Rynek ziemniaka jest dziś trudny, o czym mówił na początku imprezy Krzysztof Korolewicz, prezes Europlant Polska.
– Rozpoczęcie uprawy ziemniaka bez zagwarantowanego zbytu może przynieść więcej szkody obecnym już na rynku producentom. Jeśli mamy nadprodukcję towaru, to w takiej sytuacji towar dobrej jakości nie znajduje nabywców. Dziś przy cenie ziemniaka 23–40 euro/t na rynku pojawił się optymizm po zeszłorocznym dołku cenowym. Susze w zachodniej Europie mogą też sprawić, że z tej części kontynentu nie będzie do nas napływał tani ziemniak, zatem bardzo prawdopodobne, że ceny będą korzystne – mówił Krzysztof Korolewicz podczas otwarcia Dni Pola.
Znakowany towar chętniej wybierany
Dodał, że rynek ziemniaka jest bardzo ułożony np. we Francji, która przy okazji jest największym jego eksporterem, który wynosi 3 mln ton. Polsce daleko do tego poziomu, ale istotne jest jeszcze coś – oznakowanie regionu produkcji ziemniaka i jego typu kulinarnego. Taki towar może być bardzo pożądany na rynku przez konsumentów.
Co w polu piszczy?
Stałym punktem imprezy jest wizyta na plantacji nasiennej ziemniaka. W tym roku Europlant ma we własnych gospodarstwach na północy Polski 200 ha plantacji nasiennych w Laskach Koszalińskich i Świeminie oraz 160 ha pod Lęborkiem, a w sumie odmiany Europlant produkowane są na powierzchni 1445 tys. ha. To najwięcej spośród wszystkich hodowców.
– Ziemniak nasienny przypada w płodozmianie co 5 lat. Chodzi przede wszystkim o uniknięcie samosiewów i czystość fitosanitarna pól. Przed sadzeniem badamy więc glebę m.in. na bakteriozę pierścieniową – mówiła Katarzyna Grabarczyk z Europlant. Od poprzedniego sezonu wszystkie pola pod sadzeniaki odkamieniają, by podczas zbioru w jak największym stopniu uniknąć uszkodzeń bulw.
– Ziemniaki sadzimy od 3. dekady kwietnia do ok. 20 maja. Jesienią pod ziemniaki stosujemy siarkę w siarczanie potasu, wiosną nawóz wieloskładnikowy Yara Viking w dawce 450–500 kg/ha. Podczas sadzenia ważna jest odległość pomiędzy bulwami, w naszym przypadku to 20 cm. Sadzeniaki są też traktowane etylenem dla lepszego pobudzenia oczek do kiełkowania, chodzi o większą liczbę pędów i tym samym więcej sadzeniaków pod krzakiem – mówił Michał Pulut z Europlant.
Krótko w glebie
Pierwsze pola są desykowane wcześnie w technologii hybrydowej, czyli mechanicznie i chemicznie, by szybko odciąć potencjalne infekcje i zabezpieczyć przed nimi bulwy. Ważna jest też selekcja negatywna roślin porażonych. Odbywa się to dwukrotnie na całym areale i trwa nawet do 2 miesięcy. Pierwsza selekcja w momencie, kiedy rośliny maja 20 cm wysokości. Wszelkie zmiany na roślinach są wychwytywane, a rośliny wraz z bulwami usuwane z plantacji. W Niemczech testowane są urządzenia do znakowania kolorystycznego podejrzanych roślin, które następnie łatwo można zlokalizować i usunąć z plantacji. Ta technologia z pewnością wejdzie też do Polski, a jej skuteczność określana jest na 90%.
Olej na mszyce
Do ograniczania przenoszenia wirusów przez mszyce w Europlancie stosuje się olej, który zabezpiecza mechanicznie rośliny. Jak podkreślają przedstawiciele Europlant, mszyca mimo wszystko nakłuwa roślinę, ale wirus pozostaje na kłujce i nie jest przenoszony do rośliny.
Chcemy stawiać na przetwórstwo
– Na dziś nie chcemy zwiększać powierzchni uprawy sadzeniaka. Chcemy się natomiast skupić na rozwijaniu naszej oferty ziemniaka dla przetwórstwa, czyli na frytki i chipsy. Sprzyja temu klimat w tej części Europy i Polski. Nasz region jest idealny do produkcji sadzeniaków. Panują tu warunki, w których np. nie mamy większych problemów z mszycami, które przenoszą wirusy – mówił Jarosław Stawiszyński z Europlant.
Jubileuszowe Dni Pola Europlant z okazji 30-lecia firmy odbyły się 30 lipca w miejscowości Świemino w woj. zachodniopomorskim.
