StoryEditor

Rolniczka w męskim świecie. Lidia Kudła o prowadzeniu gospodarstwa, rynku mleka i unijnym wsparciu

Samodzielnie prowadzi gospodarstwo mleczne w woj. kujawsko-pomorskim i nie boi się mówić wprost o realnych wyzwaniach w rolnictwie. Podczas X Forum Rolników i Agrobiznesu Lidia Kudła opowiedziała o pozycji kobiet na wsi, niestabilności rynku rolnego oraz programach wsparcia, które – jej zdaniem – realnie zmieniają jakość produkcji.

23.12.2025., 13:00h

X Forum Rolników i Agrobiznesu to miejsce wymiany myśli i doświadczeń. Na Sesji Kobiety w Agrobiznesie Lidia Kudła, producentka mleka z woj. kujawsko-pomorskiego podzieliła się z uczestniczkami panelu swoją inspirującą historią.

Kobieta w rolnictwie musi być twarda

Zdaniem Lidii Kudły branża rolna jest dziś otwarta na kobiety, ale nie oznacza to, że jest łatwa. – Kobiety w tym zawodzie często pracują z mężczyznami, którzy chcą być liderami zarówno w domu, jak i w pracy. Dlatego kobieta musi być twarda – podkreślała producentka mleka. Jak dodała, kluczowe cechy to spryt, determinacja i wiara w siebie. – Kobieta nie musi mieć obok siebie mężczyzny, żeby prowadzić gospodarstwo. Musi uwierzyć w siebie, zdobywać doświadczenie i nie poddawać się – zaznaczyła.

Gospodarstwo jak każda inna firma

Prowadzenie nowoczesnego gospodarstwa rolnego Lidia Kudła porównała do każdej innej działalności gospodarczej. – To jest trudne zadanie, ale tak jak każda praca. Największym problemem jest dziś niestabilny rynek – mówiła. Rolniczka zwróciła uwagę na presję finansową wynikającą z inwestycji i kredytów. – Cały czas się rozwijam, dokupuję ziemię, inwestuję. Gdy ceny mleka spadają, a koszty rosną, zaczyna brakować płynności finansowej – przyznała.

Kukurydza i mleko pod presją cen

Lidia Kudła podała konkretne liczby, które pokazują skalę problemu. – W tym roku zebrałam średnio 11,5 tony kukurydzy z hektara i mogłam ją sprzedać po 390 zł. To jest totalnie nieopłacalne – mówiła. Dla porównania przypomniała sytuację sprzed roku: – W zeszłym roku miałam 18 ton z hektara i cenę 520 zł. To był zysk. W tym roku dokładam do produkcji.

Zobacz także: „Polskie rolniczki są świadome swojej roli”. Prof. Monika Stanny o cywilizacyjnej zmianie na polskiej wsi

Dobrostan zwierząt jako realna szansa

Zapytana o unijne programy wsparcia, rolniczka wskazała przede wszystkim na dopłaty do dobrostanu zwierząt. – Kocham zwierzęta i cieszę się, że Unia Europejska wspiera rozwiązania poprawiające ich warunki życia – podkreśliła. Jak wyjaśniała, chodzi m.in. o wypas, większą przestrzeń czy możliwość dłuższego przebywania cieląt z krowami. – Za takie działania są dodatkowe pieniądze, a przy okazji zwierzęta mają lepsze warunki – zaznaczyła.

Zobacz także: Sukces na wsi wymaga pracy, ale jest możliwy. Jakie formy wsparcia są dostępne?

Dopłaty, które zmieniają podejście

Według rolniczki programy dobrostanowe pełnią też ważną rolę edukacyjną. – Nie każdy hodowca ma szeroką wiedzę o behawiorze zwierząt. Te dopłaty mobilizują do bardziej świadomego i uważnego podejścia – mówiła. Jej zdaniem to przykład wsparcia, które łączy ekonomię z realną poprawą jakości produkcji. – Rolnik może zyskać finansowo i jednocześnie lepiej zadbać o swoje stado. To jest kierunek, który ma sens – podsumowała.

Angelika Drygas
Autor Artykułu:Angelika Drygas
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
04. luty 2026 18:00