraz jakości rozpylania paliwa. Warto przy tym zweryfikować poprawność ustawienia kąta wtrysku. Ostatecznym etapem przed ewentualną rozbiórką silnika jest pomiar ciśnienia sprężania na poszczególnych cylindrach, co pozwala precyzyjnie ocenić stopień zużycia gładzi cylindrowych, pierścieni tłokowych oraz szczelność zaworów w głowicach.
Źródło: Wiadomości Rolnicze Polska
