StoryEditor

Kupił ciągnik na zagranicznej aukcji. Po zapłacie usłyszał o uszkodzeniu, którego nie było w opisie

Zakup używanej maszyny przez internet może skończyć się kosztownym rozczarowaniem. Przekonał się o tym rolnik z Pomorza, który po wylicytowaniu ciągnika dowiedział się, że uszkodzenie silnika jest znacznie poważniejsze, niż wynikało z ogłoszenia. Czy w takiej sytuacji można domagać się obniżenia ceny lub odstąpić od umowy?

NASZ AUTOR
adw. Mikołaj Pomin
15.07.2026., 09:00h
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Czy można domagać się obniżenia ceny, gdy rzeczywisty stan maszyny odbiega od opisu aukcji,
  • Kto ponosi odpowiedzialność za błędny lub niepełny opis ciągnika – sprzedawca czy platforma aukcyjna,
  • Jakie znaczenie mają zapisy regulaminu zagranicznych portali aukcyjnych,
  • Jak podobny spór mógłby zostać rozstrzygnięty na gruncie polskiego prawa,
  • Na jakie ryzyko narażają się rolnicy kupujący używane maszyny bez wcześniejszych oględzin.

Jak kosztowne i stresogenne może być kupno maszyny przez Internet, bez oglądania na miejscu przekonał się Czytelnik z Pomorza. Jakiś czas temu kupił ciągnik na szwedzkiej aukcji internetowej. W opisie zawarto co prawda informację, że jest niesprawny, ma uszkodzony silnik, wymaga naprawy, nie odpala. Zasady aukcji były takie, że dopiero po zapłacie ceny Czytelnik otrzymał dane sprzedawcy ciągnika i mógł z nim nawiązać kontakt w celu jego odbioru.

Po zapłacie okazało się, że uszkodzenie silnika jest znacznie poważniejsze

– Wiedząc, że maszyna jest niesprawna, natychmiast skontaktowałem się ze sprzedającym z zapytaniem, jakie ma możliwości załadunku i czy pomoże w tym. Oczywiste, że załadunek uszkodzonej maszyny wiąże się z kosztami wynajmowanego transportu, a istotne jest również, jak bardzo kierowca musi być zaangażowany oraz wyposażony, żeby sobie poradził. W kilkunastominutowej rozmowie zapytałem go, co dokładnie wymaga naprawy w silniku i jak to zdiagnozowano. Musiałem dwukrotnie powtórzyć pytanie, bo nie dowierzałem w to, co usłyszałem... Opowiedział mi, że podczas jazdy eksplodował silnik, ciągnik się zatrzymał natychmiast i że jest dziura w silniku – pisze do redakcji w mailu.

– Zapytałem czy może wysłać mi kilka zdjęć tego uszkodzenia, bo jest to dla mnie całkiem nowa informacja, obiecał, że wyśle, po czym kiedy wysłał adres do załadunku, napisał, że wszystkie informacje mogę uzyskać tylko przez organizatora aukcji. Od tamtej pory traktowano mnie jak intruza, wszystkie rozmowy, które dotąd były przeprowadzane, również telefonicznie, przeszły tylko na drogę e-mail, na moje uwagi, że w opisie nie zawarto informacji o tak znacznych szkodach, odpowiadano w stylu: widziały gały, co brały, wszystko było opisane. Ostatecznie organizator aukcji nie udzielił mi żadnej pomocy. Jeszcze nie odebrałem ciągnika, choć pieniądze w całości spłaciłem. Czuję się oszukany, bo w opisie aukcji nie wspomniano, jak znaczące jest uszkodzenie silnika – pisze na koniec e-maila. Chciałby wiedzieć, czy ma szansę na obniżenie ceny bądź odstąpienie od umowy. I jak ewentualnie ma rozmawiać z organizatorem aukcji i sprzedającym.

Platforma odmówiła pomocy i odesłała kupującego do regulaminu

Czytelnik, jak nam później wyjaśnił, wyczerpał już możliwości polubownego zakończenia sporu. Ani platforma aukcyjna, ani sprzedawca nie byli skłonni do jakiegokolwiek kompromisu. Kontakt zakończył się na zdecydowanej odmowie negocjacji. Odesłano do regulaminu i zapisów ogłoszenia, w których zawarto informacje o uszkodzeniach. I fakt, że Czytelnik skorzystał z zagranicznej platformy aukcyjnej może się okazać największym problemem.

Po pierwsze, na stronach internetowych platformy zawarte są informacje, że osoba wystawiająca przedmiot jest sprzedawcą i to ona odpowiada za niego. Platforma jest jedynie stroną pośredniczącą i nie występuje jako właściciel ani sprzedawca przedmiotów. Zaznacza się, że platforma nie pełni też roli eksportera w sprzedaży zagranicznym nabywcom. Ponadto na stronie zastrzeżono, że ewentualne spory rozstrzygane będą na podstawie prawa kraju, w którym mieści się platforma oraz sądów tego kraju. Dla wielu utrudnieniem będzie też fakt, że strona nie jest zredagowana w języku polskim.

