Ciągniki zaparkowały, rolnicy przed UW – trwa protest we Wrocławiu
To już drugi w tym roku protest rolniczy we Wrocławiu. Pierwszy miał miejsce równo miesiąc temu, 20 stycznia, o czym informowaliśmy TUTAJ.
Rolnicy protestowali wówczas w geście solidarności z rolnikami demonstrującymi tego samego dnia w Strasburgu. A dziś, 20 lutego, przed siedzibą Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego, na parkingu ponownie zgromadziły się ciągniki. Tym razem już nie tylko symbolicznie, ale w ilości kilkudziesięciu sztuk.
Czytaj dalej pod FOTO:
Protest rolników we Wrocławiu
Rolnicy i górnicy wjechali do miasta bardzo wczesnym rankiem zorganizowanymi kolumnami traktorów, wyruszając z całego Dolnego Śląska. Po to, aby zamanifestować skalę kryzysu, z jakim mierzą się dziś każdego dnia rodzinne gospodarstwa.Na godzinę 8.00 zaplanowane było spotkanie przedstawicieli protestujących z wojewodą dolnośląskim, podczas którego wręczyli swoją petycję zawierającą postulaty. Dokument ma następnie trafić do ministra rolnictwa.
Czytaj dalej pod WIDEO:
Organizatorami protestu są: NSZZ Solidarność Region Dolny Śląsk, NSZZ Solidarność Rolników Indywidualnych, NSZZ Solidarność Zagłębia Miedziowego oraz NSZZ Solidarność Region Jeleniogórski.
– Chcemy wyrazić sprzeciw przeciwko złej polityce Unii Europejskiej, która uderza w gospodarkę, przemysł i rolnictwo. Nie zgadzamy się z tym, protestujemy przeciwko temu i zapraszamy wszystkich do udziału – mówił Adrian Wawrzyniak, przedstawiciel NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność.
Czytaj dalej pod WIDEO:
Brak opłacalności produkcji pogłębia kryzys
Nastroje rolników obecnych na proteście są ponure. Wskazywali na brak opłacalności produkcji i jej wysokie koszty. Wielu z nich, by uregulować bieżące płatności wciąż sprzedaje płody rolne za bezcen.
– Cały czas jesteśmy do tyłu. Jeżeli wyprodukowanie pszenicy kosztuje w granicach 800-900 zł, a my dostajemy 630 zł, no to jak możemy dalej funkcjonować? Uprawiamy różne rośliny, ale już nic się nie opłaca. Skrobia ziemniaczana, buraki, zboża wszystko jest po prostu nieopłacalne – pytał obecny na proteście rolnik z gminy Udanin Mirosław Krawczyk.
W kolejnym etapie protestu rolnicy wręczą petycję wojewodzie dolnośląskiemu, a następnie przejdą marszem w kierunku siedziby regionalnego przedstawicielstwa Komisji Europejskiej oraz biura informacyjnego Parlamentu Europejskiego we Wrocławiu, przy ulicy Widok.
Właśnie tam zaplanowano najważniejszą część demonstracji.
Kolejni rolnicy zmierzają swoimi traktorami na protest we Wrocławiu:
Pod regionalną siedzibą KE
Rolnicy przeszli marszem w kierunku siedziby regionalnego przedstawicielstwa Komisji Europejskiej oraz biura informacyjnego Parlamentu Europejskiego we Wrocławiu, przy ulicy Widok. W rękach trzymali transparenty i banery z hasłami o sprawiedliwości cenowej, ochronie rynku i wsparciu finansowym dla wsi. Atmosfera jest zdecydowana, ale pokojowa – protest skupia się na konkretnych postulatach, nie na blokadach miasta.
Stop umowie z Mercosur
Protestujący rolnicy w stanowczy sposób sprzeciwiają się umowie o wolnym handlu z krajami Mercosur. W ich ocenie stanowi ona jedną z podwalin do dalszego niszczenia produkcji rolnej w Polsce.
– W UE chcą doprowadzić do tego, żeby w Polsce nie było żadnej produkcji. W Polsce ma być tylko Euroland, na którym my tu będziemy bazować i kupować przetworzoną żywność z krajów Mercosur, czyli Ameryki Południowej. Nasze rodzime warzywa, zwierzęta i mięso, są niedobre, bo są zbyt zdrowe. W Mercosur dają 22 kg pestycydów na ha uprawy i do tego stosują różne antybiotyki w hodowli zwierząt. My w Polsce stosujemy do 2 kg pestycydów na ha. Dzięki temu nasza żywność jest zdrowa, a Mercosuru toksyczna dla ludzi – mówił rolnik z powiatu lublinieckiego Dominik Rawicki.
Gdzie sprzedać warzywa?
Protest rolników we Wrocławiu zgromadził ok. 400 osób. Wspierają go m.in. rolnicy ze wschodniej części województwa śląskiego (okolice Jury Krakowsko-Częstochowskiej). Wśród nich są obecni producenci warzyw, którzy mają problem z ich zbyciem, a których ceny prosto z pola oscylują w granicach zaledwie 0,30 zł/kg.
