Komisja Europejska 7 lipca przyjęła i przedstawiła Strategię Hodowlaną (Livestock Strategy), czyli dokument określający kierunek polityki wobec unijnej produkcji zwierzęcej. Bruksela opisuje ją jako strategię pierwszą tego rodzaju, ale nie jest to gotowy pakiet przepisów, który od razu zmienia zasady utrzymywania zwierząt w gospodarstwach.
To raczej mapa drogowa. Pokazuje, w jakim kierunku Komisja Europejska chce prowadzić politykę wobec hodowli, dobrostanu, pasz, emisji, chorób zwierząt, lokalnych łańcuchów wartości i konkurencyjności europejskich producentów. Dla rolników najważniejsze będzie to, jak te zapisy zostaną przełożone na konkretne projekty przepisów i programy wsparcia.
Hodowla nie tylko jako problem klimatyczny
Najbardziej widoczna zmiana dotyczy języka, jakim Bruksela mówi o produkcji zwierzęcej. Przez ostatnie lata hodowla często pojawiała się w debacie unijnej przede wszystkim w kontekście emisji, presji środowiskowej i oczekiwań dotyczących dobrostanu zwierząt. W nowej strategii Komisja Europejska mocniej akcentuje także bezpieczeństwo żywnościowe, strategiczną autonomię, odporność gospodarstw oraz znaczenie hodowli dla obszarów wiejskich.
Z komunikatu KE wynika, że hodowla zwierząt generuje ok. 40% wartości dodanej w unijnym rolnictwie, daje ok. 400 mld euro rocznego obrotu i jest związana z ok. 4 mln gospodarstw oraz 7 mln miejsc pracy w całym sektorze. Komisja podkreśla też, że produkcja zwierzęca ma duże znaczenie szczególnie tam, gdzie alternatywne możliwości gospodarcze są ograniczone.
Sama deklaracja, że hodowla jest potrzebna Europie, nie wystarczy. Jeżeli równolegle będą pojawiały się nowe obowiązki, rolnicy będą oczekiwać pieniędzy, ochrony rynku i uproszczeń.
Przeczytaj również: Bruksela chce zmniejszyć fundusze na promocję żywności. Hodowcy biją na alarm
Jakie zmiany mogą dotknąć gospodarstw?
Strategia Hodowlana obejmuje pięć głównych obszarów:
- odporność sektora na kryzysy,
- konkurencyjność,
- zrównoważenie produkcji,
- dopasowanie rozwiązań do różnych regionów,
- oraz lepsze promowanie jakości europejskiej produkcji zwierzęcej.
W praktyce chodzi m.in. o lepsze zarządzanie ryzykiem, wzmocnienie profilaktyki chorób zwierząt, szersze wykorzystanie szczepień tam, gdzie będzie to uzasadnione, ograniczanie zależności od importowanych pasz oraz lepsze dostosowanie gospodarstw do zmian klimatu.
Jednocześnie strategia otwiera drogę do zmian w przepisach dobrostanowych. Dotyczy to zwłaszcza drobiu i trzody chlewnej. Komisja mówi też o potrzebie równego traktowania produktów importowanych, tak aby żywność sprowadzana spoza UE nie korzystała z przewagi wynikającej z niższych standardów produkcji.
To jeden z kluczowych punktów dla hodowców. Jeżeli rolnik w UE ma inwestować w wyższe standardy, nie może konkurować na tych samych zasadach z produktem wytworzonym według mniej wymagających reguł.
Kiedy rolnicy mogą zobaczyć pierwsze skutki Strategii Hodowlanej?
Choć Strategia Hodowlana jest dokumentem ramowym, w aneksie Komisji Europejskiej pojawia się kilka konkretnych terminów. To właśnie one pokazują, kiedy ogólne zapowiedzi mogą zacząć zamieniać się w projekty przepisów.
Dobrostan drobiu: propozycje jeszcze w 2026 roku
Do końca 2026 r. Komisja chce przedstawić propozycję zmian przepisów dobrostanowych dotyczących kur niosek i brojlerów. W dokumentach pojawia się m.in. temat odchodzenia od systemów klatkowych, praktycznych wskaźników dobrostanu w gospodarstwie, ograniczania systematycznego uśmiercania jednodniowych piskląt płci męskiej oraz równoważnych wymogów dla importu.
Dobrostan świń: kolejny etap w 2027 roku
W II kwartale 2027 r. ma pojawić się propozycja dotycząca dobrostanu świń, w tym przejścia od klatek i kojców indywidualnych w kierunku systemów kojcowych. Ten kierunek będzie szczególnie ważny dla producentów trzody chlewnej, bo może oznaczać konieczność dostosowania budynków, organizacji produkcji i nakładów inwestycyjnych.
