StoryEditor

Zebrałeś kukurydzę? Zabierz się za omacnicę

Jeszcze parę lat temu wydawało się, że ciepłolubna omacnica prosowianka, nie przeniesie się w północne regiony kraju. Niestety, już występuje już w całym kraju. Problem w tym, że z rejestrów znikają kolejne substancje owadobójcze. Dlatego jesienią musimy niszczyć zimujące u podstawy łodygi gąsienice. Jak to zrobić dobrze? 
30.09.2021., 14:09h

Faktycznie, z rejestrów znikają kolejne substancje owadobójcze. Na cenzurowanym jest choćby indoksakarb, a niedawno wykreślono tiachlopryd oraz metoksyfenozyd. Sam jednak dobór preparatów to jedno, problem w tym, że tylko nieliczne gospodarstwa mają dostęp do opryskiwaczy dostosowanych do ochrony wysokiej kukurydzy. Nawet usługowe zwalczanie, które się rozwija w kraju, tego problemu szybko nie rozwiąże. W praktyce, większość plantacji pozostaje bez interwencyjnej ochrony przeciwko omacnicy. Sytuacji nie rozwiązuje na ten moment także walka biologiczna polegająca na wykładaniu biopreparatów, które zawierają pasożyta jej jaj, a jest nim kruszynek.


Walka na kilku frontach

Walka z omacnicą będzie coraz trudniejsza. W związku z tym, nie ma wyjścia – trzeba działać profilaktycznie na wszystkich frontach. Będzie to dodatkowe działanie razem z pogodą, która raz bardzo sprzyja, a innym razem ogranicza rozwój tego gatunku. Może zatem zdarzyć się sytuacja, że już sama profilaktyka w połączeniu z pogodą niesprzyjającą lotom motyli, składaniu jaj i wylęgom gąsienic będzie ważnym działaniem obniżającym zagrożenie.

– Mogą zdarzyć się nawet lata, że będzie możliwa rezygnacja z metody interwencyjnej. Tak było w tym roku, który skutek chłodnej wiosny, niestabilnej pogody w trakcie lotu szkodnika i składania jaj (silne wiatry, ulewy) spowodował, że na wielu plantacjach monitorowanych przez IOR–PIB znacząco spadła liczebność i szkodliwość omacnicy. Owad zaczął nalatywać na uprawy od drugiej połowy czerwca, a więc 2 tygodnie później niż w upalnych latach 2018–2019 – podkreśla prof. Bereś z IOR–PIB.

Nawet na polach doświadczalnych IOR–PIB na Podkarpaciu, prowadzonych w wieloletniej monokulturze odnotowano niemal 25% spadek liczebności omacnicy prosowianki w porównaniu do ostatnich trzech lat. To niejako barometr pokazujący, jak silnie pogoda wpłynęła na szkodnika w tym roku, zwłaszcza, że badania izolatorowe pokazały, że po śnieżnej i mroźnej zimie 2020/2021 śmiertelność zimujących gąsienic wyniosła ok. 10%, czyli podobnie jak w latach ubiegłych. Nie pojawiło się też wcale więcej wrogów naturalnych, dlatego to głównie pogoda w czerwcu i lipcu wpłynęła na rozwój populacji i liczebność szkodnika.


Szkody zróżnicowane lokalnie


Nie we wszystkich regionach kraju jednak obserwowano ten spadek liczebności i szkodliwości omacnicy. Były plantacje, gdzie szkodnik wystąpił na porównywalnym poziomie do roku 2020, ale i wyższym. To są kwestie w dużej mierze regionalne, choć i część działań wykonywanych przez człowieka mogła mieć na to wpływ. Zatem nie można jednoznacznie wskazać, że w skali całego kraju omacnicy było mniej.

– Przy zbiorze ziarna dobrym rozwiązaniem jest stosowanie rozdrabniacza słomy na wylocie resztek z kombajnu, bo to dodatkowy element mogący mechanicznie zwalczać gąsienice ukryte w łodygach i w rdzeniach kolb. Z kolei po zbiorze nie zwlekajmy z rozdrobnieniem resztek, choć trudno to czasem pogodzić z innymi pracami. Dotyczy to kukurydzy kiszonkowej (również na biogaz) i ziarnowej – bez wyjątku – podkreśla prof. Bereś.

Mulczer zniszczy 40–70% gąsienic


Rozdrabnianie resztek to bardzo ważny zabieg agrotechniczny, nie tylko ograniczający populację omacnicy, ale także przyspieszający rozkład materii organicznej. To się zwraca, ale wymaga czasu i co najważniejsze – jak największego obszarowo zastosowania. Tu warto przywołać południowe Niemcy, gdzie przez pewien czas obowiązywał nakaz rozdrabniania resztek pożniwnych kukurydzy, w celu ograniczenia wystąpienia omacnicy prosowianki.

– Wiele pytań dotyczy tego czym rozdrabniać resztki kukurydzy. Zwykle do tego celu używa się mulczery, choć niektóre gospodarstwa (głównie mniejsze) próbują to robić glebogryzarkami, czy też bronami talerzowymi. W badaniach IOR–PIB wykonanymi kilka lat temu wykazano, że mulczery dobrze zwalczają mechanicznie ukryte w łodygach gąsienice szkodnika. Skuteczność zabiegów wynosiła 40–70%. Ostatnio do praktyki weszły także wały miażdżące resztki słomy – rekomenduje prof. Bereś.

Mulczery, ale i inny sprzęt rozdrabniający, nie są jednak w stanie dojść ostrzami do strefy tuż przy nasadzie łodygi, a także do strefy podziemnej w okolicach szyjki korzeniowej, bo tu część gąsienic szkodnika zimuje. Nie można zatem powiedzieć, że mulczowanie to idealny zabieg pozwalający pozbyć się omacnicy. Zabieg ten istotnie ogranicza szkodnika, ale część jego populacji przeżyje. Dlatego też zaleca się dodatkowo orkę, by mechanicznie porozcinać bryły korzeniowe. Dodatkowo można wspomóc się stosowaniem różnych biopreparatów z mikroorganizmami, których zadaniem jest przyspieszenie rozkładu słomy. Łączy się je często z jesiennym stosowaniem wapna, ale także i niektórych nawozów azotowych (azot wykorzystują mikroorganizmy).

Top Agrar
Autor Artykułu:Top Agrar
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
13. kwiecień 2024 22:11