StoryEditor

ARiMR dzwoni do rolników, ci martwią się o ceny zbóż, a minister jedzie do Brukseli starać się o pomoc

Sporo działo się w kończącym się tygodniu wokół tematu rynku zbóż i rzepaku oraz cen ich skupu w kraju. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa dzwoniła do rolników pytając o zmagazynowane w gospodarstwie zboża i problemy z ich sprzedażą. Rolnicy obserwując dalszy import zbóż z Ukrainy i spadające ceny skupu zastanawiają się, czy sprzedawać już towar z magazynów czy jeszcze czekać. A wicepremier i minister rolnictwa Henryk Kowalczyk jedzie do Brukseli gdzie w poniedziałek 30 stycznia podczas unijnej Rady Ministrów ds. Rolnictwa będzie zabiegał o pomoc dla polskich rolników i krajowego rynku zbóż.
29.01.2023., 17:01h

Na początku kończącego się tygodnia rolnicy informowali nas o telefonach, które otrzymują od pracowników ARiMR z pytaniami. Na początku powody, dla których rolnicy byli obdzwaniani przez urzędników nie były do końca jasne. Ale już pod koniec tygodnia ARiMR oraz MRiRW wydały specjalny komunikat w tej sprawie.

Do których rolników i dlaczego dzwoni ARiMR?


Jak czytamy w specjalnym komunikacie, telefony są wykonywane do tych rolników, którzy we wnioskach o dopłaty bezpośrednie złożyli określone deklaracje dotyczące powierzchni użytków rolnych oraz powierzchni upraw zbóż.

Rolnicy z województw: lubelskiego, mazowieckiego i podkarpackiego mogą spodziewać się telefonu z ARiMR gdy powierzchnia użytków rolnych należąca do nich wynosi powyżej 20 ha, a uprawa zbóż (żyto, pszenica, jęczmień, owies, pszenżyto lub też kukurydza) zajmuje co najmniej 1 ha. Rolnicy z pozostałych województw mogą spodziewać się kontaktu, gdy powierzchnia użytków rolnych należąca do nich wynosi powyżej 50 ha, a wymienione wyżej uprawy zajmują powierzchnię przynajmniej 1 ha.

Jak tłumacza zarówno Agencja jak i resort rolnictwa, pozyskane w ten sposób informacje dotyczące zgromadzonego ziarna będą wykorzystane podczas posiedzenia Rady Ministrów Rolnictwa Unii Europejskiej w dyskusji nad propozycjami dotyczącymi eksportu produktów rolno-spożywczych z Ukrainy.

Minister Henryk Kowalczyk jedzie do Brukseli


Szef resortu rolnictwa bardzo zachowawczo mówił o planach swojego wystąpienia na posiedzeniu unijnej Rady Ministrów ds. Rolnictwa. Zapowiadał, że Polska ma przygotowane konkretne propozycje i rozwiązania, ale nie chce o nich mówić zbyt wcześnie i zostaną one przedstawione oraz poddane pod głosowanie na poniedziałkowym posiedzeniu AGRIFISH. Wiadomo już, że skup interwencyjny nie wchodzi w grę, bo ani ceny pszenicy na rynkach nie spadły do poziomu 101 euro za tonę, ani też nikt z rolników po takiej cenie ziarna nie sprzeda.

Tydzień temu podczas targów Gruene Woche w Berlinie Henryk Kowalczyk spotkał się z ministrami rolnictwa Węgier, Rumunii, Bułgarii, Czech i Słowacji, z którymi wspólnie chce zabiegać o rozwiązania, które odciążą rynki rolne tych państw i pomogą rolnikom, których skutki sytuacji na rynkach dotykają finansowo.

Komisarz rolny Janusz Wojciechowski zapowiada, że rolnicy nie zostaną bez pomocy


Nieco bardziej rozmowny od ministra Kowalczyka był Janusz Wojciechowski, który podczas pobytu w Polsce na IX Forum Sektora Wołowiny w rozmowie z redaktorem naczelnym top agrar Polska Karolem Bujoczkiem uchylił rąbka tajemnicy czego mogą się spodziewać rolnicy po poniedziałkowym posiedzeniu rady ministrów w Brukseli.

- Na pewno nie zostawimy rolników bez pomocy. Tutaj bardzo intensywnie współpracujemy z polskim rządem, z panem wicepremierem Kowalczykiem, żeby to rozwiązać. Przy czym tu rzeczywiście chodzi o te rozwiązania lokalne, bo to nie jest problem całej Unii Europejskiej. Wiele krajów Unii po prostu się cieszy z tego zwiększonego importu. Ostatnie żniwa były trudne, jeśli chodzi o kukurydzę. W Europie o 27 proc. spadły zbiory z powodu suszy. W Polsce takiej suszy nie było i zbiory były bardzo dobre, ale no rzeczywiście widzimy ten problem. Ja to pokazuję, mówię o tym publicznie, ale wszystkim się to podoba. Ci, którzy korzystają na tym imporcie chcieliby, żeby nadal było bez ograniczeń. Ale ja pokazuję dane, że rzeczywiście Polska, po części Węgry, Rumunia, Słowacja i Bułgaria to są te kraje, które odczuwają negatywne skutki tego wysokiego importu i musi być pomoc dla tych rolników. To się rozstrzygnie w dużej mierze na tym spotkaniu unijnych ministrów do spraw rolnictwa, ale dużo też sobie obiecuję po mojej wizycie razem z całą Komisją Europejską w Kijowie na rozmowach z ukraińskim rządem, bo też trzeba będzie usprawnić współpracę, żeby ten tranzyt działał jako tranzyt - przekonywał unijny komisarz ds. rolnictwa.



Rolnicy mają dylemat - sprzedawać zboża czy jeszcze czekać?


Plony i ceny zbóż w 2022 roku były korzystne dla rolników. W żniwa nieco spadły, ale i tak były na dosyć wysokim poziomie. Jednak wielu rolników wstrzymywało się ze sprzedażą zbiorów, licząc, że ceny jeszcze wzrosną. Zachęcał do tego w jednym z wywiadów sam wicepremier i minister rolnictwa Henryk Kowalczyk. Potem od jesieni 2022 roku ceny zaczęły spadać głównie za sprawą ogromnego importu z Ukrainy. Ten trend utrzymuje się do teraz.

Teraz wielu rolników wciąż ma pełne magazyny i zastanawia się, czy nadszedł już czas sprzedaży, choć nikogo nie zadowalają ceny. Zapytaliśmy rolników o to jakie mają zapasy i kiedy planują je sprzedać.  Odpowiedzi były bardzo różne, ale większość z nich ma zapasy w magazynach i liczy na poprawę sytuacji rynkowej w okresie od kwietnia do czerwca 2023 roku.

Przeczytaj koniecznie cały materiał na ten temat!



Bartłomiej Czekała
Autor Artykułu:Bartłomiej Czekała Redaktor naczelny portalu topagrar.pl, dyrektor PWR online
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
02. marzec 2024 07:46