Pasze, azotany i poferment: ważne prace jeszcze w tym roku
W IV kwartale 2026 r. Komisja planuje dialog wdrożeniowy dotyczący ram prawnych dla pasz. We wrześniu 2026 r. ma ruszyć proces identyfikowania najlepszych praktyk i możliwości uproszczeń w stosowaniu dyrektywy azotanowej.
W III kwartale 2026 r. KE chce też przedstawić pierwszą ocenę dotyczącą ewentualnego rozszerzenia ram RENURE na niektóre płynne pofermenty z obornika, przy zachowaniu zabezpieczeń środowiskowych.
Lokalne rzeźnie i krótsze łańcuchy dostaw
W dokumentach pojawia się również zapowiedź platformy Livestock Platform, która do 2027 r. ma gromadzić sprawdzone rozwiązania dotyczące klimatu, środowiska i dobrostanu.
Komisja zapowiada także mapę drogową dotyczącą rzeźni, w tym rozwiązań o małej wydajności i rzeźni mobilnych. Ten wątek może być szczególnie istotny dla krótszych, lokalnych łańcuchów dostaw i gospodarstw, które chcą sprzedawać produkty bliżej miejsca produkcji.
Ile mogą kosztować nowe wymogi w hodowli?
Największym pytaniem pozostaje finansowanie. Komisja Europejska sama przyznaje w swoich dokumentach, że przejście na wyższe standardy będzie wymagało dużych nakładów. Luka finansowa w sektorze hodowlanym została oszacowana na 18,7 mld euro.
KE przywołuje też szacunki dot. kosztów przejścia na systemy bezklatkowe: ok. 6,7 mld euro w sektorze świń i ok. 2,6 mld euro w sektorze kur niosek. Komisja zaznacza, że są to dane przykładowe, a szczegółowa ocena skutków dopiero ma zostać przygotowana.
Dla dużej fermy, średniego gospodarstwa rodzinnego i mniejszego producenta zmiana systemu utrzymania zwierząt oznacza inne wyzwania. W każdym przypadku sprowadza się jednak do pieniędzy, pozwoleń, czasu i pewności, że inwestycja będzie miała sens rynkowy.
Jeżeli nowe wymogi będą wdrażane bez odpowiednich okresów przejściowych, wsparcia inwestycyjnego i ochrony przed importem z państw o niższych standardach, strategia może zwiększyć koszty produkcji zamiast wzmocnić europejską hodowlę.
Czy plan białkowy zmniejszy zależność od importu pasz?
Razem ze Strategią Hodowlaną Komisja Europejska przedstawiła Plan działania na rzecz białka. Jego cel to zwiększenie udziału roślin oleistych i wysokobiałkowych uprawianych w UE w paszach dla zwierząt. Obecnie udział ten wynosi 25%, a do 2035 r. ma wzrosnąć do 35%.
Problem dotyczy przede wszystkim pasz wysokobiałkowych, zwłaszcza soi i śruty sojowej. Według dokumentów KE import pokrywa ok. 25% białka wykorzystywanego w żywieniu zwierząt gospodarskich w UE. W dokumencie roboczym Komisji wskazano też, że aż 94% białka sojowego wykorzystywanego w paszach dla zwierząt w UE pochodzi z importu.
Dla hodowców oznacza to narażenie na wahania cen i zaburzenia w światowym handlu paszami. Dla rolników uprawiających rośliny białkowe może to być natomiast szansa, ale tylko wtedy, gdy pojawią się realne łańcuchy odbioru, przetwórstwo, umowy i opłacalność. Sama zachęta do większej produkcji bobiku, grochu, łubinu czy soi nie wystarczy, jeżeli rynek nie będzie stabilnie płacił za te surowce.
Co unijna Strategia Hodowlana może oznaczać dla Polski?
Strategia Hodowlana może wydawać się dokumentem pisanym z perspektywy całej Unii, ale jej skutki będą dotykały konkretnych gospodarstw, także w Polsce. W analitycznym briefie przygotowanym dla Komisji Europejskiej pojawia się wyraźny polski wątek dotyczący sektora bydła.
Z dokumentu wynika, że w latach 2010-2025 udział krów mlecznych w strukturze pogłowia bydła w Polsce spadł o 13,8%. Jednocześnie całkowite pogłowie bydła w Polsce wzrosło o 10%, ale wzrost ten był związany przede wszystkim z bydłem mięsnym i mamkami, podczas gdy liczba krów mlecznych malała.
