StoryEditor

"Dokładamy do tucznika i jeszcze płacimy na fundusz". Rolnicy żądają rozliczenia milionów

Fundusze promocji produktów rolno-spożywczych miały wspierać polskich producentów, pomagać zdobywać rynki zbytu i budować rozpoznawalność krajowej żywności. Po 17 latach ich funkcjonowania coraz głośniej słychać jednak pytania o efekty wydawania zgromadzonych pieniędzy.

06.11.2026., 21:00h

Hodowcy świń domagają się zawieszenia składek, inni uczestnicy debaty mówią o konieczności audytu i większej jawności, a przedstawiciele drobiarstwa i wołowiny ostrzegają przed likwidacją całego mechanizmu. Podczas spotkania w Sejmie padło jedno zasadnicze pytanie: jak sprawić, by środki z funduszy rzeczywiście służyły rolnikom?

image
W posiedzeniu zespołu uczestniczyło ponad 50 osób
FOTO: Krzysztof Zacharuk

Fundusze pod ostrzałem. Rolnicy pytają, na co idą składki

Dyskusję pod hasłem "Fundusze promocji rolnictwa: reformować czy likwidować?" zorganizowano 6 listopada w Sejmie, w ramach Parlamentarnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa i Rozwoju "OdNowa RP". Spotkanie prowadził poseł PiS Krzysztof Ciecióra.

Jednym z impulsów do zorganizowania debaty była nagłośniona sprawa rolnika Witolda, który próbował dostać się na wydarzenie finansowane ze środków funduszy promocji, ale nie uzyskał dostępu. Jak relacjonował Ciecióra, rolnik chciał również dowiedzieć się, w jaki sposób wydawane są pieniądze, do których odprowadzają składki producenci.

– Są pewne fundusze, na które składają się rolnicy, a na wydarzenie, którego finał jest organizowany za zamkniętymi drzwiami, rolnik nie ma dostępu – mówił poseł, wskazując, że ta sytuacja stała się symbolem problemu z zaufaniem do systemu.

Ciecióra zaznaczył, że na spadek zaufania wpływa również trudna sytuacja w rolnictwie oraz kontrowersje związane z finansowaniem działań młodzieżówki partyjnej. Nie opowiadał się jednak za bezwarunkową likwidacją wszystkich funduszy. Podkreślał, że nie wszystko w ich funkcjonowaniu jest złe, ale potrzebna jest rozmowa z rolnikami i konsultacje dotyczące przyszłości systemu.

image
W czasie dyskusji mówiono, że promowanie za pieniądze polskich hodowców mięsa pochodzącego z zagranicznego materiału hodowlanego jest trudne do zaakceptowania
FOTO: Krzysztof Zacharuk

Kto decyduje o wydawaniu pieniędzy i kto je kontroluje?

Fundusze promocji funkcjonują na podstawie ustawy z 22 maja 2009 r. o funduszach promocji produktów rolno-spożywczych. Ich zadaniem jest m.in. promowanie polskiej żywności, wspieranie rozwoju rynków zbytu, edukowanie konsumentów oraz wzmacnianie poszczególnych branż.

Istotną rolę w systemie odgrywają komisje zarządzające. To one ustalają zasady gospodarowania środkami, przygotowują plany finansowe i strategie promocji. W ich skład wchodzą przedstawiciele organizacji branżowych, a procedura powoływania członków odbywa się zgodnie z przepisami ustawy.

Jacek Zarzecki (Polska Platforma Zrównoważonej Wołowiny), przedstawiając sposób funkcjonowania komisji, zwracał uwagę na zmieniające się proporcje reprezentacji poszczególnych środowisk. Wskazywał, że układ miejsc zmieniał się z 4:4, następnie 5:4, a obecnie wynosi 6:3.

Ważną funkcję pełni także Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. Jak wyjaśniano podczas spotkania, KOWR sprawdza wnioski pod względem formalno-prawnym, a po realizacji projektów zajmuje się ich rozliczeniem. W debacie przypomniano również o kontrolach Najwyższej Izby Kontroli dotyczących funduszy.

