– Przy dzisiejszych kosztach i niskich cenach nie ma miejsca na błędy w odżywianiu – podkreśla Waldemar Gaca z firmy ADOB, z którym rozmawialiśmy podczas seminarium ziemniaczanego.
Mikroelementy w ziemniaku – które są kluczowe?
– Często wybiegamy daleko w nowości, a zapominamy o podstawach. Aby jednak roślina wydała dobry i jakościowy plon, szczególnie przy dzisiejszych kosztach i niskich cenach skupu, konieczne jest skuteczne odżywianie roślin, w tym mikroelementami – mówi ekspert ADOB. Wśród najważniejszych mikroelementów dla ziemniaka wymienia:
- mangan,
- cynk,
- bor.
– Oczywiście roślina potrzebuje także innych makro- mikroelementów. Od startu wegetacji aż do końca uczestniczą one w fotosyntezie, syntezie hormonów i procesach obronnych przed chorobami. Kluczowe jest podanie ich w odpowiedniej formie i w odpowiednim czasie – podkreśla Gaca.
Kiedy wykonać pierwszy zabieg mikroelementowy?
Ziemniak ma specyficzną dynamikę pobierania składników pokarmowych. Największe zapotrzebowanie na mikroelementy pojawia się ok. 2 tygodnie przed kwitnieniem – w okresie inicjacji bulw, czyli tzw. tuberyzacji. Trwa ono do etapu intensywnego przyrostu bulw, czyli zwykle od połowy lipca do początku sierpnia.
– Najwyższe zapotrzebowanie na składniki pokarmowe zaczyna się dwa tygodnie przed kwitnieniem, kiedy rusza tuberyzacja. Natomiast największe pobranie ma miejsce, gdy bulwy zaczynają intensywnie powiększać swoją masę – wyjaśnia ekspert. Pojawia się jednak pytanie, ile zabiegów dolistnego dokarmiania w ziemniaku przeprowadzić?
– Jeśli badania gleby i analiza liści pokazują co najmniej średnią lub wysoką zawartość mikroelementów, to mogą wystarczyć dwa zabiegi. Ale przy niskiej zasobności, nieuregulowanym do potrzeb ziemniaka pH czy innych problemach nie warto oszczędzać – zaznacza Gaca. Zwłaszcza dotyczy to newralgicznego składnika jakim jest bor.
Bor – newralgiczny mikroelement w ziemniaku
– W naszych glebach praktycznie nie ma boru dostępnego dla roślin. Można powiedzieć śmiało, że szkoda wydawać pieniędzy na badania, bo i tak wyjdzie, że jest go bardzo mało – mówi ekspert ADOB. Dodaje, że bor słabo przemieszcza się w roślinie, dlatego powinien być dostarczany kilkukrotnie w sezonie, ale w mniejszych dawkach.
– Warto podawać bor 3–4 razy w kluczowych momentach rozwoju. Lepiej w mniejszych ilościach, ale regularnie. Wtedy roślina nie ma przerw w zaopatrzeniu” – radzi Gaca.
Dlaczego boru nie można chelatować?
Mangan i cynk – jako pierwiastki metaliczne, a zatem mogą być przytrzymywane przez cząsteczkę substancji chelatujacej. W przypadku boru jest to niemożliwe, ponieważ jest on niemetalem. Dlatego podaje się go roślinom w formie soli.
– Najczęściej stosowane formy to boroetanoloamina i mamy takie nawozy w formie płynnej. Zawierają one ok. 15% boru. Oferujemy także nawozy w postaci stałej Soluboru, które zawierają nieco więcej boru, bo ok. 17,5% boru – tłumaczy Gaca. Ostrzega natomiast przed eksperymentowaniem z kwasem borowym.
– Kwas jest kwasem. W mieszaninach zbiornikowych, szczególnie w warunkach stresowych, może powodować poparzenia roślin. Po co eksperymentować? – pyta ekspert ADOB.
Mikroelementy to inwestycja, nie koszt
Zdaniem eksperta ADOB właściwe zarządzanie mikroelementami, to dziś element strategii plonotwórczej, a nie dodatkowy wydatek.
– Dobry marketingowiec nie sprzedaje raz. Myślimy o rolniku i o jego wyniku ekonomicznym. Jeśli składników jest wystarczająco dużo – nie trzeba robić zabiegów na siłę. Ale tam, gdzie są niedobory, nie warto oszczędzać – podkreśla Waldemar Gaca. W realiach rosnących kosztów produkcji i presji cenowej to właśnie precyzyjne nawożenie, oparte na analizach i znajomości fizjologii roślin, może zdecydować o opłacalności uprawy ziemniaka.
tcz
