StoryEditor

2000 beczek gnojowicy rocznie. Jak ją aplikują w gospodarstwie Stelmaszyk?

Gnojowica to cenny surowiec, który w dobrze prowadzonym gospodarstwie może ograniczyć zużycie nawozów mineralnych nawet o 70%. Oto przykład gospodarstwa z Lubuskiego.

25.08.2026., 15:00h

– Gnojowicy mamy pod dostatkiem, dlatego chcemy ją jak najlepiej wykorzystać i ograniczyć nawożenie mineralne – mówi Arkadiusz Tomkowiak, kierownik gospodarstwa Stelmaszyk.

Liczące niespełna 800 ha gospodarstwo w Nowym Gorzycku jest nastawione na produkcję trzody chlewnej w cyklu zamkniętym. Utrzymywanych jest w nim 900 loch, a rocznie ferma sprzedaje ok. 30 tys. tuczników. Tak liczne stado potrzebuje ponad 9 tys. ton paszy.

– Zboża przechowujemy w magazynach płaskich oraz czterech silosach o pojemności 250 t każdy. Dodatkowo nadwyżki magazynujemy w rękawach foliowych. Mamy bazę magazynową na ok. 4 tys. ton, dlatego mniej więcej 50% zboża musimy dokupować. Sprzedajemy kukurydzę, a kupujemy zboża – głównie pszenżyto i jęczmień – mówi kierownik.

Co ciekawe, gospodarstwo ma własną mobilną mieszalnię pasz. Jak zaznacza Tomkowiak, takie rozwiązanie dobrze sprawdza się przy obecnej infrastrukturze, w której pasza codziennie dostarczana jest do silosów w 9 budynkach inwetarskich, a następnie automatycznie dystrybuowana paszociągami. – Każdego dnia przygotowujemy ok. 80 t paszy, tj. 4–8 aut – dodaje.

image
FOTO: Siwiński

2000 beczek do wywiezienia

– Mamy główny zbiornik naziemny o pojemności 2 mln m³, w którym przechowujemy gnojowicę z porodówek oraz odchowalni. Przy pozostałych budynkach inwentarskich znajdują się zbiorniki podziemne, skąd na bieżąco wywozimy gnojowicę. Rocznie na pola trafia ok. 2 tys. beczek o pojemności 20 tys. l. Co istotne, całą gnojowicę aplikuje jeden wóz asenizacyjny Zunhammer – opowiada Tomkowiak. W gospodarstwie Stelmaszyków każde pole co roku nawożone jest gnojowicą. Większość surowca wywożona jest jesienią, a pozostała część trafia wiosną zarówno przedsiewnie, jak i pogłównie.

– Na ściernisku rozlewamy nawóz metodą rozbryzgową. Zaraz za beczką pracuje 500-konny ciągnik Fendt 1050 z 10-metrową broną talerzową Horsch Joker, aby ograniczyć straty azotu. Takie rozwiązanie sprawdza się u nas, ponieważ jest szybkie i efektywne. Myśleliśmy nad zakupem aplikatora doglebowego, ale wiązałoby się to z koniecznością zakupu dodatkowego ciągnika o większej mocy. Taka praca jest również wolniejsza – mówi kierownik gospodarstwa. W zależności od ilości słomy pozostającej na polu, ściernisko uprawiane jest na głębokość 6–10 cm. Co istotne, na większości pól słoma jest rozdrabniana. Do wywozu gnojowicy gospodarstwo wykorzystuje dwuosiowy wóz asenizacyjny Zunhammer SKE 20 o poj. 20 tys. l. Beczka pracuje 6. sezon i do tej pory sprawuje się nienagannie.

image
FOTO: Gębski

– Nie mieliśmy większych awarii w wozie. Raz w sezonie zmieniamy rotory w pompie i w tym roku pierwszy raz zmieniliśmy tulejowanie w zawieszeniu. Elektronika i pozostałe podzespoły pracują bezawaryjnie – wymienia.

Z wozem asenizacyjny Zunhammer pracuje ciągnik Fendt 936 o mocy ponad 300 KM. Gnojowica jest rozbryzgiwana na szerokość 16 m, a ciągnik pracuje z prędkością 8 km/h. Nawóz aplikowany jest w dawce 20 tys. l/ha. Operator jest w stanie dziennie wywieźć ok. 15 beczek. Jak zaznacza kierownik, większość pól zlokalizowanych jest w obrębie gospodarstwa, dlatego ciągnik z beczką jeździ cały czas i nie trzeba posiłkować się dodatkowymi zestawami dowożącymi surowiec.