Nie oznacza to jednak, że wszystkie wątpliwości dotyczące wydatkowania pieniędzy zostały wyjaśnione. Kontrola formalna dokumentów i rozliczenie projektu nie odpowiadają automatycznie na pytanie, czy kampania była skuteczna, czy jej koszty były adekwatne i czy przyniosła korzyści producentom.

image
Hubert Ojdana, rolnik z powiatu hajnowskiego 
FOTO: Krzysztof Zacharuk

Hodowcy chcą natychmiastowego zawieszenia składek

Najostrzejsza krytyka dotyczyła Funduszu Promocji Mięsa Wieprzowego. Hubert Ojdana, hodowca trzody chlewnej z powiatu hajnowskiego, przekonywał, że po 17 latach działania funduszu trudno wskazać poprawę sytuacji gospodarstw zajmujących się produkcją świń.

Według przedstawionych przez niego danych od 2009 r. zlikwidowano ponad 400 tys. gospodarstw prowadzących hodowlę świń. Ojdana mówił również o rozprzestrzenieniu się ASF na znaczną część kraju. Pytał, jaki konkretny efekt przyniosły hodowcom pieniądze gromadzone w funduszu.

– My dokładamy na chwilę obecną do warchlaka i do tucznika i jeszcze musimy oddać pieniądze na fundusz promocji, który nam w niczym nie pomaga – mówił.

Jego zdaniem Fundusz Promocji Mięsa Wieprzowego powinien zostać zlikwidowany albo przynajmniej zawieszony do czasu poprawy sytuacji ekonomicznej hodowców. Argumentował także, że skoro promowane są przede wszystkim gotowe wyroby, takie jak kiełbasy, wędliny czy inne produkty przetworzone, ciężar finansowania promocji powinien w większym stopniu spoczywać na zakładach przetwórczych, a nie na hodowcach.

image
W Sejmie byli obecni hodowcy świń z powiatu piotrkowskiego
FOTO: Krzysztof Zacharuk

Podobne zastrzeżenia przedstawił Janusz Terka z Krajowej Rady Wieprzowiny. Podkreślał, że sama idea funduszy była dobra, ale po latach funkcjonowania systemu producenci mają coraz więcej pytań dotyczących sposobu wydawania pieniędzy.

– Nie mówcie, że to są tylko złotówki, bo skoro na kontach funduszy zgromadziły się miliony złotych, znaczy się, że rolnicy płacą na te fundusze – przekonywał.

Terka kwestionował również argument, że składki w równym stopniu obciążają rolników i przetwórców. Jego zdaniem koszty ponoszone przez zakłady są ostatecznie uwzględniane w cenach surowca, a więc pośrednio obciążają producentów.

Przedstawiciel Krajowej Rady Wieprzowiny zwracał też uwagę na obecność na targach firm, które – jak oceniał – nie opierają swojej działalności na polskim surowcu. W przypadku funduszu wieprzowego domagał się "poważnego resetu", wstrzymania wydatków i audytu przeprowadzonego przez niezależne instytucje państwowe.

image
Zainteresowanie tematem było duże. Sala dosłownie pękała w szwach
FOTO: Krzysztof Zacharuk

Czy składki hodowców promują także zagraniczny surowiec?

Wątek pochodzenia surowca mocno wybrzmiał również w wystąpieniu Damiana Kacprzaka z Polskiego Związku Niezależnych Producentów Świń. Przedstawiał on dane, według których krajowa produkcja pokrywa 78% zapotrzebowania na wieprzowinę, a około 40% świń ubijanych w Polsce to tuczniki pochodzące z duńskich warchlaków.

Kacprzak oceniał, że promowanie za pieniądze polskich hodowców mięsa pochodzącego z zagranicznego materiału hodowlanego jest trudne do zaakceptowania. Postulował szeroką kampanię wspierającą polskie gospodarstwa rodzinne oraz wyraźniejsze oznaczanie krajowego pochodzenia produktów.

