StoryEditor

Wołowina od Rolnika z Wolkowych (RHD): jak rozwinąć skrzydła, to tylko z pasją!

Sprzedaż wołowiny i wyrobów w gospodarstwie Marcina Turka rozkręciła się na dobre. Rozbudował zakład i sklep, ale bez dofinansowań, przy pomocy rodziny i przyjaciół. Jak sobie radzi w ramach RHD?
23.05.2024., 11:37h

Marcin Turek, hodowca bydła mięsnego z Wolkowych w woj. mazowieckim, miał nieco inne plany na życie. Po wielu rolniczych przygodach i pomysłach, tych lepszych i gorszych, postawił na rolniczy handel detaliczny (RHD). O tym, z jakiego poziomu startował i czym dysponował w 2021 r. pisaliśmy w Bydle mięsnym i opasach 2/2022. Teraz biznes kręci się na pełnych obrotach, były kolejne inwestycje, zmiany, dokształcanie i powstały nowe produkty.

Rozbudowa pomieszczeń do przetwórstwa

Początkowo budynek, w którym Marcin Turek i Marcin Brodzik prowadzili sprzedaż i produkcję, składał się z jednego dużego pomieszczenia z chłodnią. Tam działo się wszystko – od rozbioru tuszy, po sprzedaż wyrobów i elementów wołowych. Przetwórstwo i sprzedaż mocno się rozkręciły, więc potrzebne było miejsce na nowe i bardziej wydajne urządzenia.

– Wykorzystaliśmy powierzchnię w starym budynku obok sklepiku, w którym kiedyś przygotowywaliśmy paszę. Trzeba było wszystko wysprzątać, zrobić wylewkę, wyburzyć część ściany i wnętrze obłożyć płytami warstwowymi. Mamy dzięki temu miejsce do przerobu. W poprzednim budynku zaczynało być ciasno – tłumaczy rolnik. Budynek z zewnątrz trzeba było otynkować i pomalować, wymienić drzwi i okna. We wszystkich pracach remontowych uczestniczył kolega ze szkolnej ławki i rodzina. Dzięki temu nie trzeba było wynajmować firmy.

– Podłoga jest ogrzewana, żeby szybko wszystko wysychało, jest też studzienka ściekowa. W dobudowanym pomieszczeniu zrobiliśmy przestrzeń socjalną z toaletą, można się przebrać w fartuch, zmienić buty. Powstała też część typowo produkcyjna. Oddzieliliśmy po prostu część sklepową i część produkcyjną – wymienia Marcin Turek. W części sklepowej znajduje się lodówka, lada sklepowa i pakowarka.

Większa moc przerobowa wołowiny

Rozbudowa sprawiła, że zwiększył się komfort pracy, moce przerobowe i swoboda ruchu. Wcześniej wszystkie sprzęty trzeba było wnosić i wynosić, a teraz mają swoje miejsce.

– Doszły urządzenia własnej konstrukcji do produkcji. Gdybyśmy chcieli kupić nową wyparzarkę, czy mieszadło do farszu mięsnego, to wydalibyśmy znacznie więcej. Wykorzystaliśmy swoje pomysły – dodają koledzy. Skonstruowali maszynę do odparzania wyrobów mięsnych i puszek (nawet 800 szt.) ze schładzalnika do mleka. Woda do pasteryzacji jest podgrzewana butlą gazową. Komora ma spust wody do szamba i dopust świeżej wody. To nie koniec, bo własnej konstrukcji jest również mieszadło do farszu oraz maszynka do mielenia mięsa. Rolnik dokupił również puszkownicę oraz piłę do cięcia kości i żeberek, łatwiej porcjować mięso. Dzięki nowo skonstruowanym maszynom gospodarz zaoszczędził kilkanaście tys. zł.

– Nie brałem dofinansowania, bo wszystko musiałoby być nowe, a do remontu zatrudniona musiałaby być firma. Jest wtedy o wiele drożej niż sposobem gospodarczym i przy zakupie używanych urządzeń. Myślę, że jestem do przodu o jakieś 30%. Wychodzi taniej, ale nie liczę swojego czasu i wysiłku, który trzeba w to włożyć – tłumaczy Turek.

