Ciężka zima – od tego się już odzwyczailiśmy. Od widoku pól po takiej zimie również. W regionach, gdzie było więcej śniegu, rzepak już wystartował z wegetacją. Tam jednak, gdzie nie było go w ogóle lub bardzo mało, rośliny jeszcze nie ruszyły. Powstaje zatem dylemat, co z takimi plantacjami robić.
Nawożenie azotowe i nie tylko
Jeszcze zimą plantatorzy rzepaku rozsiewają nawozy np. potasowe. Potem przychodzi czas na azot i zakładam, że żaden z rolników uprawiających rzepak nie czekał z nawozami na rozwój sytuacji, jeśli chodzi o przezimowanie roślin. Generalnie warto podkreślić, że na plantacjach, które będą przesiewane nawozy te nie zostaną utracone. Trzeba je wziąć pod uwagę przy planowaniu nawożenia pod jare gatunki.
Czy rzepak odbije?
Na plantacjach rzepaku, które jeszcze nie wznowiły wegetacji rośliny wyglądają jakby były uschnięte, mają kolor albo bladej zieleni, albo żółto-pomarańczowy, wskazujący na wymrożenie. To jednak nie stan zewnętrzny roślin powinien zdecydować, czy daną plantację pozostawić, czy zlikwidować. Żeby podjąć taką decyzję, należy dokładnie przyjrzeć się roślinom, także od wewnątrz.
Praktycy podkreślają, że nawet jeśli rzepak straci liście po zimie, to nie skazuje to całej plantacji na niepowodzenie w uprawie. Warto z pola wyrwać kilkanaście roślin i obejrzeć je na przekroju. Jeśli stożek wzrostu się wydłuża w górę, a zawiązki pędów bocznych są zielone, to taka roślina żyje i wyda plon. Gorzej, jeśli wnętrze korzenia i stożka wzrostu nie jest jędrne, a raczej szkliste, a sam stożek nie zaczął się jeszcze wynosić w górę. Dodatkowo jeśli nie zauważymy, że zawiązki pędów bocznych również przyrastają, to z dużym prawdopodobieństwem możemy stwierdzić, że roślina nie przeżyła mrozów. Kluczowe jest jednak w takim przypadku stwierdzenie, ile takich roślin możemy mieć na plantacji, na 1 m2. I tu znowu zalecenie typowo praktyczne: część plantatorów stwierdzi, że średnia obsada żywych roślin po zimie musi wynosić przynajmniej 20 szt./m2, a część, że wystarczy już 15 szt./m2. Wszystko jednak zależy od tego, czy rośliny są równomiernie rozmieszczone. Jeśli tak, to z takiej plantacji możemy liczyć na całkiem przyzwoity plon dzięki temu, że rzepak ma możliwość nadrobienia plonu pędami bocznymi. Jeśli jednak obsada jest bardzo niewyrównana, to może to być jeden z czynników, który zdecyduje o jej likwidacji.
Pogoda nie pomaga
Kiedy zatem podjąć decyzję o przesiewie? Specjaliści podkreślają, że jeszcze trochę można poczekać, tym bardziej, że najpewniej w miejsce zlikwidowanego rzepaku przypadnie kukurydza. W podjęciu decyzji nie pomaga pogoda. Wciąż noce są chłodne, a w prognozach kolejne przymrozki, zatem rośliny mają pod górkę, jeśli chodzi o start. Z drugiej jednak strony to typowa marcowa pogoda i przy braku opadów sytuacji z deficytem wody w glebie nie pogarsza temperatura rzędu 20°C i więcej, co już się zdarzało o tej porze roku w latach poprzednich.
Co zatem zrobić? Jeśli stan roślin się nie poprawi, to trzeba będzie w ciągu jednego, maksymalnie dwóch tygodni myśleć o likwidacji plantacji, by przygotować pole pod następną uprawę. Z tym też nie będzie można czekać w nieskończoność, bo przy dalszym braku opadów straty wody z raczej odsłoniętej gleby na spóźnionych plantacjach będą spore.
W tle jeszcze szkodniki
Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze szkodniki, które w tym roku dość wcześnie nalatywały na rzepak, także ten, nad przesianiem którego rolnicy się zastanawiają. Trudno radzić, by w mizernym rzepaku wykonywać zabiegi insektycydem, jeśli plantacja finalnie będzie zlikwidowana. Jeśli jednak sprawdziliśmy już dogłębnie rośliny i rokują one przetrwaniem, to z insektycydów nie możemy rezygnować. Podobnie rzecz ma się z odżywianiem. Rzepak będzie potrzebował m.in. boru czy manganu, które też trzeba będzie podać nalistnie, ale to już w momencie, kiedy rośliny częściowo odbudują masę liściową.
