Rynek rzepaku
Giełda wskazuje na zbyt drogi rzepak
Przyglądając się kolejnym kursom rzepaku na giełdzie MATIF widzimy ciśnienie na obniżanie cen. Już relacja lutowych kursów do notowań rzepaku na maj wskazuje na obniżki 4–5 euro, ale to co paryska giełda pokazuje na nowe zbiory nie pozostawia złudzeń.
Według notowań rzepaku na MATIF rzepak jest za drogi. Nowe zbiory giełda wycenia o 20 euro taniej niż rzepak ze żniw 2025 r. To wszystko jest wyraźnym sygnałem dla ustawienia się do bieżącego handlu. Wszak już za chwilę pierwszym rzepakowym notowaniem będzie maj, a potem już tylko sierpień, a więc nowe zbiory.
Czy możemy i powinniśmy liczyć, że aktualne mrozy i obawy o ich efekty zmienią coś w giełdowych nastawieniach? Oczywiście możemy, a nawet powinniśmy. Tyle, że MATIF już sygnalizuje, że na dłuższą metę relacja notowań rzepaku do pszenicy wynosząca 2,5 jest nie do utrzymania. A przecież, gdy dzisiejszy rzepak porównamy do cen pszenicy, to w złotówkach mamy 2100:750 i relację dochodzącą do 2,8.
Zdaniem rzepakowych przetwórców coś w tym mechanizmie musi się zmienić, bo wielu jeszcze pamięta czasy, gdy oczekiwania były by dwukrotność cen pszenicy dawało cenę rzepaku. Wskazują oni, że przy aktualnych poziomach surowca i cen oleju oraz śruty przerób zaczyna ocierać się o granicę opłacalności. Tu jednak bardziej chyba winne są konkurencyjne śruty z importu, niż za drogi rzepak. Śruta sojowa z Brazylii w naszych portach w aktualnych cennikach pojawia się nawet po 1370 zł/t, a słonecznikowa na granicy w Dorohusku jest wyceniana po 960 zł/t. To powoduje, że śrutę rzepakową w cenach 970–1045 zł/t sprzedać wcale nie jest tak łatwo.
Przy zmianach relacji cen rzepaku do pszenicy wolelibyśmy by jednak ten schemat został złamany przez drożejąca pszenicę, a nie taniejący rzepak. A jak na to patrzy europejska giełda?
