StoryEditor

Hodowla królików na mięso: 83 tys. sztuk rocznie w Krotoszynie

Posiadanie takiej wiedzy na temat hodowli, aby ta była na tip-top, to nie lada wyczyn. A tak się składa, że w Krotoszynie hodowla królików na mięso została opanowana niemalże do perfekcji!

19.02.2026., 13:00h

Wspólnie z tatą i mężem zajmujemy się hodowlą królika od 20 lat. Zaczynaliśmy od stada podstawowego 500 samic, dziś mamy w sumie 1650, podzielone na dwa stada po odpowiednio 1000 i 650 samic. I choć weszliśmy w ten biznes, ponieważ analizując rynek zachodni okazało się, że królik jest jedną z bardziej stabilnych produkcji, jeśli chodzi o jego cenę, a także popyt na to mięso, to hodowla sama w sobie okazała się niełatwa – wspomina Małgorzata Adamczak-Peregrym z Krotoszyna. I kto by pomyślał, że to właśnie brak fachowca w Polsce, który zajmowałby się stricte przemysłową hodowlą królika, będzie stanowił problem.

image
FOTO:

Krotoszyn, pow. krotoszyński

Małgorzata Adamczak-Peregrym i Zbigniew Adamczak

od lat prowadzą rodzinny biznes stricte związany z hodowlą królika, począwszy od produkcji pasz, aż po produkcję żywca króliczego. Stado podstawowe liczy 1650 samic, a roczna produkcja to ok. 83 tys. sztuk.

Higiena, szczepienia i wentylacja - klucz do zdrowego stada królików

– Od początku pomagali nam specjaliści z zagranicy z krajów, tj. z Francji, czy Hiszpanii, gdzie hodowla królika jest od kilkudziesięciu lat dobrze rozwinięta i kluczowa w Europie. To dzięki nim udało nam się tak rozkwitnąć – dodaje rolniczka. Konsekwencja w tej hodowli, pilnowanie terminów szczepień jest niemalże wymogiem, ponieważ zachorowalność królików na pomór, czy myksomatozę, może spowodować nie lada spustoszenie na fermie.

– Dużą wagę należy przywiązywać również do wentylacji, ponieważ takie zagęszczenie zwierząt może powodować u nich choroby układu pokarmowego i oddechowego, ale też temperatury. Optymalna, tak żeby straty energetyczne były jak najmniejsze, a przyrosty zadowalające, to 18–22°C – zwraca uwagę Małgorzata Adamczak-Peregrym. Ale nie zapominajmy o najważniejszym – higienie, czyli każdorazowym myciu hali, zmianie odzieży przed wejściem na halę i może i banalnym, ale myciu rąk.

– Przy dezynfekcji stawiamy na środki, które poprawiają jakość powietrza i mogą być stosowane w obecności zwierząt – podkreśla rolniczka, dodając, że może rygor pod względem higienicznym jest duży, jednak zdecydowanie większej uwagi wymaga prowadzenie stada od samego początku, czyli troska o samice i młode.

Inseminacja i 49-dniowy cykl produkcji - jak wygląda rozród na dużej fermie królików

Na fermach w Krotoszynie odstępy między cyklami produkcyjnymi, czyli od wykotów do wykotów, to 49 dni. Przy tak dużym stadzie w grę wchodzi tylko inseminacja.

– W przypadku stada między 500 a 1000 samic inseminacja trwa ok. 2–3 godzin. Samice przygotowywane są do niej poprzez wprowadzenie cyklu świetlnego i nielimitowanej ilości paszy, tak żeby sprowokować wystąpienie rui – mówi hodowczyni. Zwraca uwagę, że korzystają z usług zewnętrznych i nie utrzymują samców, ponieważ potrzebują ich raptem siedem razy w roku, a żeby nasienie było odpowiedniej jakości, muszą być eksploatowane częściej.

Po 30 dniach od inseminacji są wykoty. Jedna samica potrafi urodzić średnio 10–11 młodych. W swoim życiu może rodzić dwa albo nawet piętnaście razy. Dlatego też, jak podkreśla rolniczka, ważne jest, że hodowane przez nich linie hybrydowe – materiał genetyczny pochodzi z Francji, Włoch i Hiszpanii – nie odrzucają młodych od innych samic. Samica produkcyjna kosztuje ok. 30 euro/szt. Natomiast na fermie w Krotoszynie co roku sukcesywnie dokupują również stado pramateczne, ok. 70 sztuk, od których zostawiają samiczki do dalszej hodowli (ok. 100 euro/szt.).

image
Samice kocą się w tzw. wykotnikach, czyli plastikowych koszyczkach w klatkach wyściełanych trocinami.
FOTO:

Czas od urodzenia do odsadzenia to ok. 35–40 dni. Samice kocą się w tzw. wykotnikach, czyli plastikowych koszyczkach w klatkach wyściełanych trocinami.

