StoryEditor

Rolnik, terapeuta i plantator konopi. „Z konopi da się żyć, ale trzeba mieć cierpliwość”

Wśród lasów niedaleko Sobótki Dariusz Młynarczyk prowadzi plantację konopi włóknistych, przetwarza zbiory i pomaga innym jako dyplomowany terapeuta konopny. Jego historia pokazuje, że na konopiach można zbudować gospodarstwo, ale wymaga to lat pracy, kapitału, znajomości przepisów i dobrze przemyślanego modelu sprzedaży.

13.08.2026., 15:00h

Kto chce odwiedzić Dariusza Młynarczyka — rolnika i dyplomowanego terapeutę konopnego — musi w Kryształowicach koło Sobótki kierować się pod adres „Las 1”. Nazwa brzmi tajemniczo i od razu budzi ciekawość.

Gdy wjeżdżam leśną ścieżką prowadzącą do gospodarstwa, na spotkanie wychodzi mi sarna. Opowiadam o tym z entuzjazmem gospodarzowi. Ten macha ręką i odpowiada:

— Ach, tu jest ich pełno. Podchodzą pod same okna.

Na podwórzu unosi się słodkawy zapach konopi.

— Nasiałem ich trochę tutaj, dla odwiedzających, żeby nie chodzili po plantacji i nie łamali roślin podczas robienia sobie selfie — tłumaczy pan Dariusz. Proponuje, żebyśmy najpierw zobaczyli uprawę.

Plantacja wśród lasu

Z podwórza wychodzimy do niewielkiego zagajnika. Płynie przez niego strumyk, a za nim widać pierwsze kołyszące się rośliny w wielu odcieniach soczystej zieleni.

Całe gospodarstwo ma 3,5 hektara. Początkowo konopie zajmowały ponad hektar, dziś plantacja ma 0,6 hektara. Pozostałą część porastają dzikie zioła, chętnie zbierane przez zielarki z sąsiedztwa.

W 2025 roku w Polsce zarejestrowanych było 1592 producentów konopi włóknistych, a powierzchnia upraw wynosiła około 1140 hektarów. Dariusz Młynarczyk zauważa jednak, że sama liczba producentów nie mówi wszystkiego.

— Wcześniej producentów było mniej, ale uprawiali konopie na proporcjonalnie większym areale. Dzisiaj to się zmieniło. Też do tego doszedłem. Po co produkować, jeśli trudno jest ze zbytem? Na dzień dzisiejszy zbiory naprawdę zalegają ludziom — mówi.

Od rolnika do terapeuty konopnego

W Polsce jest około 80 osób posiadających dyplom terapeuty konopnego. Jedną z nich jest Dariusz Młynarczyk.

Najpierw ukończył technikum mechanizacji rolnictwa, później studiował pedagogikę i PR bankowości. Mieszkał i pracował w Piotrkowie Trybunalskim. W 2015 roku zachorował, a powikłania — między innymi ból i uporczywy pisk w głowie — zmieniły jego życie.

Lekarze byli bezradni. Joga i basen nie wystarczały. Potrzebna okazała się radykalna zmiana środowiska i stylu życia.

— Wtedy pomyślałem, że kupię ziemię. Początkowo chciałem zająć się tym, co znałem z dzieciństwa: tunelami i warzywami, na przykład pomidorami i papryką — wspomina.

Jako dziecko sprzedawał warzywa z przydomowych folii pod zakładem pracy swojej mamy. Ostatecznie zdecydował się jednak na konopie włókniste. Uzyskał również dyplom terapeuty konopnego.

W ten sposób jego miejscem na ziemi stało się 3,5-hektarowe gospodarstwo w Kryształowicach.

image
FOTO:

Najważniejszy jest próg THC

Pierwsze dwa lata Dariusz Młynarczyk poświęcił na oczyszczanie ziemi z pozostałości po wcześniejszych uprawach i zanieczyszczeń chemicznych. Później obsiał pola konopiami odmiany Finola. Rezultaty nie były jednak zadowalające.

