Szansa jest duża, ale konkurencja i bariery pozataryfowe sprawiają, że będzie to raczej projekt na lata niż szybki sukces eksportowy.
Audyt zakończony. Teraz ważny będzie wynik
W dniach 3–7 sierpnia 2026 r. przedstawiciele indonezyjskiej administracji weterynaryjnej przeprowadzili w Polsce audyt systemu nadzoru weterynaryjnego oraz standardów stosowanych przy produkcji żywności pochodzenia zwierzęcego.
Delegacja odwiedziła zakłady produkujące mleko i wyroby mleczarskie, zakład produkujący mięso wołowe, gospodarstwa utrzymujące bydło, laboratorium Zakładu Higieny Weterynaryjnej oraz punkt kontroli granicznej. Oceniano m.in. system urzędowego nadzoru weterynaryjnego, bezpieczeństwo żywności, zdrowie zwierząt oraz rozwiązania zapewniające identyfikowalność produktów.
Audyt obejmował więc cały łańcuch – od gospodarstwa, przez zakład i laboratorium, aż po kontrolę graniczną.
Główny Inspektorat Weterynarii wskazywał, że audyt jest elementem działań mających na celu optymalizację warunków dostępu polskich produktów mleczarskich do rynku indonezyjskiego oraz otwarcie go na eksport polskiej wołowiny.
Na razie nie można jednak mówić o pełnym otwarciu rynku. Krajowy Związek Spółdzielni Mleczarskich Związek Rewizyjny podkreśla, że pozytywny wynik audytu może przyczynić się do uzyskania korzystniejszych warunków dostępu polskich produktów mleczarskich oraz otwarcia Indonezji na polską wołowinę.
To ważne rozróżnienie. Audyt jest etapem procedury, a nie jej finałem.
Indonezja potrzebuje importowanych produktów mleczarskich
Dla polskiego mleczarstwa Indonezja jest przede wszystkim rynkiem wzrostu. – Indonezja jest dla polskiego mleczarstwa rynkiem o bardzo dużym potencjale. Mówimy o kraju liczącym prawie 280 mln mieszkańców, w którym konsumpcja produktów mlecznych rośnie, a lokalna produkcja nie jest w stanie zaspokoić popytu – mówi Marcin Hydzik, prezes zarządu Związku Polskich Przetwórców Mleka i przewodniczący Porozumienia dla Mleczarstwa.
Według danych przedstawionych przez Hydzika wartość indonezyjskiego importu produktów mleczarskich wzrosła z około 1,47 mld dolarów w 2023 r. do 1,63 mld dolarów w 2025 r. W tym samym czasie eksport produktów mleczarskich z Unii Europejskiej do Indonezji zwiększył się z 294 do 369 mln dolarów, czyli o ponad 25%.
To pokazuje skalę możliwości. Popyt na importowany nabiał już istnieje i rośnie.
Serwatka i OMP to polska szansa
Z punktu widzenia polskich eksporterów kluczowe są produkty, które już mają odbiorców w Indonezji. – Szczególnie interesujące z polskiej perspektywy są odtłuszczone mleko w proszku i serwatka, a w dłuższej perspektywie również sery – wskazuje Hydzik.
Jak dodaje, krajowa produkcja OMP i serwatki jest bardzo ograniczona, natomiast produkcja sera pozostaje niewielka. To, w jego ocenie, tworzy przestrzeń dla zagranicznych dostawców.
Szczególnie dynamicznie rozwija się handel serwatką. Według danych przedstawionych przez prezesa ZPPM w 2025 r. Indonezja była trzecim największym rynkiem eksportowym UE dla serwatki w proszku, po Chinach i Malezji. Unijny eksport tego produktu do Indonezji sięgnął prawie 75 tys. ton.
Dla Polski to ważny sygnał. Serwatka i OMP nie są dopiero potencjalnymi produktami eksportowymi – już dziś trafiają do Indonezji.
Polska już jest na tym rynku. Ale ma mały udział
I tutaj pojawia się najciekawsza część tej historii. Według danych przedstawionych przez Hydzika w 2025 r. wartość polskiego eksportu produktów mleczarskich do Indonezji wyniosła około 20 mln euro.
Polskie firmy sprzedały tam: 9,5 tys. ton serwatki w proszku, 1,5 tys. ton OMP, i zaledwie 50 ton serów.
– Jesteśmy więc na tym rynku obecni, ale skala sprzedaży jest niewielka w stosunku do jego wielkości. Co istotne, polska obecność koncentruje się dziś przede wszystkim na produktach wykorzystywanych jako surowce i składniki przez przemysł spożywczy, a nie na produktach detalicznych – zauważa Hydzik.
I właśnie tutaj widzi największą możliwość wzrostu.
– To właśnie w serwatce, OMP i innych składnikach mleczarskich widzę obecnie największy potencjał zwiększania polskiego eksportu. W dłuższej perspektywie przestrzeń do rozwoju istnieje również w produktach o wyższej wartości dodanej, w tym serach – dodaje.
Polska nie musi zdobywać rynku od zera
To zasadnicza różnica w porównaniu z wołowiną. W przypadku mleka Polska już ma produkty, odbiorców i doświadczenie eksportowe. Problemem jest przede wszystkim skala.
Jeżeli wartość indonezyjskiego importu przekracza 1,6 mld dolarów rocznie, polskie 20 mln euro oznacza, że przestrzeń do zwiększenia sprzedaży jest duża.
Nie oznacza to oczywiście, że polskie firmy mogą łatwo przejąć znaczną część całego importu. Konkurencja jest silna, a warunki handlowe wymagające.
