StoryEditor

Biogazownie szansą na dywersyfikację dochodów? Eksperci i rolnicy oceniają

Biogazownie rolnicze mogą stać się jednym z kluczowych narzędzi dywersyfikacji dochodów w gospodarstwach, sposobem na zagospodarowanie nadwyżek żywności i odpadów, a przy tym realnie obniżać ślad węglowy polskiego rolnictwa. Takie wnioski płyną z trzeciego panelu konferencji „Wspólnie Możemy Więcej” zorganizowanej przez Stowarzyszenie Wspólna Rola. W debacie prowadzonej przez redaktora Bartłomieja Czekałę udział wzięli m.in. mgr inż. Aleksandra Łukomska z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu oraz wiceprezes Wspólnej Roli i hodowca bydła Emil Szczegielniak.

05.03.2026., 21:00h

Minister energii: biogazownie to strategiczny kierunek dla wsi

Panel otworzył odczytany przez Bartłomieja Czekałę list od ministra energii Miłosza Motyki, który z powodu obowiązków służbowych nie mógł wziąć udziału w konferencji. Szef resortu podkreślił w nim, że widzi w biogazowniach rolniczych ważny element zarówno polityki energetycznej, jak i rozwoju wsi.

Minister napisał wprost, że biogazownie mogą „realnie wzmocnić bezpieczeństwo energetyczne kraju, poprawić bilans lokalnych systemów energetycznych, a jednocześnie stworzyć rolnikom nowe stabilne źródło dochodów”. Zwrócił uwagę na rolę takiej instalacji w zagospodarowaniu odpadów rolniczych, ograniczaniu emisji i budowaniu lokalnej niezależności energetycznej, nazywając je przykładem „praktycznej transformacji energetycznej zakorzenionej w realnych potrzebach wsi”.

Motyka zapowiedział również prace nad uproszczeniem procedur inwestycyjnych, zwiększeniem przewidywalności regulacyjnej oraz ułatwieniem dostępu do finansowania projektów biogazowych. Ważnym elementem ma być projekt ustawy UC 84, którego celem jest przyspieszenie rozwoju biogazowni rolniczych poprzez skrócenie i uproszczenie ścieżki administracyjnej, doprecyzowanie zasad przyłączeń do sieci i wzmocnienie stabilności systemu wsparcia.

UP w Poznaniu: 8 biogazowni, biometanownia i największe laboratorium w kraju

Ekspercka część panelu rozpoczęła się od wystąpienia mgr inż. Aleksandry Łukomskiej z Katedry Inżynierii Biosystemów Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Jak zaznaczyła, uczelnia od lat prowadzi szerokie badania i projekty wdrożeniowe dotyczące biogazowni, a dysponuje w tym zakresie unikatowym zapleczem.

– Mamy największe w kraju laboratorium biogazowe, gdzie badamy różnego rodzaju substraty, w tym odpadowe. Im więcej takich materiałów przebadamy, tym lepiej wiemy, jak prowadzić fermentację metanową – wyjaśniała. UP w Poznaniu dysponuje również ośmioma działającymi instalacjami na swoich terenach (łącznie około 15 tys. ha), w tym siedmioma mikrobiogazowniami oraz jedną biogazownią o mocy 0,5 MW z potencjałem rozbudowy do 1 MW, a także biometanownią w Brodach.

Biogazownia w Przybrodzie, najstarsza uczelniana instalacja o mocy 0,5 MW, zasila okoliczne domy w energię elektryczną i ciepło. Biometanownia w Brodach powstała w ramach projektu NCBR i miała początkowo wtłaczać oczyszczony biometan do sieci gazowej.

– Pojawił się problem, bo w okolicznej sieci płynie gaz ze Świnoujścia o wyższej wartości energetycznej, około 41 MJ/m³. Najczystszy biometan ma około 38 MJ/m³. W innych krajach miesza się go z propanem, u nas może to być tylko biopropan, którego w Polsce nie ma. Dlatego rozważamy sprężanie go do postaci bioCNG – tłumaczyła Łukomska, pokazując, jak złożone potrafią być kwestie integracji biometanu z istniejącą infrastrukturą.

