Warchlak z Danii przestaje być bezpieczną przystanią?
Sytuacja na rynku trzody chlewnej znów mocno niepokoi producentów. Po bardzo dobrych latach 2023 i 2024, ubiegły rok – jak ocenia lek. wet. Tomasz Kruppa, producent prosiąt i specjalista chorób świń z Globalwet Dobrodzień – był „ledwo na zero”, a 2026 r. na razie przynosi straty.
– Mieliśmy jak na razie tylko kwiecień, gdzie ceny były względnie takie, że dało się trochę strat odrobić. A w ostatnich dwóch tygodniach znowu mamy drastyczne obniżki – mówi Kruppa.
Ceny warchlaków znów mocno w dół
Jeszcze miesiąc temu warchlaki sprzedawano po 400 zł za sztukę. Dziś, jak przyznaje Kruppa, stawką graniczną staje się już 300 zł.
– Dzisiaj nie wiem, czy się uda za 300 zł sprzedać, więc to już będzie dokładka – podkreśla.
Jest źle, ale pojawia się cień nadziei
Mimo trudnej sytuacji Kruppa nie traci optymizmu. Jego zdaniem pierwsze sygnały poprawy mogą pojawić się już latem.
– Jestem niepoprawnym optymistą i wiem, że prędzej czy później to się odwróci. Pocieszające jest to, że nawet pesymiści, jeśli chodzi o analizy rynku, zapowiadają, że w lipcu ceny powinny się już poprawić i do końca roku powinny być stabilne – zaznacza.
Lata 2027–2028 mogą należeć do producentów prosiąt
Jeszcze ciekawiej – z perspektywy producentów prosiąt i gospodarstw pracujących w cyklu zamkniętym – wyglądają kolejne lata. Według Tomasza Kruppy, lata 2027–2028 mogą wejść na ścieżkę wyraźniejszych wzrostów.
Jednym z kluczowych powodów ma być postępująca redukcja pogłowia świń w Europie i presja na ograniczanie produkcji także poza UE. Jak wskazuje ekspert, z nadpodażą zmaga się również rynek chiński. W Europie z kolei mocne cięcia widać już w Holandii, a kolejne mogą nadejść z Danii.
– Przewiduje się, że w ciągu dwóch lat Holandia będzie produkować około 4 mln warchlaków mniej niż dotychczas – wskazuje.
Dania może mocno ograniczyć produkcję
Jeszcze większe znaczenie dla polskiego rynku może mieć sytuacja w Danii, od lat będącej ważnym dostawcą warchlaków do wielu gospodarstw w Polsce. Zdaniem Kruppy zmiany polityczne i środowiskowe naciski mogą tam przełożyć się na istotne ograniczenie produkcji.
– Przewiduje się, że w ciągu najbliższych 3, 4, może 5 lat Dania może zredukować pogłowie loch nawet o połowę – prognozuje Kruppa.
Szansa dla polskich hodowców
To właśnie dlatego ekspert patrzy z nadzieją na przyszłość polskich producentów prosiąt. Jego zdaniem mniejsza podaż z zagranicy może stać się szansą dla krajowych stad, szczególnie tych opartych na własnej produkcji i pełnym cyklu.
– Ja tutaj widzę świetną okazję dla naszych polskich hodowców. No i trochę współczuję hodowcom, którzy opierają swoją produkcję na warchlaku duńskim – podsumowuje Tomasz Kruppa.
Możliwy zwrot na rynku
Jeśli prognozy dotyczące ograniczenia produkcji w Holandii i Danii się potwierdzą, polski sektor może stanąć przed rzadko spotykaną szansą odbudowy krajowej produkcji prosiąt. Na razie jednak rynek pozostaje pod presją, a wielu hodowców liczy, że zapowiadane odbicie rzeczywiście nadejdzie już w drugiej połowie roku.
oprac. dkol
Film Anna Kurek
Fot. Kurek/Canva
