Coraz większe dopłaty do emerytur wywołują dyskusję
System emerytalny w Polsce wymaga coraz większego wsparcia z budżetu państwa. W tym roku dopłata do wypłaty emerytur ma wynieść około 160 mld zł, podczas gdy rok wcześniej było to około 130 mld zł. W tej sytuacji pojawiła się dyskusja, czy państwo powinno przeznaczać kolejne miliardy na zwiększanie świadczeń, czy raczej ulżyć osobom aktywnym zawodowo poprzez zmiany podatkowe. Temat nabrał rozgłosu po propozycji zwiększenia wysokości renty wdowiej od 2028 roku.
Propozycja podwyższenia renty wdowiej
W ostatnich dniach przedstawiciele Lewicy zaproponowali, aby od 2028 roku podwyższyć rentę wdowią o 50 proc. Obecnie koszt tego świadczenia szacowany jest na ponad 11 mld zł rocznie. Według zwolenników zmian wyższe wsparcie miałoby poprawić sytuację finansową osób, które po śmierci współmałżonka pobierają rentę wdowią. Jednak propozycja wywołała dyskusję dotyczącą możliwości finansowania kolejnych wydatków z budżetu państwa.
Przeczytaj także: Surowsze kary dla rolników prowadzących ciągnik po alkoholu? Rząd chce podnieść grzywny za przestępstwa
Ministra: zamiast kolejnych dopłat warto obniżyć podatki pracującym
Do pomysłu odniosła się ministra funduszy i polityki regionalnej, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. W swoim wpisie w social mediach zwróciła uwagę, że wraz ze starzeniem się społeczeństwa wydatki na świadczenia emerytalne będą systematycznie rosły.
Podkreśliła również, że już dziś do emerytur dopłacają osoby pracujące, a skala tych dopłat zwiększa się z roku na rok. W jej ocenie warto zadać pytanie, czy kolejne miliardy powinny trafiać na podwyższanie świadczeń emerytalnych, czy lepiej przeznaczyć je na zmniejszenie obciążeń podatkowych osób aktywnych zawodowo. – W weekend od Lewicy padła propozycja, aby w 2028 roku podwyższyć rentę wdowią o 50%. Więc jako rzekoma lewaczka pytam: Renta wdowia to ponad 11 mld rocznie. Jej podwyższenie przy starzeniu się społeczeństwa to kolejne grube miliardy. I to głównie dla kobiet – bo co czwarty mężczyzna w ogóle do emerytury nie dożywa. W tym roku do emerytur innych pracujący dopłacą 160 mld. W zeszłym to było 130 mld. Tak więc dopłaty rosną bardzo szybko. Czy należy iść w kolejne dopłaty do emerytur, za które zapłacą pracujący coraz wyższymi podatkami? Czy jednak powinniśmy podwyższyć drugi próg podatkowy i ulżyć tym, którzy pracują? – napisała Pełczyńska-Nałęcz.
Drugi próg podatkowy do 140 tys. zł
Alternatywą proponowaną przez Polskę 2050 jest podwyższenie drugiego progu podatkowego z obecnych 120 tys. zł do 140 tys. zł rocznego dochodu. Projekt ustawy został złożony w Sejmie przez posłów ugrupowania w kwietniu. Zakłada on pozostawienie 12-procentowej stawki podatku dla dochodów do 140 tys. zł rocznie. Dopiero nadwyżka ponad tę kwotę byłaby objęta 32-procentową stawką PIT. Autorzy projektu przekonują, że dzięki zmianie osoby osiągające średnie dochody mogłyby zyskać przeciętnie około 2,6 tys. zł rocznie.
Zmiana może mieć znaczenie także dla rolników
Choć większość rolników rozlicza się podatkiem rolnym i jest ubezpieczona w KRUS, część gospodarzy prowadzi dodatkową działalność gospodarczą lub osiąga dochody opodatkowane według skali podatkowej. Dla takich osób ewentualne podniesienie drugiego progu podatkowego mogłoby oznaczać niższy podatek od dochodów.
Projekt może być istotny również dla domowników rolników i członków rodzin zatrudnionych poza gospodarstwem, którzy rozliczają się na zasadach ogólnych. Projekt trafi do dalszych prac i warto śledzić jego losy.
Źródło: platforma X, money.pl
Fot. Katarzyna Sierszeńska
