Rynek zbóż
Jak zachowa się pszenica?
Przyglądając temu co się dzieje na międzynarodowym rynku pszenicy, trudno odnieść wrażenie, że obecne notowania traktowane są jak jakaś szczególna okazja do zakupów. Wystarczy bowiem spoglądnąć na zapasy u największych eksporterów, by z kolei, ci którzy muszą zwykle zboże kupować nie czuli się niemal jak przy suto zastawionym szwedzkim bufecie.
Trochę też tak jest na krajowym rynku, bo przetwórcy zbóż śledząc uważnie dane produkcyjne zestawiają je z eksportem i już kolejny rok widzą zapasy gromadzące się u naszych rolników. A przecież bez końca wstrzymywać ze sprzedażą się nie da.
Zastanawiając się, co się może wydarzyć w lutym warto brać pod uwagę niezaprzeczalne fakty. W zeszłym roku o tej samej porze pszenica na giełdzie MATIF była o ponad 40 euro/t droższa. Dokładnie 29.01.25 r. pszenicę na marzec paryska giełda wyceniała na 232,50 €/t, a tego samego dnia bieżącego roku marcowe kursy są po 191,25 €/t.
By na tej podstawie wyciągać wnioski, co może stać się dalej, warto zwrócić uwagę na układ krajowych cen. Czy pszenica na krajowym rynku na koniec stycznia 25 r. była zdecydowanie droższa niż obecnie?
Wystarczy porównać średnie ceny dla konsumpcji i z tego porównania wynika, że od początku stycznia do 20 lutego 25 r. kiedy to zapoczątkował się późniejszy spadek cen pszenicy, cena była stabilna i wahała się pomiędzy 900– 910 zł/t. Podobny kurs złotego, bo 29 stycznia 1 euro kosztowało 4,20 zł/t daje nam obraz krajowej ówczesnej ceny niższej od kursów na MATIF o 18,5 euro.
Dzisiejsza średnia cena pszenicy to zaledwie 720 zł/t, ale w przeliczeniu na MATIF to 171,5 euro, czyli mniej od obecnych notowań o 20 euro. Relacja jest więc dość podobna. Idąc dalej, w dwóch poprzednich sezonach MATIF w lutym spadał mocno, czy w tym sezonie tak się stanie. Moim zdaniem spadać już raczej nie ma dokąd. Choć życie handlowca nie raz potrafiło zaskakiwać, to tym razem czuję, że zwłaszcza przetwórcy ceny pszenicy w lutym pozostawią bez większych zmian