Już wtedy wiedział, że zależy mu na właściwościach terapeutycznych roślin, a nie wyłącznie na produkcji przemysłowej. Potrzebował odmian krzewiących się, a nie wysokich.

Przy wyborze odmiany istotna jest zawartość THC, czyli tetrahydrokannabinolu — substancji odpowiadającej za działanie psychoaktywne. W Polsce dopuszczalny poziom THC w konopiach włóknistych wynosi 0,3 proc.

Zdaniem gospodarza próg powinien zostać podniesiony. Większość fenotypów nie utrzymuje bowiem stabilnego poziomu THC, ponieważ rośliny są wrażliwe na stres, temperaturę i suszę.

— Raz mamy suszę, a miesiąc później powódź. Opieram się na odmianach z różnych części świata. Przez kilka lat przetestowałem około 30 odmian i mam swoje preferencje. My, rolnicy, uważamy, że poziom 1 proc. dla roślin uprawianych przemysłowo dawałby nam większe poczucie bezpieczeństwa — mówi Dariusz Młynarczyk.

Przetwórstwo szansą dla konopi

Żniwa odbywają się we wrześniu. W tym roku na plantacji rośnie około 1800 krzewów. Rok wcześniej było ich 3000. Ich pielęgnacja wymagała wówczas około 3000 roboczogodzin.

W najbardziej intensywnych okresach do pracy potrzebnych było nawet 30 osób. Rośliny ścina się selektywnie — osobno zbiera się kwiaty, liście, łodygi i korzenie. Z poszczególnych części powstają między innymi oleje, olejki, herbaty i mazidła.

Zdaniem Dariusza Młynarczyka szansą na rozwój upraw konopi przemysłowych jest właśnie przetwórstwo.

— Połączyłem kilka etapów: uprawiam, przetwarzam i sprzedaję w ramach Rolniczego Handlu Detalicznego oraz sprzedaży bezpośredniej z pola — wyjaśnia.

Zastanawia się, dlaczego w Polsce zanikło wiele zakładów zajmujących się przetwórstwem konopi. Jego zdaniem jedną z przyczyn są przepisy dotyczące zawartości THC.

— Przekroczenie 0,3 proc. THC, zgodnie z ustawą, kwalifikuje rolnika jako producenta narkotyków — stwierdza.

Gospodarz uważa, że w Polsce wykonano już dwa ważne kroki: uwolniono rynek konopny oraz doprecyzowano przepisy. Dopuszczalny poziom THC podniesiono z 0,2 do 0,3 proc., a odpowiedzialność przeniesiono z gmin na Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa.

Jego zdaniem potrzebne są jednak kolejne zmiany, które ułatwiłyby funkcjonowanie gospodarstw takich jak jego.

image
FOTO:

Czy z konopi da się żyć?

Dariusz Młynarczyk odpowiada, że tak. Jednocześnie przyznaje, że bez zaplecza finansowego nie dotrwałby do momentu, w którym działalność zaczęła przynosić efekty.

Potrzebował na to sześciu lat. Początkowo zakładał, że plan rozwoju gospodarstwa zrealizuje w pięć lat. Ostatecznie musiał przedłużyć go o kolejny rok. Wtedy wiedział już, że chce i może rozwijać się jako rolnik, przetwórca oraz terapeuta konopny.

Dziś osobom, które pytają go, od czego zacząć, radzi, by wybrały mniejsze pole.

— Moja plantacja również zmniejszyła się z 1,7 hektara do 0,6 hektara, ale stała się profesjonalna — mówi.

W gospodarstwie powstaje również wyjątkowy dom — z konopnych pustaków i drewna. Dariusz Młynarczyk uważa, że budownictwo może być kolejnym obszarem, w którym konopie znajdą szerokie zastosowanie.

Tekst i zdjęcia: Anna Malinowski

Realizacja i montaż video: Michał Heluszka

Anna Malinowski
Autor Artykułu:Anna Malinowski
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
13. sierpień 2026 16:01