Według szacunków zespołu UP w Poznaniu potencjał substratowy Polski wynosi około 13,5 mld m³ biogazu rocznie, co odpowiada mocy elektrycznej rzędu 3,7 GW. Gdyby część instalacji pracowała jako biogazownie szczytowe, moc dostępna w godzinach największego zapotrzebowania mogłaby być nawet wyższa.

Obornik, ETS i ślad węglowy: biogazownie jako narzędzie redukcji emisji

Aleksandra Łukomska mocno podkreślała znaczenie biogazowni dla redukcji śladu węglowego w polskim rolnictwie. Zwróciła uwagę, że kluczowym substratem są odpady, przede wszystkim obornik.

– W polskim rolnictwie mamy olbrzymią ilość obornika, który leży na polu, w pryzmach. On tam sobie fermentuje i emituje metan, dwutlenek węgla i podtlenek azotu. To powoduje, że nasz sektor jest bardzo wysoko emisyjny i ma wysoki ślad węglowy – wyjaśniała.

Łukomska odwołała się do systemu ETS-3, który nakłada obowiązek liczenia śladu węglowego i przewiduje kary za emisje. Jej zdaniem, jeśli do wysokich emisji z obornika dołożymy „wysokoemisyjną energię z sieci”, to efekt jest taki, że każdy produkt – mleko, kiełbasa, szynka, masło – ma wysoki ślad węglowy. – Biogazownie pozwalają to ograniczyć. Zamiast, żeby obornik fermentował na polu, kierujemy go do instalacji, odzyskujemy energię, ciepło, a na koniec otrzymujemy poferment, który nadal jest wartościowym nawozem – argumentowała.

Od czego zacząć? Analiza substratów, miejsce, prawo miejscowe

Prelegentka przedstawiła krok po kroku, jak powinno wyglądać przygotowanie inwestycji w biogazownię rolniczą z punktu widzenia praktyka.

1. Analiza substratów

Pierwszym krokiem, jej zdaniem, jest rzetelne określenie ilości i rodzaju dostępnych substratów w gospodarstwie lub w grupie gospodarstw, które miałyby zasilać instalację.

– Biogazownia pracuje 12 miesięcy w roku, więc musimy mieć materiał zarówno latem, jak i zimą. Dostawa substratu musi być stała. Na podstawie ilości i rodzaju materiału szacujemy potencjał energetyczny i dopiero do tego dobieramy moc instalacji – podkreślała.

Do wyboru są dwa podejścia:

szacunki oparte na wartości literaturowej produkcji biogazu z danego substratu,

badania laboratoryjne konkretnego materiału (np. obornika z danego gospodarstwa), które dają dużo dokładniejszą informację i pozwalają uniknąć przeszacowania mocy instalacji.

2. Dobór mocy i technologii

Na podstawie wyników analizy substratów planuje się:

  • moc całej instalacji,
  • wielkość i liczbę zbiorników fermentacyjnych,
  • parametry jednostki kogeneracyjnej (CHP) w przypadku produkcji energii elektrycznej i ciepła,
  • ewentualne elementy oczyszczania biogazu, jeśli ma powstawać biometan.

Łukomska wyraźnie przestrzegała przed „gonieniem za wielkością mocy”: – Nie szłabym w przeszacowywanie mocy. Na końcu musimy karmić biogazownię. Jeśli nie mamy materiału i martwimy się, skąd wziąć wsad, to jest to bez sensu. Moc dobieramy do tego, co mamy w gospodarstwie albo w spółdzielni.

W przypadku biometanowni dodała, że opłacalność takiej instalacji zaczyna się realnie od mocy rzędu 0,5 MW w górę. Poniżej tego progu koszty oczyszczania gazu przewyższają korzyści.

3. Miejsce pod biogazownię i warunki zabudowy

Kolejnym krokiem jest analiza lokalizacji:

  • czy na działce biogazownia się fizycznie zmieści,
  • jakie są odległości od zabudowań mieszkalnych i innych obiektów,
  • jaka jest klasa bonitacyjna gruntów – budować można na IV klasie i gorszych,
  • czy działka jest objęta miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.