– Maszyna wyposażona jest w hydrauliczne ramię ssawne, a jej napełnienie trwa ok. 6 minut. Komfortową pracę zapewnia pneumatyczne zawieszenie na poduszkach. Poza tym wóz wyposażony jest w 20-metrowy aplikator z wężami wleczonymi, który wykorzystujemy podczas prac wiosennych do nawożenia zbóż pogłównie. Zużycie paliwa na hektar wynosi ok. 5 l – od momentu zatankowania do powrotu do gospodarstwa – co uważam za dobry wynik – tłumaczy Tomkowiak.

Warto zaznaczyć, że wcześniej przez kilkanaście lat w gospodarstwie pracowała beczka tego samego producenta, lecz o nieco mniejszej pojemności – 18,5 tys. l.

image
FOTO: Gębski

Nawożenie mineralne do minimum

– Po żniwach nawożenie pól zajmuje nam ok. 3 tygodni. Najpierw aplikujemy gnojowicę na pola przygotowane pod wczesne oziminy. Na części areału mamy posiane poplony i tam będziemy nawozić wiosną, przedsiewnie. Gnojowicę podajemy w dawce 20 tys. l/ha, co daje nam ok. 50 kg azotu w czystym składniku. Dwie dawki zapewniają nam praktycznie pełne nawożenie azotem, bez potrzeby wspomagania się nawozami mineralnymi. Obecnie 70% nawożenia stanowi gnojowica, a 30% nawozy mineralne – mówi kierownik.

Jak zaznacza, na razie nie da się całkowicie zastąpić nawożenia mineralnego. Wiosną warunki pogodowe często nie pozwalają wjechać ciężką beczką na pole, dlatego przy pierwszej dawce trzeba zastosować nawozy mineralne wysiewane rozsiewaczem.

– Na podstawie prób glebowych będziemy starali się jak najbardziej ograniczyć nawożenie mineralne i w większym stopniu wykorzystywać gnojowicę z gospodarstwa. Jako ciekawostkę mogę podać, że w tym roku nie stosowaliśmy nawozu w podsiewaczu siewnika do kukurydzy. Przed siewem zastosowaliśmy pełną dawkę gnojowicy. Będziemy testować, jak przełoży się to na plon, ale na razie efekty zapowiadają się dobrze – wyjaśnia.

W planach gospodarstwa jest zakup drugiej beczki, wyposażonej w system zmiennego dawkowania i wdrożenie tej technologii. – Rozważamy zakup większej beczki o pojemności ok. 30 tys. l, która będzie mogła pracować samodzielnie, lub zestawu o podobnej pojemności, pozwalającego na pracę dwóch maszyn – kończy kierownik.

image
FOTO: Siwiński

 

Krzysztof Gębski
Autor Artykułu:Krzysztof Gębski

Krzysztof Gębski – redaktor specjalizujący się w technice rolniczej, budowlanej oraz OZE. Od 2022 roku przygotowuje treści, analizy i komentarze oraz śledzi trendy w sektorze maszyn rolniczych i OZE. Jest autorem wielu publikacji na łamach top agrar Polska oraz portalu topagrar.pl w dziale Technika i Energia Odnawialna. Na co dzień zajmuje się m.in. doradztwem w zakresie techniki rolniczej, analizą rynku maszyn, nowinkami oraz trendami w sektorze maszyn rolniczych oraz OZE. Swoją wiedzę w zakresie techniki rolniczej zdobył na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu na kierunku Inżynieria Rolnicza oraz podczas pracy w gospodarstwie. Jego celem jest pokazanie nowoczesnych/praktycznych rozwiązań w technice rolniczej, które usprawnią pracę w gospodarstwie oraz przedstawienie aktualnych trendów w branży.
Obszary specjalizacji: ciągniki rolnicze, rolnictwo precyzyjne, rolnictwo 4.0, fotowoltaika i biogazownie, rynek maszyn
Kontakt: [email protected]

Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
25. sierpień 2026 15:24