Ponad 3000 wystawców i 200 tys. zwiedzających, którzy mogą przemierzać ponad trzydzieści hal wystawowych o powierzchni około 300 tys. m². Tak w statystykach prezentują się tegoroczne targi CIAME.
Tegoroczna edycja miała szczególne znaczenie również ze względu na lokalizację. Tianjin jest ważnym ośrodkiem przemysłowym i logistycznym w regionie Pekin–Tianjin–Hebei, co sprzyja kontaktom biznesowym i wymianie handlowej. Tu bije serce chińskiego ośrodka produkcji ciągników czy ładowarek.
Soczewka azjatyckiego rynku
CIAME obejmuje praktycznie cały łańcuch mechanizacji produkcji rolnej. Podczas targów prezentowane były między innymi: ciągniki i maszyny uprawowe, maszyny do zbioru (głownie ryżu), drony rolnicze, roboty polowe czy systemy monitorowania upraw, nawadnianie i ochronę roślin. Wyróżnikiem tegorocznej edycji było silne zaakcentowanie rozwoju inteligentnego i bardziej zrównoważonego rolnictwa.
CIAME jest organizowane przy współudziale trzech chińskich organizacji branżowych:
- China Agricultural Machinery Distribution Association (CAMDA),
- China Association of Agricultural Machinery Manufacturers (CAAMM),
- China Agricultural Mechanization Association (CAMA).
Historia wydarzenia sięga lat 50. XX wieku. Od 2011 r. targi rozwijane są we współpracy wymienionych organizacji, a ich znaczenie międzynarodowe systematycznie rośnie. Wystawa ma charakter zarówno technologiczny, jak i handlowy – umożliwia prezentację premierowych produktów, nawiązywanie kontaktów z dystrybutorami i importerami oraz poszukiwanie partnerów do współpracy, a tych szczególnie z Europy nie brakowało.
Dla europejskich producentów i dystrybutorów targi CIAME były okazją do obserwowania kierunków rozwoju chińskiego przemysłu maszynowego. Szczególnie istotna jest rosnąca oferta chińskich producentów ciągników i maszyn towarzyszących, rozwój elektroniki, automatyki i systemów sterowania czy coraz większa obecność rozwiązań z zakresu robotyzacji i rolnictwa precyzyjnego,
Na halach nie zabrakło stoisk czołowych światowych marek ciągników i maszyn, jak również firm zabiegających o nowe kanały współpracy w zakresie importu sprzętu do Europy czy poszukujących dostawców komponentów. Trzeba być jednak ostrożnym, bo sama obecność na targach nie jest równoznaczna z potwierdzeniem jakości, trwałości czy zgodności maszyn z europejskimi wymaganiami. Dotyczy to nie tylko maszyn samobieżnych (w UE obowiązuje norma emisji spalin Stage V, a w Chinach Stage II), ale też komponentów.
Targi CIAME to pokaz możliwości chińskiego przemysłu maszyn rolniczych i nie tylko. Dziś w modzie nie są małe kilkunastokonne ciągniki bez kabiny, lecz duże ciągniki i autonomiczne pojazdy z silnikami nierzadko przekraczającymi tysiąc koni mechanicznych. To rzeczywiście budzi podziw. Nie brakuje tutaj rozwiązań nowoczesnego rolnictwa, ponieważ rolnictwo w Chinach przechodzi megatransformację. W ramach planu rządowego trzeba zwiększyć produktywność, a przez to samowystarczalność w produkcji żywności.
Jakie jest rolnictwo Chin?
Chińskie rolnictwo przechodzi w ostatnich latach głęboką transformację. Z sektora opartego w dużej mierze na pracy ręcznej, niewielkich gospodarstwach i stosunkowo prostej mechanizacji przekształca się w coraz bardziej zautomatyzowany, cyfrowy i przemysłowy system produkcji żywności. Zmiany wynikają z kilku czynników: potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego ponad 1,4 mld mieszkańców, niedoboru ziemi uprawnej i wody, rosnących kosztów pracy, migracji ludności ze wsi do miast oraz konkurencji międzynarodowej.
