StoryEditor

Pomysł na dodatkowych dochód w produkcji mleka: opas wolców i wybrakowanych krów

Wysokie ceny wołowiny przy jednoczesnym spadku cen mleka sprawiają, że coraz więcej rolników rozważa opas bydła ras mlecznych jako alternatywne, dodatkowe źródło dochodu. Czy taka strategia może być ekonomicznie uzasadniona i realnie poprawić rentowność gospodarstwa?

Andrzej Rutkowski
28.01.2026., 15:00h

Około 70% wołowiny w Unii Europejskiej pochodzi od ras mlecznych lub ich mieszańców. W Polsce jeszcze więcej, wszak mamy duże pogłowie krów mlecznych. Dlatego krajową strategię opasu bydła powinniśmy opierać na populacji mlecznej.

image
Profesor dr hab. Marcin Gołębiewski prorektor SGGW
FOTO: Andrzej Rutkowski

– Niektórzy buhajki mleczne rasy hf nazywają odpadem, ale ja nie lubię takiego określenia. Uważam, że jest to pełnowartościowy produkt uboczny. W Polsce mamy 2,1 mln krów mlecznych, które w ponad 40% rodzą buhajki. Średni okres międzywycieleniowy trwa ok. 430 dni, to mamy 83% krów, które się cielą w ciągu roku. Zatem rocznie uzyskujemy ok. 800 tys. buhajków w większości czystorasowych hf – opisuje prof. dr hab. Marcin Gołębiewski.

Kastracja buhajków HF

Podstawowym problemem opasania czystorasowych buhajów rasy hf jest ich duży temperament, który powoduje, że kojce, w których są utrzymywane, często wymagają remontu. Dodatkowo przekłada się to również na wysokie ryzyko dla obsługi i niższe przyrosty. Profesor wskazuje, jak wybrnąć z tej sytuacji.

– Pierwszym i kluczowym elementem uszlachetniania procesu produkcji wołowiny od rasy hf, jest bezkrwawa kastracja, wykonana poprzez założenie gumek zaciskowych na jądra. Dzięki tej kastracji opasamy nie buhaje, a wolce, co zmienia zupełnie układ hormonalny. W rezultacie zwierzęta stają się spokojniejsze i bezpieczne dla otoczenia. To ma ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa obsługi. Poza tym można je opasać razem z jałówkami, co ułatwia organizację opasu, zwłaszcza w mniejszych gospodarstwach – wyjaśnia profesor.

image
Kastracja buhajków sprawia, że stają się one spokojniejsze, a co za tym idzie bezpieczniejsze w obsłudze. 
FOTO: Andrzej Rutkowski

Dodatkowo profesor wskazuje, że kastracja przeprowadzona w sposób bezkrwawy w pierwszych 2–3 tygodniach życia nie odbija się na przyrostach, a sam zabieg jest stosunkowo prosty. Jedynie trzeba zadbać, aby po założeniu gumki zwierzę przebywało na suchej ściółce, która zminimalizuje ryzyko zakażenia i tym samym ewentualnych problemów zdrowotnych.

– Dziś wolce uzyskujemy w wyniku bezkrwawej i właściwie bezbolesnej kastracji, którą wykonujemy gumkami zaciskowymi u małego cielaka, który ma jeszcze nieukrwione, nieunaczynione i nieunerwione jądra. Takiemu cielakowi, najlepiej w wieku 2–3 tygodni, zakładamy gumki zaciskowe na jądra urządzeniem, które kosztuje zaledwie ok. 50 zł w zestawie, w którym jest już 100 takich gumek. Po tym zabiegu po 2 tygodniach jądra na skutek odcięcia dopływu krwi odpadają lub się zasuszają – doradza ekspert.

Jak opasać wolce?

Profesor wskazuje, że opas takich wolców, przeprowadzony z dużym udziałem pasz treściwych (zasobnych w skrobię) pozwala na osiągnięcie do prawie 2 kg dziennych przyrostów pod koniec opasu.

– Nasze doświadczenia pokazują, że w wieku maksymalnie 16 miesięcy uzyskujemy osobniki ważące 700–750 kg. Mamy też osobniki w naszych gospodarstwach, które prowadziliśmy od samego cielęcia. Uzyskiwały one w roku wagę 500–550 kg i później poddawaliśmy je intensywnemu 2–3-miesięcznemu opasowi, czyli finiszowi, polegającemu na zwiększeniu intensyfikacji energetycznej paszy, która przekładała się nie tylko na przyrosty, ale i na jakość mięsa. W ten sposób uzyskujemy wołowinę kulinarną o odpowiednim otłuszczeniu, nadającą się do dojrzewania – opisuje profesor Gołębiewski.

Brakowane krowy na opas

Jest jeszcze jedna możliwość pozyskania wołowiny wysokiej jakości od bydła mlecznego, czego w Polsce w ogóle się nie robi, a jest to popularne w krajach anglosaskich, czyli opas krów wybrakowanych. Jak do tego podejść?

– W Polsce mamy ok. 2,1 mln krów mlecznych, z których rocznie 1/3 jest brakowana, czyli ok. 700 tys. sztuk. To jest bardzo duża grupa, z której można wybrać takie, które miały problemy z komórkami somatycznymi lub płodnością, a więc nie nadają się do produkcji mleka, ale poza tym są zdrowe i są świetnym materiałem do produkcji wołowiny – zaznacza profesor.

Zaletą opasu krów wybrakowanych jest krótki cykl produkcyjny, natomiast problemem może być pozyskanie takich sztuk. Jedną z opcji jest współpraca i skup takich wybrakowanych krów z dużych gospodarstw mlecznych.

– Główną zaletą jest to, że cykl opasu trwa tylko 3–4 miesiące i tyle też czekamy na spieniężenie cyklu. W ciągu roku możemy wykonać aż 4 cykle. Natomiast jeśli do opasu kupujemy odsadki ważące 250–300 kg, cykl produkcyjny trwa co najmniej rok i tyle czekamy na dochód. Oczywiście, jeśli zaczynamy od odsadka, bo jeśli mówimy o cielętach, to spieniężenie cyklu trwa prawie 2 lata – zaznacza prof. Marcin Gołębiewski.

Wartość postprodukcyjna

Opas krów brakowanych zaczyna się od ich zakupu lub przeznaczenia z własnego stada do opasu. Krowa trafia na bardzo dobre intensywne żywienie na 3–4 miesiące. W tym czasie możemy zwiększyć jej masę o ponad 100 kg, poprawiając jednocześnie kondycję, tzn. nadać jej wyższą kategorię rzeźną.

– Najpierw taką krowę należy zasuszyć. Przy odpowiednim żywieniu uzyskamy odpowiednie otłuszczenie i tym samym pełnowartościowy produkt, jakim jest marmurkowata wołowina, nadająca się do dojrzewania na sucho. Gwarantem dobrego dojrzewania na sucho jest właśnie odpowiedni udział tłuszczu, a u krowy mlecznej z powodzeniem możemy to uzyskać. Z młodej krowy i to właśnie rasy hf można pozyskać idealną wołowinę na steki – podsumował prof. Gołębiewski.

Jeszcze szerzej na Forum Mleko!

Tematyka opasu cieląt ras mlecznych oraz efektywnego zagospodarowania krów eliminowanych z produkcji będzie szeroko omawiana podczas Forum Mleko, które odbędzie się 3 i 4 lutegoKliknij, żeby zobaczyć cały program!

image
Forum Mleko 2026
FOTO: Ahm

 

Andrzej RutkowskiAndrzej Rutkowski
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
28. styczeń 2026 16:01