W dwa dni pusta lada - sklep RHD

Systematycznie co kilka tygodni rolnik wyznacza dwa dni na sprzedaż i zbiera zamówienia. Przed tym terminem wybiera byka do uboju. Utrzymuje ich ok. 50. Część przeznacza na sprzedaż do ubojni, część na mięso i wyroby. Wszystkie receptury i nowe smaki tworzy Marcin Brodzik, a produkcją zajmują się wspólnie.

– Rozsyłamy SMS-y ok. dwóch tygodni przed sprzedażą do stałych klientów. Następnego dnia wstawiamy ogłoszenie w mediach społecznościowych i większość jest zamówiona przed dniem sprzedaży. Staramy się robić ponad zamówienia 30% towaru. Cały czas dochodzą nowi klienci. Wcześniej sprzedawaliśmy tylko na terenie swojego powiatu, teraz poszło to znacznie dalej – wymienia rolnik. Po produkty przyjeżdżają mieszkańcy Warszawy, Olsztyna, Ełku czy Szczytna. Jest również możliwość wysyłki artykułów spożywczych i jest coraz większe zainteresowanie tym sposobem sprzedaży.

Jakie zmiany na plus w ramach RHD?

Dużym plusem wg Marcina Turka była zmiana przepisów zwiększających możliwość sprzedaży na całą Polskę.

– Dla mnie to ogromny plus, że mogę działać na terenie całej Polski. Mam pewność, że wszystko, co wyprodukuję, sprzedam – mówi rolnik. Podkreśla, że również bardzo dużą zaletą zakupu lady sklepowej i lodówki jest to, że można pokazać wszystkie produkty, które są w ofercie i klienci bardzo często kupują coś dodatkowo, a później chętniej to zamawiają.

– Muszę też stale się uczyć i rozwijać, żeby wiedzieć, jak podpowiedzieć klientom, który element mięsa do czego się nadaje, jakie ma wartości odżywcze, jak go przygotować – dodaje hodowca.

Co powinno się zmienić w Rolniczym Handlu Detalicznym?

– Chciałbym, żeby limit wagowy odnośnie do mięsa i wyrobów był zwiększony. Obecnie mogę sprzedać 2,3 tony mięsa wołowego rocznie i 1,4 tony wyrobów rocznie. Klientów jest coraz więcej, więc można byłoby to dalej rozkręcać. Bez tego musiałbym przejść na MOL, a wtedy wymagania są wyższe niż przy RHD. Myślałem o tym, ale przepisów i kontroli jest znacznie więcej i musiałbym poświęcić więcej czasu na prowadzenie dokumentacji i nie mógłbym poświęcić tyle czasu na indywidualny kontakt z klientem. Dlatego zostajemy przy RHD, liczymy na zwiększenie limitu – dodaje rolnik.

– Muszę wszystkiego dopilnować, od zdrowia zwierząt, warunków w oborze, po uprawy i pasze. Potem dodatkowo ubój, rozbiór, produkcja, marketing i sprzedaż. Jeżeli to ma być zgodnie z zasadą od pola do stołu i wiesz, co jesz – to tak trzeba postępować, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik – podkreśla rolnik.

Zarobić i utrzymać klienta 

Marcin Turek zaznacza, że w tym biznesie są również górki i dołki. Podwyżki kosztów (prąd, gaz, nawozy) nie ominęły RHD w Wolkowych, wtedy w kieszeni zostawało nieco mniej niż zwykle.

– Nie rezygnowaliśmy, chcemy utrzymać klientów, więc nawet, jeśli zarobimy nieco mniej, to musimy się z tym liczyć. Jeśli nie będziemy regularnie dostarczać towaru, to klienci kupią w innym miejscu. Klientów jest coraz więcej – mówi i zaznacza, że nie mogą też oszczędzać na produkcji żywności i robić czegoś wg innych receptur, bo klient przyzwyczaja się do smaku i też dlatego zawsze wraca. – Żeby móc rozkręcić taki biznes, trzeba mieć dobrych ludzi wokół, rodzinę, przyjaciół i kolegów, na których można polegać. Bez ich pomocy by się to nie udało – dodał Marcin Turek.

Dorota Kolasińska
Autor Artykułu:Dorota Kolasińska Redaktorka portalu topagrar.pl
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
20. czerwiec 2024 12:30