W jego ocenie promocja powinna docierać bezpośrednio do konsumentów – także w marketach i dyskontach – i pomagać im rozpoznawać polskie produkty. Chodzi nie tylko o reklamowanie samego mięsa, ale również o budowanie popytu na surowiec pochodzący z krajowych gospodarstw.

image
Adama Reimann, prezes Stowarzyszenia Rolników Produkcyjnych Wspólna Rola
FOTO: Krzysztof Zacharuk

"500 mln zł pod lupą". Rolnicy domagają się audytu

Jednym z najmocniejszych wystąpień było przedstawienie przez Adama Reimanna ze Stowarzyszenia Rolników Produkcyjnych Wspólna Rola własnych analiz dotyczących wydatkowania pieniędzy z funduszy promocji.

Reimann twierdził, że w latach 2023–2026 jednemu z beneficjentów przyznano zadania o wartości przekraczającej 40 mln zł. Mówił również, że w ciągu 4 lat na fundusze promocji wydano łącznie 500 mln zł.

Przywołał przykład wydarzenia, za którego realizację lokal miał otrzymać 4–6 tys. zł, podczas gdy w kosztorysie przedsięwzięcia widniała kwota 29 tys. zł. Kwestionował także sposób wyboru wykonawców i wskazywał na możliwe powiązania między nimi a beneficjentami. Według jego szacunków marże wykonawców mogły wynosić 70–80%.

Na tej podstawie Reimann oceniał, że nawet 350 mln zł mogło – jak to ujął – trafić "do innej kieszeni". Domagał się również opublikowania list wykonawców wszystkich zadań finansowanych z funduszy od 2019 r.

Należy jednak podkreślić, że przedstawione liczby i zarzuty są twierdzeniami oraz wyliczeniami Reimanna, a nie ustaleniami kontroli. Ich potwierdzenie wymagałoby analizy umów, faktur, kosztorysów i dokumentacji konkretnych projektów.

image
Estera Gutowska ze Związku Zawodowego Rolnictwa "Samoobrona"
FOTO: Krzysztof Zacharuk

Jakie zmiany proponują uczestnicy debaty? "Trzeba otworzyć system"

Estera Gutowska ze Związku Zawodowego Rolnictwa "Samoobrona" apelowała, by dyskusja nie kończyła się na żądaniach likwidacji funduszy i wzajemnych oskarżeniach. Jej zdaniem potrzebne są konkretne propozycje naprawcze, które można przełożyć na zmiany w przepisach i praktyce działania komisji zarządzających.

– Jeżeli występują nieprawidłowości, trzeba je ujawnić. Jeżeli środki wydawane są niegospodarnie, trzeba je rozliczyć. Jeżeli system sprzyja zamkniętemu kręgowi beneficjentów, trzeba go otworzyć – mówiła.

Wśród proponowanych rozwiązań wymieniała jawne kryteria przyznawania środków, równe szanse dla mniejszych organizacji i grup producentów, kontrolę kosztów oraz mierzenie efektów kampanii. Projekty finansowane z funduszy powinny – według niej – mieć jasno określony cel, harmonogram, kosztorys i sposób oceny rezultatów.

image
FOTO: Krzysztof Zacharuk

Gutowska wskazywała również na potrzebę publikowania uzasadnień decyzji, rozliczania wykonanych zadań, odzyskiwania środków wydanych nienależnie oraz wyłączania z podejmowania decyzji osób znajdujących się w sytuacji konfliktu interesów. Podkreślała, że odpowiedzialność za efekty powinna obejmować również komisje zarządzające.

Podobny kierunek zmian – większą jawność i możliwość wykazania realnych korzyści dla producentów – pojawiał się w wypowiedziach polityków.

