16 koni sprzedanych za dokładnie 1 mln euro, tj. ok. 4,3 mln zł – tak zakończyła się kolejna aukcja Pride of Poland w Janowie Podlaskim.
Najdroższa była klacz Pila, za którą nabywca z Belgii zapłacił 160 tys. euro. Rekordu nie było i organizatorzy wiedzieli o tym jeszcze przed aukcją. Postawili na wyrównaną ofertę solidnych koni. Efekt? Cała stawka znalazła nabywców.
Pride of Poland 2026. Sprzedano wszystkie konie
Podczas 57. Aukcji Pride of Poland sprzedano wszystkie wystawione konie. Osiem pochodziło ze Stadniny Koni Janów Podlaski, siedem ze Stadniny Koni Michałów, a jeden ze Stadniny Koni Białka.
Łączna wartość sprzedaży wyniosła 1 mln euro, co daje średnio 62,5 tys. euro za konia.
Konie kupili nabywcy z 10 krajów. Trzy trafiły do Belgii, po dwa do Polski, Kataru, Arabii Saudyjskiej i na Łotwę. Po jednym koniu kupili nabywcy z Iraku, Iranu, Czech, Francji i Szwecji.
Dla organizatorów właśnie sprzedaż całej stawki jest jednym z najważniejszych wyników tegorocznej aukcji.
– Osobiście bardzo cieszę się, że udało się sprzedać wszystkie wystawione w aukcji konie – mówił po zakończeniu licytacji Henryk Smolarz, dyrektor generalny KOWR.
Pila najdroższym koniem aukcji. Zapłacono 160 tys. euro
Najwyższą cenę osiągnęła Pila ze Stadniny Koni Janów Podlaski. Klacz została sprzedana za 160 tys. euro, a jej nabywcą został kupiec z Belgii.
Drugą najwyższą cenę uzyskała Poganinka ze Stadniny Koni Michałów – 140 tys. euro. Koń trafi do nabywcy z Iranu.
Na trzecim miejscu znalazła się Perlita, również z Michałowa, za którą zapłacono 121 tys. euro. Jej nabywcą został kupiec z Kataru.
Wśród pozostałych najwyżej wycenionych koni znalazły się: Ejna ze Stadniny Koni Białka – 74 tys. euro, Efidenia ze Stadniny Koni Janów Podlaski – 70 tys. euro.
Pięć najdroższych koni przyniosło łącznie 495 tys. euro, czyli niemal połowę całej kwoty uzyskanej podczas aukcji.
Czy Pride of Poland pobiło rekord? Organizatorzy znali odpowiedź przed aukcją
Nie. Tegoroczny wynik nie jest rekordem Pride of Poland. Co ciekawe, osoby odpowiedzialne za przygotowanie oferty wiedziały o tym jeszcze przed rozpoczęciem licytacji. W tegorocznej stawce nie było bowiem klaczy, która mogłaby powalczyć o rekordową cenę.
– Dzisiaj unikaliśmy odpowiedzi na pytania dziennikarzy, czy zostanie pobity kolejny rekord, ponieważ mogliśmy z całym przekonaniem powiedzieć, że nie zostanie pobity kolejny rekord jednostkowy – wyjaśniła podczas konferencji Anna Stojanowska, doradczyni dyrektora generalnego KOWR ds. hodowli koni.
– Nie było w tej ofercie klaczy, która mogła przekroczyć zeszłoroczny rekord, który osiągnęła klacz Adelita – dodała. Jaki stąd wniosek? Tegoroczna aukcja miała więc być sprawdzianem nie jednej wielkiej gwiazdy, ale całej oferty.
Bez gwiazdy, ale oferta była wyrównana
Organizatorzy świadomie postawili na inną konstrukcję aukcji. – Ta oferta nie posiadała gwiazd, takich gwiazd, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Natomiast mieliśmy świadomość jednego, że ta oferta była (...) bardzo wyrównana – mówiła Stojanowska.
Wśród wystawionych koni znalazły się zarówno młode klacze, jak i zwierzęta bardziej doświadczone, z dorobkiem hodowlanym. – Wszystkie składowe tej oferty to były solidne klacze, pod którymi każdy z nas mógłby się podpisać i zabrać je do domu – podkreśliła ekspertka.
Najlepiej strategię organizatorów podsumowuje kolejne zdanie: – Nawet przez moment nie opowiadaliśmy o tym, że mamy gwiazdy. Natomiast mówiliśmy: przyjedźcie, bo mamy solidne konie. I to się stało.