Chiny są dużym importerem produktów rolnych, szczególnie soi, pasz, mięsa i surowców wykorzystywanych w przemyśle spożywczym. Dlatego rząd dąży do zwiększenia krajowej produkcji i ograniczenia ryzyka związanego z zależnością od dostaw zagranicznych.
Najważniejszy kierunek jest wyraźny: Chiny chcą produkować więcej żywności przy mniejszym zaangażowaniu pracy ludzkiej, wykorzystując nowoczesne maszyny, technologie cyfrowe, biotechnologię i większe gospodarstwa. Według danych chińskiego urzędu statystycznego produkcja zbóż w 2025 r. osiągnęła około 714,9 mln ton, czyli o 1,2 % więcej niż rok wcześniej. Jednocześnie mechanizacja prac polowych systematycznie wzrasta.
Przez wiele lat chińskie rolnictwo opierało się na bardzo dużej liczbie niewielkich gospodarstw rodzinnych. Przeciętna powierzchnia gospodarstwa nadal pozostaje mała – według OECD wynosi mniej niż jeden hektar. Jednak coraz większe znaczenie mają gospodarstwa wielkoobszarowe, spółdzielnie rolnicze czy przedsiębiorstwa zajmujące się produkcją rolną. Oznacza to stopniowe przechodzenie od rozdrobnionej produkcji do większych, bardziej wyspecjalizowanych jednostek. W wielu regionach nadal dominują niewielkie działki, a mechanizacja jest realizowana poprzez wynajem usług od wyspecjalizowanych przedsiębiorstw.
Warto zwrócić uwagę, że rozwój mechanizacji nie ogranicza się do zwiększania mocy ciągników. Coraz większą rolę odgrywają elektronika, automatyczne sterowanie i integracja maszyn z systemami zarządzania gospodarstwem.
Chiny należą do państw intensywnie rozwijających technologie cyfrowe w rolnictwie. Szczególnie szybko rozwijają się drony do opryskiwania i nawożenia, systemy monitoringu upraw z wykorzystaniem zdjęć satelitarnych, systemy GPS i automatycznego prowadzenia ciągników czy sztuczna inteligencja wspierająca podejmowanie decyzji, co coraz liczniej obserwujemy na naszym rynku.
Według danych OECD za 2025 r. w chińskim rolnictwie użytkowano już ponad 300 tys. dronów rolniczych, a powierzchnia ich rocznej działalności przekroczyła 30 mln hektarów. Ponadto chińskie władze zakładają, że do 2027 r. 80% zarządzania przedsiębiorstwami sektora rolno-spożywczego będzie objęte cyfryzacją.
Z kolei w czerwcu 2026 r. chińskie władze przedstawiły plan modernizacji rolnictwa na lata 2026–2030. Dokument wskazuje na dalsze zwiększanie produkcji, rozwój technologii i poprawę konkurencyjności sektora. Cel na 2030 r. zakłada:
- około 725 mln ton potencjału produkcji zbóż;
- 67% udziału postępu naukowo-technicznego w rozwoju rolnictwa;
- dalsza rozbudowa infrastruktury nawadniającej i gruntów wysokiego standardu;
- większe wykorzystanie sztucznej inteligencji i nowych technologii energetycznych w rolnictwie.
Nie jest to jednak proces równomierny. Obok bardzo nowoczesnych gospodarstw i ferm nadal funkcjonują miliony niewielkich gospodarstw rodzinnych. Chiny często kojarzą się z małymi i średnimi gospodarstwami, ale skala produkcji zależy od regionu. W centralnych częściach kraju, m.in. w rejonie prowincji Shandong, częściej spotyka się mniejsze pola. Na północy, w tym w Mongolii Wewnętrznej, występują znacznie większe obszary upraw.
O doborze maszyn decydują zatem lokalne warunki, struktura gospodarstw i kierunki wsparcia wyznaczane przez państwo. Oferta musi odpowiadać zarówno gospodarstwom pracującym na mniejszych działkach, jak i dużym podmiotom. Chińskie rolnictwo jest więc połączeniem dwóch światów – tradycyjnego i zaawansowanego technologicznie.
Z punktu widzenia europejskich producentów maszyn chińska transformacja jest szczególnie istotna. Chiny nie są już wyłącznie rynkiem zbytu dla zagranicznych producentów. Coraz mocniej rozwijają własne konstrukcje i technologie. Skala jednak może zadziwiać, bo obok miliona sprzedawanych ciągników rocznie klientów znajduje np. 200 tys. trzymetrowych siewników. To poziom, na który z pewnością cała UE musiałaby pracować latami.
Jak produkuje się ciągniki w Chinach?
Obok Indii, Chiny są jednym z największych producentów i rynków ciągników rolniczych na świecie. Ich przemysł maszynowy jest bardzo rozbudowany: obejmuje zarówno proste, niewielkie ciągniki przeznaczone dla małych gospodarstw, jak i nowoczesne maszyny o dużej mocy, wyposażone w przekładnie bezstopniowe, elektronikę i systemy rolnictwa precyzyjnego.
Najważniejsza cecha chińskiej produkcji to ogromna skala, szeroka oferta cenowa i szybko rosnące możliwości technologiczne krajowych producentów. Nie oznacza to jednak, że wszystkie segmenty osiągnęły taki sam poziom zaawansowania i jakości.
Według danych przytoczonych w raporcie rocznym First Tractor, w 2025 r. chińscy producenci wyprodukowali łącznie około 465,2 tys. ciągników. Było to o 4,9% mniej niż rok wcześniej. Spadek dotyczył przede wszystkim ciągników małych i średnich, podczas gdy produkcja dużych maszyn utrzymała się na zbliżonym poziomie. Dane rynkowe wskazują, że w 2025 r. sprzedaż krajowa wyniosła około 400 tys. sztuk, wobec około 450 tys. w 2024 r. Był to czwarty kolejny rok spadku po rekordowym 2021 r.
Rynek jest zdominowany przez krajowe koncerny, które mają własne zakłady produkcyjne, zaplecze konstrukcyjne i sieci dystrybucji. W szacunkach udziałów rynkowych za 2025 r. YTO i Weichai Lovol zajmowały dwie pierwsze pozycje, z udziałami odpowiednio około 31% i 27%. Dane te dotyczą szacunków sprzedaży, a nie udziałów w całej produkcji przemysłowej.
W ostatnich latach chińscy producenci mocno inwestują w rozwój własnych konstrukcji. Obserwujemy rozwój jednostek napędowych o większej mocy, spełniających coraz bardziej wymagające normy emisji oraz przekładni powershift i CVT. Lovol zaprezentował własne rozwiązania CVT w ciągnikach o mocy 180–380 KM.
Trzeba jednak zaznaczyć, że poziom zaawansowania jest zróżnicowany. W segmencie maszyn o najwyższej mocy i najbardziej zaawansowanych technologicznie rozwiązaniach chiński przemysł nadal nadrabia dystans do czołowych producentów europejskich, amerykańskich i japońskich.
Chińska produkcja ciągników opiera się na dużych zakładach przemysłowych oraz rozbudowanej sieci dostawców komponentów. Najlepiej można było zobaczyć to na przykładzie filtrów powietrza prezentowanych na wystawie CIAME ciągników, bo niemal wszystkie modele miały bardzo podobne rozwiązania.
Chiński przemysł ciągnikowy przeszedł dużą transformację – od produkcji prostych, niewielkich maszyn do rozwoju nowoczesnych ciągników dużej mocy. Największą przewagą Chin pozostają skala produkcji, szeroka oferta i konkurencyjność cenowa. Największym wyzwaniem jest natomiast zbudowanie porównywalnego z europejskimi liderami poziomu niezawodności, jakości obsługi posprzedażowej i technologii w segmencie premium.
Najmocniejszy ciągnik na świecie
W Tianjin Zoomlion zaprezentował ciągnik 9DX. To hybrydowy, czterogąsienicowy gigant o deklarowanej mocy szczytowej 1600 KM, masie roboczej sięgającej 38 t i hydraulice o wydajności aż 636 l/min. Jest to obecnie zdecydowanie najmocniejszy ciągnik na świecie. Zoomlion deklaruje moc szczytową wynoszącą 1200 kW, czyli około 1600 KM. Maksymalny moment obrotowy ma sięgać 7200 Nm. Nie jest to jednak klasyczny ciągnik wyposażony wyłącznie w potężny silnik wysokoprężny. Konstruktorzy zastosowali układ hybrydowy pracujący pod napięciem 800 V, wykorzystujący dwa silniki elektryczne.
Jeden odpowiada za napęd jazdy, drugi za napęd WOM (choć ten ostatni nie jest oczywistością w ciągnikach tej klasy). Dzięki takiemu rozwiązaniu producent zapowiada płynne ruszanie bez szarpnięć, a także bezstopniową regulację prędkości obrotowej wałka odbioru mocy. Warto podkreślić, że deklarowane 1600 KM to moc szczytowa układu.
Jednym z najbardziej imponujących parametrów 9DX jest hydraulika. Układ wyposażony w trzy pompy ma zapewniać przepływ aż 636 l/min. Tak duża wydajność ma umożliwiać współpracę z rozbudowanymi siewnikami wielkoobszarowymi, agregatami uprawowymi i maszynami do precyzyjnego nawożenia, których zapotrzebowanie na olej hydrauliczny jest bardzo wysokie.
Zoomlion podkreśla, że najważniejsze podzespoły ciągnika opracowano we własnym zakresie.
Hybryda w modzie
Koncern Weichai Lovol zaprezentował serię ciągników hybrydowych z bezstopniową przekładnią ECVT. Platformę zaprojektowano z myślą o dużych gospodarstwach i pracy z ciężkimi maszynami.
Układ ma zapewniać płynną jazdę w zakresie 0–40 km/h oraz automatycznie dopasowywać pracę silnika i napędu elektrycznego do obciążenia. Według producenta rozwiązanie może zwiększyć wydajność pracy o ponad 30 proc. i ograniczyć zużycie paliwa o ponad 20 proc. względem konwencjonalnych modeli.
Ciągniki wyposażono w systemy wspomagające operatora, m.in. planowanie tras i zarządzanie nawrotami. Lovol podaje, że układ napędowy przeszedł 2000 godzin testów stanowiskowych oraz próby polowe na powierzchni 200 tys. ha.
Na innym stoisku podziwialiśmy ciągnik przegubowy Lingong X6004-9E ma moc 600 KM. Został zaprezentowany przez chiński koncern Lingong Agricultural Machinery. Pod maską pracuje 6-cylindrowy i aż 16-litrowy silnik Yuchai. Mimo gigantycznej pojemności i momencie obrotowym, ma on tu jednak spełniać tylko jedno zadanie - napędzać generator, bo to ciągnik hybrydowy. Źródłem napędu jest tu silnik elektryczny połączony z bezstopniową przekładnią CVT. Elektrycznie napędzany jest w tym ciągniku także WOM oraz cała bateria pomp hydraulicznych. Obsługują one potężny tylny TUZ, wyjścia hydrauliki zewnętrznej i układy wspomagania.
Przegubowy ciągnik Lingong jest zamontowany na ośmiu radialnych oponach 600/85 R38 oczywiście firmy Lingong. Informacje mówią, że zostały one specjalnie skonstruowane do przenoszenia na glebę takiej mocy. Ich konstrukcja pozwala na bezpieczne przenoszenie także ogromnego momentu obrotowego generowanego przez elektryczny silnik już od najmniejszych obrotów.
Gigant do melioracji
Z kolei model BD10002-10HV był najbardziej przyciągającym wzrok spośród kilkunastu ciągników prezentowanych na stoisku firmy CA-Building. Maszyna ta – reklamowana jako pierwszy na świecie ciągnik w swojej klasie wyposażony w bezstopniową skrzynię biegów (CVT) – posiada autorski układ hydro-mechaniczny oraz silnik o mocy 1000 KM; oba te komponenty zostały opracowane przez samą firmę.
Ciągnik, zaprojektowany głównie z myślą o pracach melioracyjnych w północno-wschodnich regionach kraju, charakteryzuje się rozstawem kół wynoszącym 915 mm oraz maksymalną siłą uciągu na poziomie 320 kN. Ten przegubowy pojazd oferuje promień skrętu 7,5 m, zbiornik paliwa o pojemności 3000 litrów oraz sześć elektronicznie sterowanych wyjść hydraulicznych.
Model BD10002-10HV nie jest jeszcze produkowany seryjnie; testy weryfikacyjne mają rozpocząć się pod koniec bieżącego miesiąca. Firma planuje wprowadzić technologię HMCVT do całej gamy ciągników o mocy od 100 do 1000 KM. W ofercie znajdzie się również opcja z przekładnią typu powershift. Samodzielne projektowanie kluczowych podzespołów pozwala obniżyć koszty produkcji – według nieoficjalnych informacji, modele z przekładnią HMCVT mają kosztować około jedną trzecią ceny porównywalnych ciągników.
Atrakcyjne ceny ale bez norm
Ogromna skala i organizacja wytwarzania maszyn w Chinach skutkuje niskimi kosztami produkcji, które rozpalają emocje europejskich rolników zmuszonych do funkcjonowania w rynku objętym licznymi normami, m.in. emisji spalin na poziomie Stage V. To oprócz znacznie wyższych kosztów produkcji ciągników i maszyn sprawia, że maszyny ze Starego Kontynentu niejednokrotnie kosztują dwukrotnie więcej niż importowane z Państwa Środka.
Odwiedzając wystawców targów CIAME zapytałem o ceny prezentowanych maszyn, a największym w porównaniu do europejskich targów szokiem była dla mnie niezwykłą otwartość i gotowość dzielenia się cennikami. Fakt – czasem cena to jedyny argument, więc dlaczego go nie wykorzystać.
Za 25-konny ciągnik bez kabiny jeden z producentów oczekuje 9,5 tys. dolarów (wszystkie ceny netto). Natomiast model o mocy 130 KM z kabiną i odpowiednim do większości prac polowych wyposażeniem można nabyć za jedyne 20 tys. dolarów, ale z silnikiem Stage II. Montaż silnika z system oczyszczania spalin podniesie finalną cenę ciągnika do ok. 30 tys. dolarów.
Wyznacznikiem różnicy cenowej między Chinami a Europą są też ładowarki teleskopowe, które produkowane są tu na coraz większą skalę. Za jeden z najbardziej popularnych modeli o udźwigu 3,5 t i wysokości podnoszenia 7 m chińscy producenci oczekiwali 50 tys. dolarów z silnikiem Stage II i ok. 63 tys. dolarów przy zastosowaniu jednostki spełniającej europejskie standardy.
Ceny są bardzo atrakcyjne, jednak doliczyć do nich należy koszt transportu, zainstalowania silnika dostosowanego do wymaganych norm, a czasem nawet niezbędnych w UE certyfikatów. Nie da się jednak zaprzeczyć, że przy większej skali import może się zdecydowanie opłacić.
Unia rozwija działalność w Chinach
Chińskie rolnictwo nie jest jednolite: obok małych gospodarstw w części kraju działają wielkie przedsiębiorstwa zarządzające rozległymi areałami. Dlatego na rynku znajdują zastosowanie zarówno kompaktowe maszyny, jak i sprzęt do pracy na dużą skalę.
– Unia rozwija sprzedaż w Chinach już od ok. 2015 r., czyli w czasie reform mających unowocześnić rolnictwo i zwiększyć jego wydajność. Do pierwszych popularnych produktów należały prasy zwijające i kostkujące, a także pługi – mówi Tian Li przedstawiciel polskiej firmy odpowiedzialny za rynek chiński.
Początkowe zainteresowanie prasami wiązało się z problemem spalania resztek pożniwnych na polach. Wskutek tych praktyk w niektórych regionach dym unoszący się znad pól utrudniał funkcjonowanie mieszkańców, a nawet powodował czasowe zakłócenia ruchu lotniczego. Wprowadzono więc programy zachęcające rolników do innego zagospodarowania pozostałości po zbiorach. Rozwijano m.in. instalacje wykorzystujące biomasę, co zwiększyło zapotrzebowanie na sprzęt do jej zbierania i belowania.
– Kompaktowa konstrukcja pras Unii dobrze odpowiadała ówczesnym warunkom. Mniejsze pola, wąskie drogi dojazdowe i ograniczona moc ciągników utrudniały pracę dużymi maszynami – podkreśla. W ciągu kolejnych lat zmieniły się zarówno technologie, jak i struktura produkcji. W niektórych rejonach, zwłaszcza w centralnych Chinach, w ciągu roku zbiera się dwa plony – m.in. pszenicę i kukurydzę. Intensywność użytkowania maszyn jest więc bardzo wysoka i w przypadku pras zwijających dochodziła do 15–20 tys. bel rocznie.
– Tak duże obciążenia ujawniają problemy, które przy mniejszej skali pracy mogą nie występować. Dla firmy oznaczało to konieczność uwzględniania nie tylko wydajności, lecz także trwałości oraz serwisu w warunkach długotrwałej eksploatacji – dodaje.
Tian Li zaznacza, że obecnie rośnie zainteresowanie siewnikami, rozsiewaczami i innymi maszynami do produkcji roślinnej. Na północy, gdzie gospodarstwa dysponują dużymi powierzchniami, popularność zyskują także maszyny o większej wydajności, w tym agregaty uprawowo-siewne z serii Feniks.
W 2018 r. Unia utworzyła w Chinach spółkę wraz z lokalnym partnerem, co ułatwia prowadzenie działalności. Tutejszy zespół liczy już 210 osób i pomaga obsługiwać klientów na tak rozległym rynku. Część maszyn wyprodukowanych m.in. w Grudziądzu trafia do Chin w całości, a część jest wysyłana w elementach i montowana na miejscu. Zależy to m.in. od organizacji transportu. Li zaznaczył, że na tym etapie w Chinach odbywa się montaż, a nie produkcja maszyn Unii.
Cenne doświadczenia z rynku chińskiego mogą w przyszłości otworzyć drogę do szerszej współpracy z tamtejszymi producentami. Na razie jednak nie wszystkie lokalne rozwiązania są gotowe do wprowadzenia w Polsce. Wymagają dalszego dostosowania do oczekiwań polskich klientów, m.in. w zakresie jakości wykonania, wzornictwa i szczegółów technologicznych.
Suszarnie i magazyny jako osobny kierunek rozwoju
Z niemniejszymi ambicjami Unia rozwija w Chinach również sprzedaż instalacji suszarniczych i magazynowych. W ciągu ostatnich czterech lat zrealizowano tam kilkadziesiąt inwestycji we współpracy z lokalnym partnerem pełniącym rolę generalnego wykonawcy.
– Skala pracy tych obiektów jest większa niż w typowych polskich instalacjach. Tu klienci mogą przerabiać ok. 150–300 tys. t ziarna rocznie, podczas gdy w Polsce 15–20 tys. t jest już uznawane za dużą skalę. Duże obciążenie wymaga odpowiedniego projektowania, serwisu i dostępności części – mówi Sławomir Szostkowski z Unii Instalacje są zasilane głównie gazem, co w wielu regionach nie stanowi problemu jak w Europie, a w bardziej oddalonych miejscach rozwijane są rozwiązania oparte na sprężonym gazie ziemnym.
Dla Unii obecność na rynku oznacza konieczność dostosowywania produktów do lokalnych potrzeb, współpracy z partnerem oraz rozwijania serwisu. Jednocześnie doświadczenia zdobyte w Chinach mogą być cenne dla polskich producentów szukających nowych rynków zbytu.
Źródła: opracowanie własne, wrp.pl, profi, OECD, CAMDA
