Rzepak nie ruszył po zimie
Wielkopolskie plantacje rzepaku wyglądają w tym sezonie wyjątkowo słabo. Zbigniew Stajkowski, wiceprezes Wielkopolskiej Izby Rolniczej, nie ukrywa rozczarowania.
– Strasznie wyglądają plantacje. Trudno określić, gdzie tutaj jest ten punkt straty, bo przezimowanie niby obsada została, ale rzepak nie miał ducha, żeby ruszyć – mówi rolnik. Jak dodaje, rośliny osiągają dziś 50–60 cm wysokości, ale nawet na lepszych polach nie widać dobrze rozwiniętych pędów bocznych. Problemem jest też zachwaszczenie.
Susza i nierówne opady pogarszają sytuację
W Wielkopolsce wiosna przyniosła bardzo zróżnicowane opady. – Pierwszy taki porządny deszcz, jaki dostaliśmy, to 20 mm w kwietniu i to też tylko część Wielkopolski. W jednym miejscu spadło około 20, nawet do 40 mm, a w innym tylko 2 milimetry – relacjonuje Stajkowski.
Zboża wyglądają lepiej niż rzepak, ale i one nie dają pełnego komfortu. Najlepiej prezentuje się kukurydza, która po opadach wyraźnie odbiła.
Upały przyspieszą żniwa
Prognozy zapowiadają w Wielkopolsce temperatury sięgające 32–34 st. C. To może znacząco przyspieszyć dojrzewanie zbóż.
– Jadąc tutaj dzisiaj aż się przeraziłem, patrząc na plantację jęczmienia ozimego, który w ostatnich dniach praktycznie zmienił kolor na słomkowy już – mówi Stajkowski. Przy takich warunkach wilgoć z pól znika błyskawicznie. – Na słabszych ziemiach już po prostu skała albo popiół – dodaje.
Opłacalność nadal pod kreską
Nie poprawia się też sytuacja ekonomiczna. Wielkopolska Izba Rolnicza od lat wylicza koszty produkcji i porównuje je z aktualnymi cenami skupu. Z tych kalkulacji wynika, że większość upraw jest dziś nierentowna.
– Patrząc na globalne możliwości, nie bardzo tu widzimy poprawę – ocenia Stajkowski. Jak wyjaśnia, na plusie pozostaje jedynie rzepak, ale tylko przy plonie około 3,5 t/ha. – To, co widzimy na plantacjach, tego wyniku raczej nie osiągniemy – zaznacza.
Zboża, w tym pszenica i jęczmień ozimy, a także kukurydza na ziarno, są – według tych wyliczeń – pod kreską.
Wspólna sprzedaż zamiast czekania na idealną cenę
Stajkowski zwraca też uwagę na sposób sprzedaży płodów rolnych. Jego zdaniem większe znaczenie powinno mieć wspólne magazynowanie i sprzedaż niż indywidualne szukanie najlepszego momentu na rynku.
– Jestem człowiekiem grup producentów, czyli wspólnego działania. Tutaj mamy nieodrobioną lekcję, jeśli chodzi o wspólne magazynowanie i wspólną sprzedaż – mówi. Jak dodaje, to właśnie większa skala dostaw i współpraca mogłyby poprawić pozycję rolników na rynku.
Bartłomiej Czekała