Posłanka Anna Gembicka (PiS) mówiła, że rolnicy powinni widzieć konkretne rezultaty finansowanych działań, na przykład wzrost eksportu czy większe zainteresowanie polskimi produktami. Wspomniała też o kontroli prowadzonej tego dnia w KOWR w sprawie jednej z organizacji korzystających ze środków funduszy. Zaznaczyła, że zaskoczyła ją skala pieniędzy otrzymanych przez tę organizację w ostatnich latach, nie przedstawiając jednak w przytoczonej wypowiedzi szczegółów.

image
Producenci trzody chlewnej z powiatu piotrkowskiego przysłuchwali się gorącej dyskusji
FOTO: Krzysztof Zacharuk

Drobiarze bronią funduszy. Przywołują przykład Filipin

Nie wszyscy uczestnicy spotkania podzielali postulaty likwidacji lub zawieszenia funduszy. Dariusz Goszczyński, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa – Izby Gospodarczej przekonywał, że dla branży drobiarskiej są one ważnym narzędziem promocji i otwierania zagranicznych rynków.

Jako przykład wskazywał Filipiny. Według przedstawionych przez niego danych eksport polskiego drobiu na ten rynek wzrósł od zera w 2023 r. do 46 tys. ton w 2025 r. Goszczyński podkreślał, że nie przypisuje całego wzrostu funduszom promocji, ale uważa je za istotne wsparcie działań branży.

Przedstawiciel KRD mówił również o skali polskiego drobiarstwa. Według jego wypowiedzi organizacja reprezentuje 70% potencjału produkcyjnego sektora i ponad 80% jego eksportu. Zwracał uwagę, że rozwój sprzedaży zagranicznej wymaga nie tylko kampanii promocyjnych, lecz także otwierania rynków, utrzymywania kontaktów handlowych i dbania o jakość produktów.

Goszczyński nie wykluczał potrzeby poprawy przejrzystości systemu. Ostrzegał jednak, że likwidacja funduszy może osłabić branże konkurujące na rynkach międzynarodowych. Zwracał także uwagę, że nieuczciwe praktyki pojedynczych firm mogą zaszkodzić reputacji całego polskiego eksportu.

Przykład drobiarstwa pokazuje, że sytuacja poszczególnych sektorów jest różna. Rozwiązania korzystne dla jednej branży nie muszą przynosić takich samych rezultatów w innej.

image
Głos zabierał poseł Jan Krzysztof Ardanowski
FOTO: Krzysztof Zacharuk

Wołowina i owoce. Branże pokazują efekty promocji

Jacek Zarzecki, reprezentujący sektor wołowiny, również bronił utrzymania funduszy. Przekonywał, że branża potrzebuje długofalowej strategii promocji, zwłaszcza na rynkach zagranicznych. Wskazywał na znaczenie rynku tureckiego, który – według jego wypowiedzi – odpowiada za 20% eksportu polskiej wołowiny.

Zarzecki zwracał uwagę na problem słabej rozpoznawalności polskiego pochodzenia żywności. Jak argumentował, polskie produkty często pozostają "bezimienne na półkach sklepowych", dlatego ważnym elementem promocji powinno być wyraźne oznaczanie kraju pochodzenia.

– Fundusze promocji są tym elementem, który wspiera polskie rolnictwo i wspiera polskich rolników. Nie wylewajmy dziecka z kąpielą – apelował.

Zaznaczał jednocześnie, że rozwój rynku tureckiego nie jest wyłączną zasługą funduszu, choć środki promocyjne miały pomóc w działaniach podejmowanych przez branżę.

O celowości kampanii mówił także Mirosław Korzeniowski z Klastra Ogrodnictwo Przyszłości. Przywoływał inicjatywę "Czas na Polskie Superowoce", której celem było zwiększenie konsumpcji borówek, truskawek i malin.

Jednocześnie krytycznie oceniał wydatki na lokalne imprezy, podczas których promocja trafia do odbiorców już znających dane produkty. Jego zdaniem większy nacisk powinien być położony na działania strategiczne i rozwijanie eksportu.