– U nas jest zagłębie warzywno – ziemniaczane. Cena każdego warzywa prosto z pola, czy to jest kapusta, czy marchew, czy burak, czy ziemniak, nie przekracza 0,30 zł/kg. Nie ma zainteresowania zakupem tych warzyw. Część rolników ich po prostu nie zebrała – tłumaczył Robert obecny na proteście rolnik ze Śląska.
W ocenie rolnika, powodem niskich cen warzyw jest ich nadmierny import oraz niechęć dużych podmiotów handlowych wstawiających warzywa do marketów, do ich zakupu od polskiego rolnika – a kredyty trzeba spłacić.
– Mam kredyt. Miałem zebrać i sprzedać warzywa, a zainteresowania nie ma. Jeszcze jak jest komu sprzedać po 0,30 zł/kg w ilościach całosamochodowych, to za tira dostaniemy od 5 do 7 tys. zł. Gdybym wziął te 7 tys. zł, to kupiłbym 4 t saletry. Trochę słabo – kalkuluje rolnik.
Rolnicy na proteście we Wrocławiu: "Ceny mleka oscylują w granicach 1,00 zł do 1,50 zł/l"
Jak relacjonował rolnik ze Śląska, w równie trudnej sytuacji, co producenci warzyw, znaleźli się producenci mleka. W okolicach Jury, skąd przyjechał, ceny skupu oscylują w granicach od 1,00 zł do 1,50 zł/l. Rolnik wspomniał również o tym, że kryzys na rynku mleka jest widoczny po przejęciach mniejszych mleczarni przez większe.
– Dwie duże mleczarnie na naszym terenie zostały zamknięte, a właściwie to zamknięto OSM Myszków, po tym, jak okazało się, że mimo przejęcia przez OSM Łowicz, nie uda się uratować tego zakładu. Natomiast OSM Szczekociny została przejęta przez Grupę Polmlek, a OSM Pilica już dawno została przejęta przez Mlekovitę – dodał rolnik Robert.
Główny punkt protestu
Petycja rolników przekazana została również w ręce przedstawicielstwa Komisji Europejskiej we Wrocławiu, pod którego siedzibą o 11.30 odbył się główny punkt protestu – przemówienie liderów i organizatorów manifestacji.
Protest jest wyraźnym sygnałem, że sektor rolniczy nie zamierza biernie czekać na decyzje polityków, a walka o przyszłość gospodarstw rodzinnych w Polsce i Europie nadal trwa. Rolnicy biorą sprawy w swoje ręce i domagają się realnych działań "tu i teraz".
Protestujących rolników wspierają górnicy. Z tłumu było słychać donośne "Precz z Zielonym Ładem".
Postulaty manifestujących rolników
Rolnicy i organizatorzy wskazują na kilka kluczowych postulatów:
- rewizja umów handlowych z zagranicą, by chronić polskiego producenta,
- realne wsparcie finansowe dla gospodarstw rodzinnych w Polsce,
- ochrona rynku krajowego przed nadmiernym importem produktów rolnych, w tym napływających z Ukrainy,
- polityka UE uwzględniająca realia produkcji rolnej w Polsce, szczególnie w kontekście Zielonego Ładu i podatków ETS/ETS2.
– Potrzebujemy tarcz antykryzysowych. Rolnicy praktycznie nie mają już żadnych oszczędności – alarmował Adrian Wawrzyniak.
Warto dodać, że w proteście udział wzieli również przedstawiciele Dolnośląskiej Izby Rolniczej, reprezentujący rolników z Dolnego Śląska. Jak informowali organizatorzy, był to wspólny głos w obronie polskiego rolnictwa oraz miejsc pracy na wsi.
Rolnicy nie chcą Zielonego Ładu
Podczas pikiety zorganizowanej przed siedzibą regionalnego przedstawicielstwa Komisji Europejskiej głos zabrał rzecznik prasowy NSZZ Solidarność Rolników Indywidualnych Adrian Wawrzyniak, który w ostrych słowach skomentował to, co dzieje się obecnie z polskim rolnictwem.
– Czy chcecie jeść żywność, która jest produkowana 12 tysięcy kilometrów stąd, z Polski tak daleko? Czy chcecie jeść żywność, która jest produkowana z substancjami, które są zakazane? Gdzie antybiotyki dla zwierząt kupuje się w aptece? Czy chcecie, żeby 30-40% gospodarstw w Polsce i w Europie zniknęło? Sami wiecie, że nie możemy na to pozwolić. Szanowni Państwo, ale to nie tylko Mercosur. Koszty dzisiaj w rolnictwie są ogromne. Nie jesteśmy w stanie w Europie wyprodukować żywności, która jest konkurencyjna na świecie. Pszenica w Europie dzisiaj jest bardzo droga tylko dlatego, że mamy ogromne koszty. Dzisiaj gospodarstwa mają pełne magazyny, a rolnicy się zastanawiają, za co mają wyjechać w pole. Czy to nie jest wojna gospodarcza? Pamiętajcie o jednym, Niemcy swoje gospodarstwa zdotują. Oni przetrwają, ale inne gospodarki, takie jak polska, zostaną zniszczone. Precz z Zielonym Ładem! – powiedział Wawrzyniak.
Agnieszka Sawicka, Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz

