StoryEditor

Polskie arbuzy wygrywają z importowanymi. Plantator wyjaśnia, skąd bierze się ich smak

Choć arbuzy kojarzą się przede wszystkim z południem Europy, z powodzeniem rosną także w Polsce. Jak przekonuje plantator z Dolnego Śląska, krajowe owoce są słodsze od importowanych, a przy sprzyjającej pogodzie z jednego hektara można zebrać nawet 50 ton. Sprawdź, jak wygląda ich uprawa i co decyduje o jakości oraz opłacalności produkcji.

10.08.2026., 08:00h
Z tego artykułu dowiesz się:
  • dlaczego polskie arbuzy są słodsze od importowanych,
  • ile można zebrać z hektara i kiedy uprawa jest opłacalna,
  • jakie odmiany arbuzów dobrze sprawdzają się w polskich warunkach,
  • jak wygląda uprawa – od siewu po zbiór,
  • dlaczego trzmiele i odpowiednie nawadnianie są kluczowe dla jakości owoców,
  • jakie zagrożenia czekają na plantatorów.

Uprawa arbuza jest uzależniona przede wszystkim od warunków atmosferycznych, ale od pogody zależy również zainteresowanie konsumentów. Gdy jest zimno, nikt nie sięga po te owoce – mówi Henryk Kowalik, rolnik z Domaniewic na Dolnym Śląsku. I choć jego gospodarstwo, które prowadzone jest obecnie już przez trzy pokolenia, znane jest przede wszystkim z uprawy warzyw, głównie nowalijek, w szczycie sezonu na ponad 200 ha znajdziemy ponad 30 różnych gatunków, to nie mógł odmówić sobie odrobiny egzotyki.

Z pasji do eksperymentów powstała profesjonalna plantacja

– Za arbuzy zabrałem się już jako chłopiec blisko sześćdziesiąt lat temu. Tak z czystej ciekawości zasiałem parę w ogródku w gospodarstwie rodziców – wspomina rolnik. I jak widać, to był dopiero początek tej historii, bowiem w 2000 roku postanowił do tego wrócić, ale już całkowicie profesjonalnie. Zaczęło się od niewielkich ilości, i choć to nadal może wydawać się mało – od kilku lat robi to na większą skalę – owoce te w rodzinnym gospodarstwie Kowalików zajmują ok. 2 ha. W Polsce natomiast, wg danych ARiMR, zajmują 398 ha, a ich uprawą trudni się 309 rolników.

Nawet 50 ton z hektara. Kiedy uprawa arbuza się opłaca?

– Są to jedyne owoce, jakie uprawiam obecnie w gospodarstwie. I jak jest dobry rok, to z hektara udaje się zebrać nawet 50 ton, i sprzedać po 3 zł za kg. Ale to głównie jesienią, kiedy w sklepach na próżno szukać arbuzów z krajów południowych – zwraca uwagę Henryk Kowalik, podkreślając, że poniżej złotówki jest to biznes kompletnie nieopłacalny.

Rolnik zaznacza, że w handlu najlepiej schodzą owoce 5–8-kg. Tym samym od paru lat stawia wyłącznie na odmiany: Crimson, Crimstar, Daytona i Fire Ball.

Dlaczego polskie arbuzy są słodsze od importowanych?

– Smak polskich arbuzów jest wyjątkowy za sprawą dużej amplitudy temperatur między dniem a nocą. Wyróżnia je też to, że w Polsce zbieramy je dojrzałe, dzięki czemu zawiązują odpowiednią ilość cukru. Arbuz importowany z Włoch, Grecji, czy jeszcze odleglejszych kierunków trafia do transportu zwykle niedojrzały, ponieważ nie byłby w stanie pokonać takiej trasy, żeby nie stracić na jędrności. Nasze są więc zdecydowanie słodsze – zaznacza plantotator. W uzyskaniu tak jakościowych produktów kluczową rolę odgrywają również trzmiele. Przysłowiowe kawony muszą zostać zapylone, aby w miąższu nie pojawiły się puste przestrzenie świadczące o problemach z związaniem owoców. Przy dwóch hektarach dwa ule w zupełności wystarczą.

Nawadnianie i odchwaszczanie decydują o powodzeniu uprawy

Arbuz co prawda jest przystosowany do suchych warunków, jednak bez nawadniania też się nie obejdzie.

– System korzeniowy ma w głąb do dwóch metrów, podobnie jak system korzeni poprzecznych w wierzchniej warstwie gleby, która nie może być zbyt mocno przesuszona. Inaczej odbije się to na owocowaniu – mówi Henryk Kowalik. Niemniej nie mówimy tu o wykorzystaniu wody ze studni głębinowych, a ze zbiorników retencyjnych, gdzie woda jest ogrzana i owoce przy deszczowaniu nie przeżywają szoku termicznego.

– To tak, jakby padał deszcz, a wszystkie dyniowate są wrażliwe na stres – dodaje rolnik spod Trzebnicy. Bardziej prolematyczny w uprawie arbuzów jest natomiast brak dostępnych środków do odchwaszczania. Wszystko trzeba robić ręcznie, a jak podkreśla Kowalik, plantacja wymaga w sezonie nawet czterokrotnego pielenia. I jakby tego było mało, przez cały okres kiełkowania roślin należy zachować szczególną czujność w związku z zagrożeniem ze strony dzikiego ptactwa oraz śmietki, które mogą powodować znaczne straty.