Stadniny musiały zachować najcenniejsze konie do hodowli
Przygotowanie listy aukcyjnej oznaczało również konieczność podjęcia trudnych decyzji. Stadniny musiały znaleźć równowagę między sprzedażą atrakcyjnych koni a zachowaniem odpowiedniej bazy hodowlanej.
– Nie mamy wielkiego manewru w tym, co mamy przeznaczyć na aukcję. Walczymy o to, żeby zachować hodowlane status quo w stadninach i żeby najcenniejsze konie zostały i żeby można było hodować kolejne pokolenia – wyjaśniała Stojanowska.
Hodowcy musieli jednocześnie pozostawić najcenniejsze konie w stadninach, zachować zwierzęta potrzebne do udziału w pokazach i przygotować ofertę atrakcyjną dla kupców.
To ważny aspekt aukcji koni arabskich. Sprzedaż bardzo wartościowego zwierzęcia oznacza bowiem nie tylko jednorazowy przychód, ale może również uszczuplić bazę hodowlaną potrzebną do pracy nad kolejnymi pokoleniami.
Średnia 62,5 tys. euro pokazuje pewną stabilizację
Na jeszcze jeden aspekt tegorocznej aukcji zwrócił uwagę Marek Trela, przez lata związany z Janowem Podlaskim i międzynarodowym środowiskiem hodowców koni arabskich.
Jego zdaniem tegoroczna oferta była wyjątkowa właśnie dlatego, że nie było w niej konia o statusie wielkiej międzynarodowej gwiazdy. – W tym roku nie było gwiazdy takich międzynarodowych pokazów. Nie było czempionki świata, Europy. Tego rodzaju klaczy, które kiedyś przynosiły te setki tysięcy euro – tłumaczył.
Mimo tego Trela zwrócił uwagę na wysoki poziom średniej ceny. – Nawet w tych najlepszych latach ja nie przypominam sobie, żeby tak wysoka średnia (...) była – powiedział. Przy 16 sprzedanych koniach i milionie euro obrotu średnia wyniosła dokładnie 62,5 tys. euro.
Najlepsza aukcja dekady?
Bardzo wysoko tegoroczną aukcję oceniła również Anna Stojanowska. – W moim przekonaniu była najlepszą aukcją dekady – powiedziała podczas konferencji. Jej zdaniem o wyniku zdecydowało nie tylko to, że sprzedano wszystkie konie, ale również utrzymujące się zainteresowanie kupców przez całą licytację.
– Od pierwszego do szesnastego konia nie spadała energia i ludzie licytowali (...) każdego kolejnego konia – mówiła.
To właśnie wyrównany poziom całej stawki, a nie jedna rekordowa transakcja, organizatorzy wskazują jako najważniejszy sukces tegorocznego wydarzenia.
Pepita nadal rekordzistką Pride of Poland
Historyczny rekord aukcji pozostaje poza zasięgiem. Podczas konferencji przypomniano, że w 2015 r. klacz Pepita została sprzedana za 1,4 mln euro. To najwyższa cena uzyskana za jednego konia w historii Pride of Poland.
Tegoroczna Pila, mimo że była najdroższym koniem aukcji, osiągnęła cenę 160 tys. euro. Co istotne, w przeszłości zdarzało się, że milion euro osiągał jeden koń. W 2026 r. milion euro to natomiast łączna wartość sprzedaży wszystkich 16 koni.
– Łączna kwota uzyskana ze sprzedaży wszystkich 16 koni to jest milion euro. W przeszłości udawało się uzyskać milion euro za jednego konia – przypomniano podczas konferencji. Zobacz wszystkie konie sprzedawane podczas aukcji.
KOWR: ważne jest odbudowanie zaufania kupców
Dyrektor generalny KOWR Henryk Smolarz podczas konferencji podkreślał znaczenie odbudowy zainteresowania polskimi stadninami. – Zacznę od jednego pięknego polskiego słowa – dziękuję. To dziękuję jest skierowane do wszystkich, którzy przyczynili się, abyśmy mogli odbudować tę wspaniałą atmosferę, to zaufanie, które mają kupcy – mówił.
Smolarz zwrócił również uwagę na znaczenie sprzedaży całej stawki. – Nie sprzedajemy jednej gwiazdy, a sprzedajemy całą stawkę koni – podkreślił.
Krzysztof Zacharuk