Dla mleczarstwa ważna jest dywersyfikacja
Polskie mleczarstwo jest mocno nastawione na eksport. W 2025 r. wartość eksportu produktów mlecznych z Polski osiągnęła rekordowe 3,9 mld euro, tj. o 10% więcej niż rok wcześniej.
To pokazuje, jak ważne dla sektora są rynki zagraniczne. Każdy kolejny kierunek zwiększa możliwości zagospodarowania produkcji. Ma to szczególne znaczenie w okresach, kiedy podaż mleka rośnie szybciej niż popyt.
Dodatkowy rynek eksportowy może wtedy pomóc przetwórcom kierować część produkcji poza UE.
Nie oznacza to automatycznie wyższych cen skupu. Jeżeli sprzedaż do Indonezji pozostanie niewielka, wpływ na krajowy rynek będzie ograniczony. Jeżeli jednak polskie firmy zwiększą eksport i zbudują tam trwałą pozycję, znaczenie tego kierunku będzie większe.
Wołowina jest w zupełnie innej sytuacji
Główny Inspektorat Weterynarii wskazuje, że jednym z celów trwającego procesu jest otwarcie rynku indonezyjskiego na polską wołowinę.
Dla polskiego sektora wołowego byłby to ważny nowy kierunek. Eksport ma dla tej branży kluczowe znaczenie, a każdy duży rynek poza Europą zwiększa możliwości sprzedaży. Jednocześnie droga do kontraktów będzie dłuższa niż w przypadku produktów mleczarskich.
Najpierw dostęp, potem walka o klienta
Pozytywny wynik audytu nie oznacza automatycznego rozpoczęcia eksportu wołowiny. Potrzebne będą dalsze uzgodnienia, spełnienie wymagań administracyjnych i weterynaryjnych oraz przygotowanie zakładów do obsługi indonezyjskich odbiorców.
Dopiero później zacznie się właściwa walka o klienta.
Liczyć się będą cena, koszty transportu, bezpieczeństwo i powtarzalność dostaw, logistyka oraz dostosowanie produktu do wymagań lokalnych odbiorców.
Konkurencja jest silna, a Indonezja rozwija własną produkcję
Indonezja jest atrakcyjna, ale nie będzie łatwym kierunkiem. – Silną pozycję mają Nowa Zelandia, Australia i Stany Zjednoczone, a rząd Indonezji otwarcie dąży do zwiększenia własnej produkcji mleka i zmniejszenia uzależnienia od importu – wskazuje Hydzik.
To oznacza dwa równoległe procesy. Z jednej strony popyt na produkty mleczne rośnie i kraj potrzebuje importu. Z drugiej – władze chcą rozwijać własną bazę produkcyjną.
Dlatego nie można zakładać, że import będzie rósł bez końca w takim samym tempie.
Bariery pozataryfowe mogą być większym problemem niż cła
Oprócz konkurencji dużym wyzwaniem są procedury. – Pojawiają się także bariery pozataryfowe – skomplikowane procedury dopuszczania zakładów i produktów, wymagania dotyczące certyfikacji halal, a niekiedy również sygnały o wiązaniu zgód importowych z dodatkowymi zobowiązaniami po stronie importerów – mówi prezes ZPPM.
To istotne, ponieważ nawet atrakcyjna stawka celna nie wystarczy, jeśli przedsiębiorca ma trudności z uzyskaniem dostępu do rynku.
W przypadku wołowiny szczególne znaczenie będą miały wymagania związane z halal. Dla eksportera oznacza to dodatkowe wymogi dotyczące certyfikacji i organizacji całego procesu produkcyjnego.
CEPA może pomóc, ale jeszcze nie obowiązuje
W przyszłości konkurencyjność unijnych produktów może poprawić umowa handlowa UE–Indonezja CEPA.
Negocjacje zakończyły się w 2025 r., ale umowa nie weszła jeszcze w życie. 29 czerwca 2026 r. Komisja Europejska przedstawiła Radzie UE propozycję decyzji w sprawie jej podpisania. Oznacza to, że preferencje wynikające z porozumienia nie obowiązują jeszcze przedsiębiorców.
Jeżeli umowa zostanie podpisana i następnie wejdzie w życie, przewidziana liberalizacja handlu może poprawić konkurencyjność unijnych, w tym polskich, produktów na indonezyjskim rynku.
Nie rozwiąże jednak problemu barier pozataryfowych. – Kluczowe będzie utrzymanie dostępu do rynku i ograniczenie barier pozataryfowych – podkreśla Hydzik.
I właśnie to może okazać się równie ważne jak wysokość ceł.
Indonezja to projekt na kilka lat
Zdaniem Hydzika nie należy oczekiwać, że rynek indonezyjski stanie się dla Polski wielkim kierunkiem eksportowym w ciągu kilku miesięcy.
– Indonezję postrzegam jako rynek strategiczny w perspektywie kilku lat, a nie kilku miesięcy. Szansa dla Polski polega nie tylko na wzroście samego indonezyjskiego rynku, ale przede wszystkim na zdobyciu większego udziału w imporcie, który już dziś jest wart ponad 1,6 mld dolarów rocznie – mówi.
To dobrze oddaje rzeczywiste możliwości. Polska nie musi tworzyć rynku od podstaw. Musi zwiększyć udział w rynku, który już istnieje.
W przypadku mleczarstwa oznacza to przede wszystkim serwatkę, OMP i inne składniki mleczarskie, a w dalszej perspektywie produkty o wyższej wartości dodanej, takie jak sery.
W przypadku wołowiny pierwszym celem pozostaje uzyskanie dostępu do rynku.
Krzysztof Zacharuk