Pięć tysięcy nasion na hektar

W gospodarstwie Kowalików arbuzy wysiewa się z nasion. Na hektar potrzeba ok. 5 tys. nasion, a ich koszt to w zależności od odmiany od 20 do 50 groszy za sztukę. Siew przypada na koniec maja. Pojedyncze nasiona wysiewa się na głębokość 2–3 cm w rozstawie 1,5 × 1,5 m.

– Arbuzy lubią lekkie gleby bez zastoisk wodnych. Dobrze jest też dać pod nie obornik – zdradza szczegóły tej niszowej uprawy Henryk Kowalik. W gospodarstwie w Domanowicach wykorzystują pomiot kurzy, ale z ferm kur niosek. A to dlatego, żeby obornik nie zawierał antybiotyków. Dają go nie tylko pod kawony, ale też wszystkie warzywa. Oprócz obornika na hektar tych owoców trafia też ok. 200 kg potasu, 120 kg azotu i 100 kg fosforu. Rolnik okresowo wykonuje zabiegi biologiczne, aplikując preparaty zawierające pożyteczne bakterie oraz środki odkażające. W uprawie arbuza w Polsce nie dopuszcza się stosowania chemii.

Jak rozpoznać dojrzałego arbuza? Plantator zdradza trzy sposoby

Zbiory arbuza przypadają na przełom sierpnia i września.Owoce, które zbierane są ręcznie, od zakwitnienia osiągają wielkość handlową już w ciągu trzech tygodni. I niby nie ma w tym nic skomplikowanego, jednak trzeba umieć rozpoznać, czy owoc jest już wystarczająco dojrzały. A to, jak zwraca uwagę rolnik, już nie jest zajęcie dla laika.

– Są trzy metody. Po pierwsze, owoc dojrzały jest bardziej głuchy i zamiast błyszczącej ma matową skórkę. Po drugie, w miejscu, w którym leży owoc otoczka jest bardziej pomarańczowa albo żółta. Po trzecie – ogonek. Jak wąsy przy ogonku już pousychały i sam ogonek zaczyna zasychać, to znaczy, że owoc jest już w pełni dojrzały – podkreśla plantator. Niemniej prawda jest taka, że dojrzałość arbuza jest w stanie zweryfikować dopiero kupiec w sklepie.

Od Dolnego Śląska do setek sklepów. Jak rodzinne gospodarstwo zdobyło rynek?

Kawony po zbiorze Kowalikowie przechowują w skrzyniach w chłodni w temperaturze 12–13°C. W gospodarstwie w hali o powierzchni 3600 m2 są dwie komory chłodnicze. Owoce, jak i nowalijki, nie zalegają tam jednak długo. Codzienne dostawy na giełdę we Wrocławiu sprawiają, że towar stale rotuje. I to właśnie na swój asortyment mają nawięcej, bo ponad pięciuset odbiorców na Dolnym Śląsku. Zaopatrują zarówno handel detaliczny, jak i sieci handlowe. Nie ograniczają się jednak do kraju – produkcja trafia na rynek brytyjski, w samym Londynie zaopatrują 172 polskie sklepy, ale też do Rumunii, Niemiec, Austrii i Czech. Arbuz natomiast dostępny jest wyłącznie w Polsce, głównie na Dolnym Śląsku i w województwach ościennych, tj. na Opolszczyznie i w woj. lubuskim. Pracy jest zatem co niemiara, dziś zatrudniają 80 osób. Ale nie zawsze tak było.

Marchew zmieniła losy rodzinnego gospodarstwa

Pan Henryk nie miał w ogóle w planach zostania rolnikiem. Zawsze bardziej interesowały go kierunki ekonomiczne, co bez wątpienia przełożyło się na dzisiejszy sukces rodzinnego gospodarstwa. Los tak chciał jednak, że wybranka jego serca miała trzy hektary pola.

– Na początku mieliśmy trzodę chlewną, bydło mleczne, a nawet bydło mięsne. Warzywa to był kompletny przypadek – wspomina Henryk Kowalik. Tak się składa, że były czasy, że produkowali nasiona pietruszki i marchwi dla Centrali Nasiennictwa Ogrodniczego i Szkółkarstwa, i w jednym z sezonów ta marchew nie rozwinęła się zgodnie z planem. Zamiast wydać nasiona, przezimowała i bardzo wcześnie ruszyła z wegetacją na wiosnę.

– W tym samym czasie na rynku brakowało marchwi, więc postanowiliśmy ją sprzedać. Uzyskaliśmy tak dobrą cenę, że uznaliśmy, że warto obrać ten kurs – mówi z uśmiechem rolnik. Dziś nikt nie ma wątpliwości, że był to najlepszy zwrot w historii ich rodzinnego gospodarstwa. Marchew okazała się czarnym koniem.

Dominika Mulak
Autor Artykułu:Dominika Mulak
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
10. sierpień 2026 09:01