Chcemy wykorzystać gnojowicę jak najefektywniej. Nie wystarczy wylać określoną ilość nawozu na hektar. Musimy jeszcze wiedzieć, ile składników pokarmowych rzeczywiście dostarczamy roślinom – mówi Mariusz Duda, rolnik z Wielkopolski, który wspólnie z synem Janem prowadzi 110-ha gospodarstwo nastawione na produkcję mleka.
Produkcja roślinna podporządkowana jest potrzebom stada. W oborach utrzymywanych jest 240 krów dojnych, obsługiwanych przez cztery roboty udojowe Lely Astronaut. Gospodarstwo odchowuje również własną młodzież (bez potomstwa męskiego).
– W ciągu ostatnich kilku lat znacząco zwiększyliśmy stado i uruchomiliśmy dwa kolejne roboty udojowe. Wzrosła więc ilość gnojowicy, dlatego zaczęliśmy szukać rozwiązania, które pozwoli nam lepiej nią gospodarować – wyjaśnia rolnik.
Dlaczego rolnicy kupili wóz z analizą składu gnojowicy?
Dotychczas rolnicy korzystali z usługowego wywozu gnojowicy. Przy obecnej skali produkcji uzasadniony stał się jednak zakup własnego wozu.
– Maszyny kupuje się z myślą o ich użytkowaniu co najmniej 15 lat. Dlatego, planując zakup beczki, chciałem mieć sprzęt, który da coś więcej niż tylko możliwość wywiezienia nawozu. Zależało mi też na informacji o jego składzie i możliwości precyzyjnego dawkowania – podkreśla gospodarz.
Pierwszy tak wyposażony wóz w Polsce. Co ma na pokładzie?
Wybór padł na wóz asenizacyjny Zunhammer SKE 18,5, wyposażony w aplikator łyżwowy o szerokości 21 m oraz system Van Control z czujnikiem NIR. Co ciekawe, to pierwsza tak doposażona maszyna w Polsce.
Czujnik NIR mierzy skład gnojowicy i pomaga dobrać dawkę
Urządzenie (Van Control) analizuje pomiar składników odżywczych gnojowicy bezpośrednio w zbiorniku wozu asenizacyjnego. Badanie przeprowadzane jest za pomocą czujnika NIR (analiza w bliskiej podczerwieni), który wykonując 4000 pomiarów na sekundę, pobiera informacje o składzie gnojowicy podczas napełniania, rozlewania czy mieszania. Dzięki temu system uwzględnia rzeczywisty skład nawozu, zamiast opierać się wyłącznie na wcześniejszych próbkach pobranych ze zbiornika. Analizowane są takie składniki jak azot, potas, fosfor czy sucha masa. Na tej podstawie system steruje dawką nawozu, dostosowując ją do przyjętych założeń.
– Gnojowica może mieć inny skład na początku i na końcu opróżniania zbiornika. Różnice mogą być na tyle duże, że przy stosowaniu stałej dawki nie zawsze dostarczymy roślinom tyle składników, ile zakładaliśmy – mówi Duda.
Dalszą część tego artykułu przeczytasz w listopadowym numerze top agrar Polska na str. 120.