Sławomir Piotrowski, reprezentujący Fundusz Promocji Mięsa Końskiego, zwracał natomiast uwagę na ograniczone możliwości swojego funduszu. Jak mówił, dysponuje on kwotą 150 tys. zł rocznie, co utrudnia prowadzenie szeroko zakrojonych działań, szczególnie na rynkach zagranicznych.

image
Poseł Jan Krzysztof Ardanowski i posłanka Anna Gembicka
FOTO: Krzysztof Zacharuk

Ardanowski: fundusze były potrzebne także do zdobywania pieniędzy z Unii

Poseł Jan Krzysztof Ardanowski (Koło Poselskie Demokracja Bezpośrednia) przypominał, że fundusze powstały w konkretnym celu i nie powinny być oceniane wyłącznie przez pryzmat obecnych kontrowersji. Jego zdaniem likwidacja pozbawiłaby poszczególne branże narzędzia, które może wspierać promocję krajową i zagraniczną.

Zwracał uwagę, że środki z funduszy mogły być wykorzystywane również jako wkład własny do projektów współfinansowanych ze środków unijnych. Podkreślał przy tym, że są to pieniądze pochodzące z sektora rolnego, dlatego rolnicy powinni mieć zasadniczy wpływ na sposób ich wydawania.

W jego wypowiedzi wybrzmiewał argument, że problemy z zarządzaniem czy rozliczaniem poszczególnych przedsięwzięć nie muszą oznaczać, że sama idea funduszy jest błędna.

image
Były minister rolnictwa Czesław Siekierski wskazywał na znaczenie promocji zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym
FOTO: Krzysztof Zacharuk

Siekierski: promocja wymaga jawności i lepszej organizacji

Poseł Czesław Siekierski (PSL) wskazywał na znaczenie promocji zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym. Podkreślał, że skuteczny eksport nie opiera się wyłącznie na kampaniach reklamowych. Wymaga stałych kontaktów handlowych, dyplomacji gospodarczej, pracy radców rolnych oraz współpracy z inspekcjami odpowiedzialnymi za weterynarię i jakość żywności.

Były minister rolnictwa zaznaczał, że nie ma bezpośredniego wpływu na decyzje komisji zarządzających poza kompetencjami związanymi z procedurą powoływania ich członków. Jednocześnie zapowiadał potrzebę wypracowania rozwiązania, w którym ministerstwo mogłoby opiniować projekty pod względem merytorycznym, nie przejmując jednak decyzji należących do komisji.

Ważnym elementem zmian ma być większa jawność. Rolnicy powinni móc sprawdzić, na jakie przedsięwzięcia przeznaczane są środki i jakie efekty przynoszą. Siekierski podkreślał także, że rozwój eksportu wymaga systematycznej pracy i współdziałania wielu instytucji.

Krzysztof Zacharuk

©℗ Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy AgroHorti Media Sp. z o.o.
KUP LICENCJĘ
Krzysztof Zacharuk
Autor Artykułu:Krzysztof Zacharuk

Krzysztof Zacharuk – dziennikarz specjalizujący się w polityce rolnej, ekonomii, a także tematach dotyczących gospodarowania gruntami rolnymi i zarządzania gospodarstwami towarowymi. Od 2005 roku uważnie obserwuje to, co dzieje się w Sejmie, Senacie, Pałacu Prezydenckim i Radzie Ministrów, a co bezpośrednio wpływa na polskie rolnictwo. Jest autorem tysięcy artykułów, analiz i reportaży dotyczących wsi i rolnictwa. Swoje teksty publikował w wielu mediach branżowych, a dziś pisze na łamach miesięcznika top agrar Polska, kwartalnika Agroszef, a także topagrar.pl. Poza tym jego publikacje regularnie ukazują się w serwisie tygodnik-rolniczy.pl (Tygodnik Poradnik Rolniczych) oraz wrp.pl (Wiadomości Rolnicze Polska). Jego dewizą jest szybka, sprawdzona i rzetelna informacja, która trafia do czytelników w przystępnej formie. Często można spotkać go z aparatem w dłoni, ponieważ jego pasją jest fotografia.
Obszary specjalizacji: bieżąca polityka rolna, zarządzanie nowoczesnym gospodarstwem towarowym, ekonomika rolnictwa, a także zagadnienia dotyczące eksport produktów rolno-spożywczych.
Kontakt: [email protected]
https://www.linkedin.com/in/krzysztof-zacharuk-963434332/

Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
06. listopad 2026 21:53