Decyzja o przebudowie obory nie pojawiła się z dnia na dzień. Dojrzewała latami, a głównymi czynnikami decydującymi była chęć ograniczenia kosztów utrzymania oraz zwiększające się stado. I tak w zeszłym roku styczniu rozpoczęliśmy prace – mówi Daniel Zyskowski z Rakowa w woj. podlaskim.
W ostatnich latach wraz z sukcesywnym wzrostem liczby krów w doju do ok. 85 sztuk w gospodarstwie pojawiało się więcej przypadków zapaleń wymienia, które wynikało ze zwiększonej obsady w oborze i trudności z utrzymaniem wystarczająco suchej ściółki, co zwiększało zakażenia na tle Streptococcus uberis.
Cztery miesiące budowy
Przebudowa rozpoczęła się 10 stycznia 2025 roku. Początkowo plan wydawał się prosty – najpierw przebudować część krów dojnych, a następnie stronę jałówek.
Rzeczywistość szybko zweryfikowała założenia, ponieważ już pierwszego dnia okazało się, że przeniesienie całego stada do części przeznaczonej dla jałówek spowoduje zbyt duże zagęszczenie. Do tego doszły styczniowe mrozy i konieczność pozostawiania otwartych przejść.
– Zapadła decyzja o całkowitej zmianie harmonogramu. Najpierw przebudowano część jałówek, a dopiero później stanowisko dla krów dojnych – wyjaśnia.
Część krów w czasie przebudowy przebywała na wybiegach, część korzystała z prowizorycznych stanowisk. Do hali udojowej 2 × 4 autotandem prowadziła specjalnie wyznaczona trasa wokół budynku.
– Największym wyzwaniem nie była sama budowa. Najtrudniejsze było zorganizowanie doju, żeby wszystko odbywało się normalnie. Na szczęście cała inwestycja zakończyła się już w maju – dodaje rolnik.
Milion złotych, który ma się zwrócić
Zakres prac był ogromny. W istniejącej oborze wykonano głębokie na ok. 2 m wykopy pod kanały na gnojowicę (na tyle pozwalały fundamenty), zamontowano ruszty betonowe, legowiska z matami, pod którymi znajduje się pianka o grubości 7 cm, nowe wygrodzenia oraz całą infrastrukturę niezbędną do funkcjonowania nowego systemu (rys. 1.). Podczas budowy zużyto ponad 20 ton stali na zbrojenia i ok. 600 m3 betonu, które wraz z rusztami i pracami budowlanymi kosztowały 820 tys. zł. Z kolei koszt legowisk wyniósł 170 tys. zł, a przegród 94 tys. zł.
Prace prowadzono wewnątrz budynku z zachowaniem istniejących fundamentów.
– Niektóre firmy nawet nie chciały podejmować się takiej przebudowy, na szczęście trafiliśmy na wykonawcę Romualda Zawadzkiego, dzięki któremu wszystko udało się zrobić sprawnie i bez większych przestojów – mówi hodowca
Dziś w oborze znajduje się 86 legowisk dla krów dojnych od ściany 2,5 m długości, a podwójne na środku o długości 4,8 m. Właściciel ocenia, że bez większego problemu można zwiększyć obsadę jeszcze o ok. 10 sztuk, zachowując odpowiedni komfort, ponieważ krowy mają nadal dostęp do wybiegu w szczycie obory. Ruszty u jałówek przy stole paszowym mają 3,5 m, natomiast u krów 3,2 m, a pomiędzy legowiskami 2,8 m. Jak podkreśla hodowca, na tyle pozwalały obecne wymiary obory.
Kosztowna ściółka
– Ceny słomy z roku na rok rosły, sięgając 1000 zł/ha. Dodając do tego koszty związane z sprasowaniem, transportem i rozścielaniem ok. 5 wielkogabarytowych kostek dziennie, inwestycja powinna się zwrócić w ciągu kilku lat – podkreśla hodowca.
Corocznie w gospodarstwie potrzeba było słomy ze 120 ha. Produkcję polową Zyskowski prowadzi na ok. 120 hektarach, z czego połowę zajmuje kukurydza, a drugą połowę użytki zielone i lucerna.
– Obora na ściółce o wymiarach 25 na 40 m powstała w 2005 roku i przez lata dobrze spełniała swoją funkcję. Jednak wraz z rozwojem gospodarstwa zaczęły pojawiać się ograniczenia – mówi hodowca.
Najbardziej odczuwalne były dwa problemy – coraz większe zagęszczenie zwierząt oraz pogarszająca się zdrowotność wymion. Coraz częściej pojawiały się stany zapalne wymion, a liczba komórek somatycznych utrzymywała się na poziomie 300–400 tys. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Po modernizacji spadła do ok. 150 tys. Jeszcze ważniejszy jest niemal całkowity zanik przypadków mastitis.
– Zapalenia praktycznie zniknęły. Sporadycznie zdarzy się jedna sztuka w miesiącu – mówi Zyskowski i dodaje: – Z perspektywy roku mogę powiedzieć jedno – była to bardzo dobra decyzja. Żałuję tylko, że nie zrobiliśmy tego wcześniej.
W gospodarstwie utrzymywanych jest ok. 300 sztuk bydła wraz z opasami, z czego w modernizowanej oborze jest 85 krów dojnych, 35 jałówek i ok. 18 krów w zasuszeniu. Roczna wydajność stada przekracza 10,2 tys. kg mleka od krowy za ostatni rok, która spadła przez przebudowę z 11 tys. kg, ale powoli wzrasta.
– Po przebudowie i rozpoczęciu utrzymania krów na legowiskach i rusztach liczba komórek spadła o połowę. Mimo że powierzchnia, na której utrzymywane są krowy po przebudowie się nie zmieniła, to przy utrzymaniu bezściołowym krowy mają więcej miejsca do odpoczynku – wymienia Zyskowski.
Jak wspomina hodowca, zanim obsada krów zwiększyła się do obecnych ok. 80 krów z początkowo planowanej do tej obory obsady 65 sztuk, ściółka była bardzo dobrym rozwiązaniem, ponieważ łatwiej było ją utrzymać w czystości. Problem mastitis nie był znaczący, a krowy miały bardzo duży komfort.
Ten artykuł pochodzi z wydania top bydło 09/2026
czytaj więcej
