Około 70% wołowiny w Unii Europejskiej pochodzi od ras mlecznych lub ich mieszańców. W Polsce jeszcze więcej, wszak mamy duże pogłowie krów mlecznych. Dlatego krajową strategię opasu bydła powinniśmy opierać na populacji mlecznej.
– Niektórzy buhajki mleczne rasy hf nazywają odpadem, ale ja nie lubię takiego określenia. Uważam, że jest to pełnowartościowy produkt uboczny. W Polsce mamy 2,1 mln krów mlecznych, które w ponad 40% rodzą buhajki. Średni okres międzywycieleniowy trwa ok. 430 dni, to mamy 83% krów, które się cielą w ciągu roku. Zatem rocznie uzyskujemy ok. 800 tys. buhajków w większości czystorasowych hf – opisuje prof. dr hab. Marcin Gołębiewski.
Kastracja buhajków HF
Podstawowym problemem opasania czystorasowych buhajów rasy hf jest ich duży temperament, który powoduje, że kojce, w których są utrzymywane, często wymagają remontu. Dodatkowo przekłada się to również na wysokie ryzyko dla obsługi i niższe przyrosty. Profesor wskazuje, jak wybrnąć z tej sytuacji.
– Pierwszym i kluczowym elementem uszlachetniania procesu produkcji wołowiny od rasy hf, jest bezkrwawa kastracja, wykonana poprzez założenie gumek zaciskowych na jądra. Dzięki tej kastracji opasamy nie buhaje, a wolce, co zmienia zupełnie układ hormonalny. W rezultacie zwierzęta stają się spokojniejsze i bezpieczne dla otoczenia. To ma ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa obsługi. Poza tym można je opasać razem z jałówkami, co ułatwia organizację opasu, zwłaszcza w mniejszych gospodarstwach – wyjaśnia profesor.
Dodatkowo profesor wskazuje, że kastracja przeprowadzona w sposób bezkrwawy w pierwszych 2–3 tygodniach życia nie odbija się na przyrostach, a sam zabieg jest stosunkowo prosty. Jedynie trzeba zadbać, aby po założeniu gumki zwierzę przebywało na suchej ściółce, która zminimalizuje ryzyko zakażenia i tym samym ewentualnych problemów zdrowotnych.
– Dziś wolce uzyskujemy w wyniku bezkrwawej i właściwie bezbolesnej kastracji, którą wykonujemy gumkami zaciskowymi u małego cielaka, który ma jeszcze nieukrwione, nieunaczynione i nieunerwione jądra. Takiemu cielakowi, najlepiej w wieku 2–3 tygodni, zakładamy gumki zaciskowe na jądra urządzeniem, które kosztuje zaledwie ok. 50 zł w zestawie, w którym jest już 100 takich gumek. Po tym zabiegu po 2 tygodniach jądra na skutek odcięcia dopływu krwi odpadają lub się zasuszają – doradza ekspert.
Jak opasać wolce?
Profesor wskazuje, że opas takich wolców, przeprowadzony z dużym udziałem pasz treściwych (zasobnych w skrobię) pozwala na osiągnięcie do prawie 2 kg dziennych przyrostów pod koniec opasu.
– Nasze doświadczenia pokazują, że w wieku maksymalnie 16 miesięcy uzyskujemy osobniki ważące 700–750 kg. Mamy też osobniki w naszych gospodarstwach, które prowadziliśmy od samego cielęcia. Uzyskiwały one w roku wagę 500–550 kg i później poddawaliśmy je intensywnemu 2–3-miesięcznemu opasowi, czyli finiszowi, polegającemu na zwiększeniu intensyfikacji energetycznej paszy, która przekładała się nie tylko na przyrosty, ale i na jakość mięsa. W ten sposób uzyskujemy wołowinę kulinarną o odpowiednim otłuszczeniu, nadającą się do dojrzewania – opisuje profesor Gołębiewski.
Brakowane krowy na opas
Jest jeszcze jedna możliwość pozyskania wołowiny wysokiej jakości od bydła mlecznego, czego w Polsce w ogóle się nie robi, a jest to popularne w krajach anglosaskich, czyli opas krów wybrakowanych. Jak do tego podejść?
– W Polsce mamy ok. 2,1 mln krów mlecznych, z których rocznie 1/3 jest brakowana, czyli ok. 700 tys. sztuk. To jest bardzo duża grupa, z której można wybrać takie, które miały problemy z komórkami somatycznymi lub płodnością, a więc nie nadają się do produkcji mleka, ale poza tym są zdrowe i są świetnym materiałem do produkcji wołowiny – zaznacza profesor.
Zaletą opasu krów wybrakowanych jest krótki cykl produkcyjny, natomiast problemem może być pozyskanie takich sztuk. Jedną z opcji jest współpraca i skup takich wybrakowanych krów z dużych gospodarstw mlecznych.
– Główną zaletą jest to, że cykl opasu trwa tylko 3–4 miesiące i tyle też czekamy na spieniężenie cyklu. W ciągu roku możemy wykonać aż 4 cykle. Natomiast jeśli do opasu kupujemy odsadki ważące 250–300 kg, cykl produkcyjny trwa co najmniej rok i tyle czekamy na dochód. Oczywiście, jeśli zaczynamy od odsadka, bo jeśli mówimy o cielętach, to spieniężenie cyklu trwa prawie 2 lata – zaznacza prof. Marcin Gołębiewski.
Wartość postprodukcyjna
Opas krów brakowanych zaczyna się od ich zakupu lub przeznaczenia z własnego stada do opasu. Krowa trafia na bardzo dobre intensywne żywienie na 3–4 miesiące. W tym czasie możemy zwiększyć jej masę o ponad 100 kg, poprawiając jednocześnie kondycję, tzn. nadać jej wyższą kategorię rzeźną.
– Najpierw taką krowę należy zasuszyć. Przy odpowiednim żywieniu uzyskamy odpowiednie otłuszczenie i tym samym pełnowartościowy produkt, jakim jest marmurkowata wołowina, nadająca się do dojrzewania na sucho. Gwarantem dobrego dojrzewania na sucho jest właśnie odpowiedni udział tłuszczu, a u krowy mlecznej z powodzeniem możemy to uzyskać. Z młodej krowy i to właśnie rasy hf można pozyskać idealną wołowinę na steki – podsumował prof. Gołębiewski.
Jeszcze szerzej na Forum Mleko!
Tematyka opasu cieląt ras mlecznych oraz efektywnego zagospodarowania krów eliminowanych z produkcji będzie szeroko omawiana podczas Forum Mleko, które odbędzie się 3 i 4 lutego. Kliknij, żeby zobaczyć cały program!