Czy za opis aukcji odpowiada sprzedawca czy portal?

Wobec tak sformułowanych zasad tylko świadomie i celowe zatajenie przed nabywcą wad przez platformę mogłoby narazić ją na odpowiedzialność odszkodowawczą. Jeśli jednak nie uda się wykazać takich praktyk, można rozważać jedynie, czy Czytelnik może dochodzić od sprzedawcy roszczeń związanych ze sprzedażą uszkodzonego ciągnika.

Zasady sprzedaży zostały opisane na portalu. Można tam wyczytać, że uszkodzone przedmioty mogą mieć uszkodzenia również inne niż wskazane, co należy uwzględnić przy licytacji. Ponadto wskazano, że nabywcom nie przysługuje prawo reklamacji przedmiotów uszkodzonych. Jak już wspomnieliśmy, portal ten nie jest zredagowany w języku polskim, zatem przy korzystaniu z niego konieczna jest znajomość języka obcego lub pomoc tłumacza. Wiele osób nie decyduje się jednak na tłumaczenie i nie zapoznaje z warunkami uczestnictwa. Nie zna też swoich uprawnień i obowiązków, a także ryzyka związanego z zakupem w drodze licytacji bez możliwości obejrzenia przedmiotu wcześniej ani kontaktu ze sprzedającym.

Nieprecyzyjny opis maszyny stał się źródłem sporu

Źródłem sporu dotyczącego maszyny wydaje się zapis w ogłoszeniu, odnoszący się do jej stanu, a w zasadzie tego, co i jak było uszkodzone. Przywołane przez Czytelnika sformułowania "niesprawny, ma uszkodzony silnik, wymaga naprawy, nie odpala" są wieloznaczne. Niestety, nie znamy oryginalnego zapisu, a jedynie jego tłumaczenie przysłane przez Czytelnika i nie możemy zweryfikować jego poprawności. Trudno nam jest też przewidzieć, jak spór oceniłby miejscowy sąd na podstawie obowiązujących tam przepisów. Możemy się jednak pokusić o ocenę, jak to wyglądałoby w Polsce.

Jak taki przypadek oceniłby polski sąd?

Gdyby spór toczył się w polskim sądzie i na gruncie polskiego prawa, przede wszystkim należałoby rozstrzygnąć, jak należy rozumieć użyte w ogłoszeniu zwroty i czy kupujący powinien był przewidzieć zakres koniecznych napraw. A w szczególności, czy określenie "wymaga naprawy" odnosi się do silnika, czy generalnie ciągnika. Być może nie obyłoby się bez biegłego sądowego – rzeczoznawcy majątkowego w dziedzinie maszyn i urządzeń, który odpowiedziałby na pytanie, czy uszkodzenie w wyniku "eksplozji" silnika mieści się w użytych w ogłoszeniu zwrotach. I czy określenie "wymaga wymiany" mogło wprowadzać w błąd.

Rozpatrując sprawę w polskich realiach prawnych sprzedający miałby szansę uwolnić się od odpowiedzialności. Na jego korzyść przemawiają sformułowania o niesprawności ciągnika, uszkodzonym silniku i konieczności naprawy. Z drugiej jednak strony kupujący mógłby się bronić wspomnianym już określeniem "wymaga naprawy", twierdząc, że silnik uszkodzony w wyniku eksplozji nie nadaje się do naprawy, a wymiany. Ostatecznie decydujące znaczenie mogłyby mieć koszty – przy niektórych awariach naprawa okazuje się droższa od wymiany na używany element. Na korzyść sprzedającego przemawiać mogłyby też sformułowania dotyczące odpowiedzialności, zawarte na stronie portalu aukcyjnego.

Zakup maszyny na zagranicznej aukcji. Jakich błędów unikać?

Przypadek Czytelnika skłania nas jednak przede wszystkim do refleksji, że zakup sprzętu na aukcji zagranicznej obarczony jest sporym ryzykiem. W przypadku, gdy transakcja odbywa się na terenie Unii Europejskiej i nabywca jest konsumentem, prawo unijne chroni go w większym stopniu. Przejawia się to prawem do odstąpienia od umowy zawartej na odległość w określonym terminie. Gdy mamy jednak do czynienia z przedsiębiorcami, zakres ochrony jest znacznie mniejszy.

NASZ AUTOR<br/>adw. Mikołaj PominNASZ AUTOR
adw. Mikołaj Pomin
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
15. lipiec 2026 09:02