Rynek zbóż
Pszenica na później droższa
W momencie następujących na giełdzie turbulencji, wynikających z wymiany marcowych kontraktów pszenicznych na majowe, całej giełdowej spekulacji przyglądamy się dość krytycznie. Kursy pszenicy na MATIF mają to jednak do siebie, że w przeciwieństwie do rzepaku (w lutym) z pierwszym dniem marca z tabel giełdowych nie znikną. Jeszcze przez kilka dni będą widoczne transakcje na tzw. rynku gotówkowym.
Samo to już chłodzi emocje, a uważna analiza spreedów pomiędzy kolejnymi terminami, a marcem podpowiada, że pszenica raczej stanieć nie powinna. Maj jest od marca o 4,5 euro droższy, a nowe zbiory i kolejne terminy rynek wycenia już nawet sporo powyżej 200 euro. W połączeniu z drożejącą pszenicą u praktycznie wszystkich eksporterów to daje nadzieję. Żeby jednak ta nadzieja nie była jak przysłowiowy lizak za szybą, potrzeba jeszcze mocniejszego eksportu nie tylko pszenicy, ale i pozostałych zbóż, który spowoduje obawy o rozchodzenie się surowca do produkcji pasz.
Co potrafi w krótkim czasie zrobić rosnący popyt w obliczu ograniczonej podaży pokazała także ta sama giełda MATIF z notowaniami kukurydzy. Otóż w czwartek (26.02.26 r.) przy wolumenie obrotów zaledwie 491 lotów kursy marcowe kukurydzy podskoczyły o 11 euro! do 203,50 €/t. To rzeczywiście jest efekt niezaspokojonego ssania, bo przy zrównoważonej podaży i popycie czerwcowe notowania kukurydzy wzrosły już tylko o 1,25 €/t do 192,75 €/t.
Takie chwilowe oddziaływanie na rynek będzie pojawiać się u nas teraz coraz częściej. Im dłużej ceny w punktach skupu będą utrzymywane na stabilnym poziomie, tym większe będą okazjonalne i regionalne skoki spowodowane albo akcją eksportową, albo nagłą potrzebą uzupełnienia surowca do przerobu. Historia jednak uczy, że nawet jeśli wiosną ceny zbóż nie spadną, to mogą te spadki nastąpić później. O ile długa zima nie opóźni znacznie kolejnych zbiorów, bo na to się właśnie zanosi.