– Po tym czasie samice zabierane są na czystą, zdezynfekowaną halę i tam ok. tygodnia do dwóch oczekują na kolejne wykoty – dodaje pani Małgorzata. Technologia zakłada sprzedaż królików między 82. a 84. dniem, w wadze ok. 2,7 do 3 kg. W okresie tuczu, czyli od ok. 50. dnia przyrastają ok. 40–50 gramów dziennie.

Nowoczesne klatki i specjalistyczna pasza przyspieszają wzrost królików

Zdarza się, że na fermach w południowej części Wielkopolski króliki sprzedawane są szybciej, między 70. a 75. dniem. Udaje się to dzięki m.in. klatkom o podwyższonym standardzie, które zapewniają odpowiednio dużą przestrzeń zwierzętom. Kojce mają 2,3 × 1 m z platformą.

– Klatki są wysokie i w porównaniu ze standardowymi mają plastikowe podłogi i nie mają siatki do góry. Dodatkowo są wyposażone w rury PCV, które dają im schronienie. Pasza zadawana jest kilka razy w ciągu dnia, a więc królik ma czas na wbudowanie jej w masę mięśniową – podkreśla Małgorzata Adamczak-Peregrym. Dodaje, że niejednokrotnie już to analizowali i króliki rosną w tym systemie szybciej, i są lepiej umięśnione przy stosunkowo niewielkim wzroście dawki pokarmowej.

A jaka jest ta dawka? Królik na kilogram przyrostu zjada 3 kg paszy, a więc taki 3-kilogramowy, który idzie do uboju, razem z tym, co zjadła samica, żeby go odchować, pochłania w sumie 10 kg. I to paszy z własnej produkcji. Tak się składa, że Zbigniew Adamczak, tato pani Małgorzaty, od 33 lat prowadzi firmę Agropasz w Krotoszynie, nastawioną na produkcję paszy wyłącznie dla tych zwierząt. W jej skład wchodzą zboża od zaprzyjaźnionych gospodarstw, susze z zielonek, wysłodki, ale również siemię lniane, ostropest, czy czarnuszka.

– Wyspecjalizowanie w produkcji tych pasz zajęło nam blisko dziesięciu lat. Latami jeździliśmy podpatrywać Czechów, Francuzów, Włochów i Hiszpanów – wspomina Zbigniew Adamczak. Ale upór jak najbardziej popłacił. Dzisiaj zaopatrują w paszę praktycznie większość krajowych hodowli królika. Robią też paszę dla królików stricte wystawowych, bo być może nie każdy o tym wie, ale ta gałąź w Polsce od kilku lat dynamicznie się rozwija.

Silna grupa dzięki WPR

Kontrola nad produkcją to jedno. Dzięki temu rocznie dostarczają do ubojni, a współpracują na stałe z czterema, ok. 83 tys. szt. żywca króliczego. Ale nie od dziś wiadomo, że w kupie siła. I tak w 2013 roku powstała Spółdzielnia Producentów Królików PolRabbit, której pani Małgorzata jest prezesem. Dziś liczy ona 11 członków i w sumie są w stanie wyprodukować rocznie maksymalnie 300 tys. królików na ubój.

– Skorzystaliśmy z dotacji dla grup producentów rolnych z PROW 2007–2013 w ramach Wspólnej Polityki Rolnej. Pozyskane środki, w sumie milion złotych przez pięć lat, poszły na szkolenia, doposażenie ferm i zakup środków produkcji – paszy, materiału genetycznego, czy klatek. Dzięki temu wielu hodowców rozwinęło skrzydła – podkreśla Małgorzata Adamczak-Peregrym. Środki finansowe to jedno. Hodowczyni zwraca uwagę, że dzięki grupie mają przewagę na rynku. Każdej ubojni są w stanie zapewnić surowiec, w takich ilościach, jakie chcą przez cały rok, regularnie.

Stabilny rynek i pewność cenowa

Drugie to stabilny rynek. Pani Małgorzata podkreśla, że od samego początku bazują na cenach średniorocznych, co gwarantuje im zabezpieczenie środków na koszty, które są porównywalne przez cały rok. Cena za kilogram żywca królika waha się obecnie w granicach 12 zł. Ich produkt trafia w blisko 80% na krajowy rynek i można znaleźć go m.in. w wielu znanych sieciach handlowych. Pozostały żywiec trafia do ubojni na terenie UE.

Dominika Mulak
Autor Artykułu:Dominika Mulak Dziennikarka portalu topagrar.pl
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
19. luty 2026 14:00