Jeśli plan miejscowy istnieje, zapisy muszą dopuszczać taką funkcję. Jeżeli nie, inwestor musi uzyskać decyzję o warunkach zabudowy (WZ), która określi parametry inwestycji (wysokość, szerokość, liczbę obiektów) oraz oceni, czy biogazownia „wpisuje się w charakter” otoczenia. Teoretycznie WZ powinny być wydawane w 65–90 dni, ale w praktyce często trwa to „kilka miesięcy spokojnie”.

Sytuację komplikuje najnowsza zmiana ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, która wprowadza plany ogólne gmin (zastępujące studia uwarunkowań). – Jeśli teraz wnioskujemy o warunki zabudowy, nasza instalacja musi być zgodna z planem ogólnym. Jeśli nie, urząd nam ich po prostu nie wyda – przestrzegała Łukomska, dodając, że gminy już mają opóźnienia we wdrażaniu nowych planów.

4. Badania geologiczne i decyzja środowiskowa

Inwestor musi również przeprowadzić badania geologiczne. W przypadku biogazowni rolniczych do 0,5 MW korzystną informacją jest zwolnienie z obowiązku uzyskania pełnej decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach (DSU) i sporządzania raportu środowiskowego, co upraszcza procedurę.

Biogazownie komunalne czy duże instalacje innych typów (np. wysypiskowe, pirolizy) takich uproszczeń już nie mają.

5. Warunki przyłączenia do sieci

Krytycznym elementem jest uzyskanie warunków przyłączenia do sieci elektroenergetycznej (lub gazowej, jeśli mówimy o biometanie).

– Warunki przyłączenia są częścią umowy z operatorem. Jeżeli je dostaniemy, mamy gwarancję odbioru energii przez OSD. Bez tego nie ma inwestycji – mówiła Łukomska.

W Polsce działa pięciu operatorów systemów dystrybucyjnych: Enea, Tauron, Energa, Stoen i PGE. Nie ma możliwości ich zmiany, a to oni wykonują analizę przyłączeniową, oceniając, czy przyłączenie nowej instalacji nie będzie zagrażało bezpieczeństwu sieci.

W ostatnich latach ogromna liczba projektów OZE (głównie fotowoltaika) doprowadziła do przeciążenia sieci i masowych odmów przyłączenia. W 2024 r. odmowy dotknęły łącznie projekty o mocy około 74 GW, najczęściej z powodu przekroczenia dopuszczalnego poziomu napięcia w sieci dystrybucyjnej.

Biogazownie szczytowe: praca, kiedy inne OZE stoją

Nowe możliwości dla biogazowni przyniosła uchwalona w 2023 r. specustawa i zmiana prawa energetycznego, które wprowadziły do ustawy pojęcie biogazowni szczytowej.

To instalacja, która produkuje energię elektryczną tylko w wybranych godzinach doby – wtedy, gdy inne OZE (głównie fotowoltaika) nie pracują, czyli rano i wieczorem. Dzięki temu biogazownie lepiej wspierają system elektroenergetyczny i są łatwiej przyłączane do sieci.

Obecnie funkcjonują dwa typy harmonogramów pracy:

  • 14- lub 17-godzinne okna pracy,
  • oraz bardziej restrykcyjne 12-godzinne harmonogramy, które – jak przyznała Łukomska, powołując się na doświadczenia Emila Szczegielniaka – często „zabijają opłacalność instalacji”.

Projekt ustawy UC 84, o którym wspominał w liście minister energii, ma wydłużyć liczbę gwarantowanych godzin pracy biogazowni szczytowych i ograniczyć okres tych ograniczeń tylko do miesięcy od marca do września.

Biogazownia pracująca jako szczytowa musi być wyposażona w odpowiedni magazyn gazu (zwykle powiększony zbiornik na poferment z elastyczną kopułą) oraz jednostkę kogeneracyjną o większej mocy, która w krótkim czasie odbierze zgromadzony biogaz.

Pozwolenie na budowę, FIT/FIP i aukcje: gdzie są progi wsparcia?

Kolejnym etapem inwestycji jest uzyskanie pozwolenia na budowę. Wyjątek stanowią mikroinstalacje do 50 kW mocy, które z obowiązku PnB są zwolnione.