Unijna strategia trafia więc na sektor, który już teraz się zmienia. Produkcja mleka coraz mocniej się specjalizuje, część gospodarstw rezygnuje z krów mlecznych, a w niektórych regionach rozwija się bydło mięsne. Inaczej odczuje nowe wymogi gospodarstwo mleczne, inaczej producent bydła opasowego, inaczej hodowca trzody, a jeszcze inaczej ferma drobiu.
Dlaczego UE nie powinna traktować każdej hodowli tak samo?
W dokumentach KE mocno wybrzmiewa jeszcze jeden ważny wątek: europejskiej hodowli nie da się wrzucić do jednego worka. Inne wyzwania mają gospodarstwa intensywne, inne ekstensywne, inne mieszane, a jeszcze inne gospodarstwa działające w regionach zagrożonych porzuceniem produkcji.
Brief analityczny DG AGRI pokazuje, że systemy intensywne zwykle osiągają wyższe dochody i większą skalę, ale mają niższą samowystarczalność paszową i większą presję środowiskową. Z kolei systemy ekstensywne częściej są słabsze ekonomicznie i bardziej zależne od wsparcia publicznego, ale mają większe znaczenie dla utrzymania użytków zielonych, krajobrazu i lokalnych zasobów paszowych.
Szczególnie ciekawy jest wątek wypasu. Według analiz przywołanych w briefie ok. jedna trzecia siedlisk chronionych w ramach unijnej dyrektywy siedliskowej, czyli ok. 35 mln ha, zależy od ekstensywnego wypasu bydła, owiec, kóz lub koni. Jednocześnie systemy te odpowiadają tylko za ok. 10-15% unijnej produkcji przeżuwaczy.
To ważny argument przeciwko prostemu myśleniu, że każda redukcja liczby zwierząt automatycznie poprawia sytuację środowiskową. W niektórych regionach problemem może być nadmierna koncentracja produkcji, a w innych – zanik wypasu i porzucanie ziemi.
Jacek Zarzecki: kiedy strategia może pomóc, a kiedy zaszkodzić?
Do Strategii Hodowlanej odniósł się Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący zarządu Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny. W jego ocenie pozytywne jest to, że po raz pierwszy od wielu lat produkcja zwierzęca została jednoznacznie uznana za element bezpieczeństwa żywnościowego, odporności gospodarczej, bezpieczeństwa strategicznego i rozwoju obszarów wiejskich.
Jak podkreśla Zarzecki, to dobra wiadomość dla producentów, bo kończy okres, w którym hodowla była przedstawiana głównie jako problem klimatyczny. Jednocześnie wskazuje, że za tą pozytywną narracją kryją się propozycje, które mogą w najbliższych latach znacząco zwiększyć koszty prowadzenia gospodarstw.
Wśród najbardziej wrażliwych tematów wymienia nowe wymogi dobrostanowe, w tym likwidację chowu klatkowego, zmiany dotyczące kojców porodowych dla loch oraz możliwe ograniczenia eksportu żywych zwierząt. Jego zdaniem bez odpowiedniego finansowania i skutecznej ochrony rynku przed importem z państw o niższych standardach istnieje realne ryzyko pogorszenia konkurencyjności europejskich producentów.
- Największym testem tej strategii nie będą ambitne deklaracje, lecz sposób ich wdrożenia. Jeżeli KE zapewni zasadę pełnej wzajemności w handlu, odpowiednie środki finansowe oraz ograniczy biurokrację, strategia może stać się impulsem do utrzymania a może i rozwoju europejskiej hodowli. Jeżeli jednak nowe obowiązki zostaną nałożone bez odpowiedniej rekompensaty i bez skutecznego egzekwowania równych zasad wobec importu, dokument pozostanie kolejną dobrze brzmiącą strategią, której koszty poniosą przede wszystkim europejscy rolnicy – pisze Jacek Zarzecki.
Dla polskich hodowców Strategia Hodowlana UE jest jednocześnie szansą i ostrzeżeniem. Szansą, bo Komisja Europejska wyraźniej mówi, że produkcja zwierzęca jest potrzebna Europie – dla żywności, gospodarki, obszarów wiejskich i bezpieczeństwa strategicznego. Ostrzeżeniem, bo za tym uznaniem mogą pójść nowe obowiązki, inwestycje i koszty.
Oprac. Mkh na podst.:
- European Commission
- EU Livestock Strategy: "Communication: EU Livestock Strategy"; "Annex: Commission key actions on the EU Livestock Strategy"; "Staff Working Document: EU Livestock Strategy"; "Analytical Brief N°17: The EU bovine sector and grass-based ruminant livestock farms – Sustainability, diversity and territorial evidence"
- Jacek Zarzecki/Facebook
