Czy sektor mleczarski jest już smart?
Jak zauważył Daniel Berckmans z Katolickiego Uniwersytetu Lowańskiego w Belgii, to właśnie produkcja mleka jest dziś najbardziej zaawansowanym obszarem precyzyjnej hodowli zwierząt.
– Sektor mleczarski jest najbardziej zaawansowany, w regionach wysoko rozwiniętych 30–60% gospodarstw wdraża technologie precyzyjnej hodowli zwierząt (PLF – Precision Livestock Farming). Na świecie działa ok. 35 firm, oferujących blisko 250 produktów PLF dla bydła mlecznego – mówił prelegent.
Jednocześnie skala wdrożeń wciąż jest mniejsza niż mogłoby się wydawać. Według przytoczonych danych globalnie tylko ok. 3–5% krów mlecznych jest dziś wyposażonych w sensory, a zaledwie ok. 1,5% dojonych jest w systemach automatycznego doju.
– Z każdym rokiem liczba robotów udojowych rośnie o 8–12%, co może sprawić, że w 2030 roku systemy te będą obsługiwać ok. 3% krów na świecie, oczywiście jeżeli trend się utrzyma – wskazywał profesor.
Czemu wdrażanie smart farming w oborach wciąż idzie tak wolno?
Choć technologie rozwijają się szybko, ich praktyczne wykorzystanie nadal nie nadąża za możliwościami nauki. Profesor wskazywał kilka powodów:
- urządzenia są nadal zbyt drogie,
- wiele gospodarstw nie ma odpowiedniej infrastruktury,
- systemy bywają zbyt skomplikowane,
- hodowca często dostaje dane, ale nie dostaje jasnej rekomendacji działania.
– Nie musimy tylko monitorować problemów, musimy dać rozwiązanie – podkreślał prof. Berckmans.
To właśnie tutaj dużą rolę ma odegrać sztuczna inteligencja. Jej zadaniem nie będzie jedynie zbieranie danych, ale łączenie ich w kontekst i zamiana w praktyczny komunikat dla użytkownika.
Technologia wykryje chorobę wcześniej niż człowiek?
Z przedstawionych podczas konferencji przykładów wynika, że to coraz bardziej realne. Prof. Berckmans mówił o badaniach, w których dzięki analizie parametrów fizjologicznych udało się z wyprzedzeniem przewidzieć rozwój problemów zdrowotnych.
– Siedem dni przed objawami klinicznymi byliśmy w stanie wysnuć wniosek, że rozwija się zapalenie płuc – powiedział, odnosząc się do projektów opartych na analizie energii kierowanej do układu odpornościowego.
To bardzo ważne z punktu widzenia hodowcy krów mlecznych. Wczesne wykrycie choroby oznacza szybszą reakcję, mniejsze straty produkcyjne, niższe koszty leczenia i mniejsze ryzyko pogorszenia dobrostanu zwierzęcia.
Jak zmierzć efektywność żywienia?
Celem nowoczesnej hodowli powinno być lepsze wykorzystanie energii zawartej w paszy do produktu pochodzenia zwierzęcego, np. mleka, mięsa czy jaj oraz ograniczenie jej strat.
– Należy pamiętać, że pobrana przez zwierzę energia nie jest w całości wykorzystywana do produkcji. Jej część przeznaczana jest na podstawowy metabolizm organizmu, funkcjonowanie układu odpornościowego, utrzymanie temperatury ciała, aktywność fizyczną oraz elementy związane z dobrostanem zwierzęcia. Dopiero pozostała część energii może zostać wykorzystana do produkcji, np. syntezy mleka – mówił Daniel Berckmans.
W praktyce oznacza to, że krowa nie zużywa energii tylko na mleko lub tylko na ruch. Bilans energii u krowy zależy również od:
- metabolizmu podstawowego,
- aktywności ruchowej,
- reakcji układu odpornościowego,
- stresu cieplnego,
- obciążenia psychicznego,
- produkcji mleka.
Znaczna część pobranej energii jest zużywana przez organizm na bieżące funkcjonowanie oraz radzenie sobie z obciążeniem środowiskowym i zdrowotnym.
– Jeśli krowa zużywa zbyt dużo energii z paszy na stres, chorobę, niekorzystne warunki środowiskowe czy niski dobrostan, to mniej zostaje na produkcję mleka. W tym sensie smart farming łączy żywienie z dobrostanem i zdrowotnością znacznie mocniej, niż przez lata zakładano – podkreślał Berckmans.
Zdaniem profesora jednym z najbardziej obiecujących kierunków rozwoju jest monitorowanie tętna, a docelowo także rozwój czujników implantowanych lub noszonych przez zwierzęta. Jego zdaniem to właśnie analiza tętna może pomóc lepiej rozdzielić, ile energii organizm przeznacza na poszczególne funkcje.