Kluczowe znaczenie dla ekonomiki projektu ma wybór i dostęp do systemu wsparcia dla energii z OZE:

  • FIT (Feed-in Tariff) – gwarantowana cena zakupu energii przez URE przez 15 lat,
  • FIP (Feed-in Premium) – dopłata do ceny rynkowej do poziomu ceny gwarantowanej,
  • aukcje OZE – dla instalacji o większej mocy.

Wysokość ceny gwarantowanej zależy m.in. od:

  • rodzaju substratów (czy są to odpady z sektora agro czy inne),
  • mocy instalacji,
  • stopnia wykorzystania ciepła (wymóg 80% wykorzystania dla niektórych „koszyków”).

System FIT jest dostępny dla instalacji do 200 kW, FIP – od 200 kW do 1 MW. Powyżej tego progu projekty muszą startować w aukcjach.

Łukomska podkreśliła, że system FIT/FIP daje rolnikom „stały, przewidywalny przychód” przez kilkanaście lat, co jest kluczowe z punktu widzenia kredytowania inwestycji i planowania finansów gospodarstwa.

Jak wybrać wykonawcę? „Patrzmy na wsparcie po uruchomieniu”

Na pytanie o to, jak wybrać dobrego wykonawcę biogazowni, Aleksandra Łukomska zwróciła uwagę na dwa aspekty.

Po pierwsze, pozytywną wiadomością dla polskich rolników jest to, że duża część nowoczesnych technologii biogazowych pochodzi z Polski. – Nie znam innego OZE, które w tak dużej części opierałoby się na krajowej technologii. Mamy naprawdę wysoko efektywne rozwiązania, łatwiejsze w serwisowaniu i obsłudze – podkreśliła.

Po drugie, jej zdaniem przy wyborze generalnego wykonawcy nie można kierować się wyłącznie ceną i parametrami instalacji „na papierze”. – Zwróciłabym uwagę na to, jak duże wsparcie zapewnia wykonawca po tym, jak biogazownia już stoi i działa. Początki operatorskie nie są łatwe. Musimy poznać proces, zrozumieć, co się w nim dzieje, jakie mogą być usterki. Bardzo ważne jest to późniejsze wsparcie, żebyśmy z tym sami nie zostali – mówiła.

Doświadczenie z gospodarstwa: mikrobiogazownia przy 500–600 sztukach bydła

W drugim etapie panelu głos zabrał Emil Szczegielniak – wiceprezes Stowarzyszenia Wspólna Rola i prezes Okręgowego Związku Hodowców Bydła w Koszalinie, który przygotowuje inwestycję w mikrobiogazownię we własnym gospodarstwie.

– Rolnictwo w Polsce i na świecie stoi przed wielkim wyzwaniem. Z jednej strony mówimy o lekkiej nadprodukcji żywności, wynikającej z lepszych technologii i większych plonów, z drugiej – nie wiemy, co będzie za 10 czy 30 lat – mówił. Jego zdaniem biogazownie i biometanownie są logicznym narzędziem stabilizowania dochodów gospodarstw w obliczu „górek i dołków” cenowych na rynku zbóż, mleka, ziemniaków czy innych produktów.

– Jeżeli gospodarstwo posiada hodowlę, szczególnie bydła, gdzie mamy dużo obornika i gnojowicy, to aż prosi się o zagospodarowanie tego substratu. Przy produkcji około 500–600 sztuk bydła taka biogazownia o mocy około 0,5 MW jest w zasięgu możliwości gospodarstwa. Będą może niewielkie elementy do uzupełnienia, ale zasadniczo istnieje wystarczająca ilość substratu – wyjaśniał, odwołując się do własnego gospodarstwa, prowadzonego wspólnie z bratem.

Dla Szczegielniaka biogazownia to nie tylko sposób na zagospodarowanie odpadów, ale przede wszystkim „bardziej stabilny i przewidywalny przychód” w gospodarstwie. Jednocześnie zwrócił uwagę na gigantyczne bariery administracyjne.

– Teoretycznie proces wygląda: tu 30 dni, tam 60 i mamy decyzję. W praktyce to jest walka 2–3-letnia z dokumentacją. Jedne z największych problemów to przeciągające się procesy administracyjne, często niezrozumiałe – mówił. Przypomniał, że przy inwestycjach wymagających decyzji środowiskowej (co najmniej rok procedury) znane są przypadki, gdzie DSU „robi się” nawet 7 lat – co w praktyce zabija projekt.

Plan miejscowy „rolny, ale nic nie wolno”. Absurd i protesty

Hodowca bydła zwrócił też uwagę na sprzeczności w planach miejscowych wielu gmin. Jako przykład podał jedną z gmin powiatu kołobrzeskiego.

– Na planie mamy teren rolny, ale z dopiskiem, że nie wolno stawiać budynków inwentarskich powyżej 40 DJP, nie wolno stawiać hal łukowych na słomę. To jak rolnik ma zabezpieczyć siano, słomę, cokolwiek zadaszyć? Oficjalnie teren rolny, ale nic nie wolno zrobić – mówił.

Jednocześnie przyznał, że przy lokalizacji biogazowni trzeba brać pod uwagę nastroje społeczne. – Jeżeli w danej gminie jest sprzeciw społeczny, ludzie widzą zagrożenia, to ja byłbym za tym, żeby instalację odsunąć. Nie ma sensu wchodzić w konflikt. Ciepło można zagospodarować na różne sposoby, nie tylko ogrzewając urząd gminy – podkreślał.

Sam widzi duży potencjał w zagospodarowaniu ciepła z biogazowni np. w:

  • szklarniach (produkcja pomidorów, papryki, kwiatów, gdzie ciepło jest największym kosztem),
  • suszarniach zbóż czy drewna,
  • procesach suszenia i granulowania obornika na potrzeby rynku ogrodniczego (opakowany obornik dla działkowców).

– To tylko kilka przykładów, jak można zagospodarować ciepło, nawet gdy instalacja jest zlokalizowana z dala od zwartej zabudowy – zaznaczył.

Grupy producenckie i spółdzielnie: mniejsze ryzyko, większy potencjał

W ocenie Emila Szczegielniaka największy sens mają duże biogazownie lub biometanownie tworzone przez grupy rolników.

– Jeżeli jest 10 gospodarstw, które prowadzą hodowlę, to ryzyko jest dużo mniejsze. Jeżeli jedno zrezygnuje, to wciąż pozostaje dziewięć, które zapewnią substrat na poziomie 90%. Przy jednej biogazowni i jednym gospodarstwie, jeśli właściciel zakończy hodowlę, instalacja zostaje bez wsadu – wyjaśniał.

Jego zdaniem duże instalacje o mocy kilku megawatów, oparte na spółdzielniach lub zrzeszeniach, pozwoliłyby:

  • lepiej zagospodarować substraty z wielu gospodarstw,
  • wchłonąć nadwyżki np. ziemniaków, warzyw, odpadów przetwórstwa,
  • zmniejszyć ryzyko biznesowe jednostkowego gospodarstwa.

Nadprodukcja żywności, zwroty z sieci i rola pofermentu

Jednym z ważnych wątków były niewykorzystane nadwyżki żywności oraz zmiany w polityce sieci handlowych. Bartłomiej Czekała przypomniał niedawną sytuację, w której rolnik w okolicach Słupska wysypał 700 ton jadalnych ziemniaków na pole, ponieważ cena w skupie nie rekompensowała nawet kosztów transportu.

Aleksandra Łukomska wskazała, że do biogazowni można przyjmować „praktycznie wszystko, co jest bio i organiczne”, poza drewnem. – Jeżeli instalacja uzyska decyzję weterynaryjną i pozwolenie na przetwarzanie odpadów, otwiera się katalog substratów, za których przyjęcie firmy są w stanie zapłacić. Tak było w Przybrodzie, gdzie używano dużej ilości odpadów z przemysłu spożywczego – mówiła. Zastrzegła przy tym, że przy przyjmowaniu odpadów z kodami odpadowymi konieczne jest prowadzenie ewidencji w systemie BDO.

Emil Szczegielniak dodał, że zmiana polityki sieci handlowych sprawiła, iż problem marnowania żywności został w części przesunięty na producentów. – W przeszłości przeterminowana żywność zostawała w marketach. Dziś w wielu umowach jest zapis, że zwroty wracają do rolnika. On musi mieć możliwość przyjęcia tego towaru, a potem coś z nim zrobić. Biogazownia jest do tego idealna – podkreślił.

Oboje eksperci zgodzili się, że kluczowym, stałym i najbardziej przewidywalnym substratem pozostaje obornik i gnojowica, a odpady spożywcze i nadwyżki żywności mogą stanowić cenne uzupełnienie i poprawić ekonomię projektu.

Czekała zwrócił też uwagę na wartość pofermentu jako nawozu. Przypomniał przykład rolnika, który w ciągu 15 lat stosowania pofermentu podniósł klasę bonitacyjną gleby z V do IIIb. Łukomska potwierdziła, że poferment jest dziś coraz lepiej doceniany, a nie – jak dawniej – traktowany wyłącznie jako „kłopotliwy odpad”.

Emil Szczegielniak podsumował tę część stwierdzeniem, że logiczna kolejność powinna być taka: najpierw roślina idzie do produkcji zwierzęcej (mleko, mięso, jaja), a dopiero odpady z hodowli w postaci obornika czy gnojowicy trafiają do biogazowni. „Bezpośrednio z pola do biogazowni – tylko jako niewielki procent, raczej w formie poplonów. Plon główny powinien iść do spożycia” – przekonywał.

Czy biogazownie pomogą rolnictwu wyjść z kryzysu?

Na zakończenie dyskusji Bartłomiej Czekała zapytał wprost, czy w obecnej sytuacji nadpodarzy żywności i wahań cen biogazownie mogą realnie pomóc polskiemu rolnictwu.

Aleksandra Łukomska zwróciła uwagę, że branża dobrze zna bariery i aktywnie je komunikuje resortowi energii: problemy z przyłączeniami do sieci, przeciążoną infrastrukturę, nieprzejrzyste procedury. – Ministerstwo Energii zna te bariery. Nie jest tak, że o nich nie mówimy. Teraz ważne jest, żeby nie dokładać nowych regulacji, nowych norm, tylko pozwolić rolnikom robić swoje. Pokazać, jak to zrobić, i zostawić w spokoju – podsumowała.

Emil Szczegielniak dodał, że w wielu przypadkach „nadmierna pomoc” w postaci nadinterpretacji przepisów przez urzędników bardziej szkodzi niż pomaga. – Jak ktoś nie chce pomóc, to niech chociaż nie szkodzi, a sukces sam przyjdzie – powiedział pół żartem, pół serio. Podkreślił jednak, że rolnicy nie powinni się poddawać, a biogazownie i biometanownie są „mega potrzebne” Polsce.

– Patrząc na sąsiadów, mamy ich dramatycznie mało. Niemcy mają około 10 tysięcy instalacji, u nas 200 z niewielkim hakiem. Przepaść jest ogromna. To jest zagospodarowanie odpadów, szansa na stabilne dochody i narzędzie do zmniejszania nadpodaży zbóż poprzez zmianę struktury zasiewów – argumentował.

Na zakończenie panelu Bartłomiej Czekała przypomniał szacunek potencjału: 13,5 mld m³ biogazu, które Polska mogłaby wyprodukować każdego roku. – Miejmy nadzieję, że uda się zrobić wszystko, aby ten potencjał wykorzystać – podsumował.

Jeśli zapowiedzi ministra energii dotyczące uproszczenia procedur, wydłużenia pracy biogazowni szczytowych i stabilnego systemu wsparcia znajdą odzwierciedlenie w konkretnych przepisach, a rolnicy i nauka nadal będą mówić jednym głosem, biogazownie mają realną szansę przestać być w Polsce „egzotyką” – i stać się ważnym filarem nowoczesnego, odpornego rolnictwa.

Bartłomiej Czekała
Autor Artykułu:Bartłomiej Czekała Dyrektor Działu Rozwoju Cyfrowego i Produktów Cyfrowych
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
05. marzec 2026 22:01