Podczas panelu "Nowe pokolenie rolników – innowacje, przedsiębiorczość i odwaga w działaniu" na Europejskim Forum Rolniczym 2026 wybrzmiał wyraźny sygnał: przyszłość rolnictwa nie zależy wyłącznie od technologii czy zmian klimatycznych.
Jak podkreśliła dr hab. Monika Stanny, dyrektor Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN, kluczowym – a wciąż niedocenianym – czynnikiem jest demografia.
– Bardzo mało w środowisku rolniczym mówimy o zmianach demograficznych. A to jest game changer najbliższych 10 lat – przekonywała ekspertka.
Stanny wskazała, że już po 2030 roku Polska – podobnie jak inne kraje UE – znajdzie się w zupełnie nowej rzeczywistości społeczno-gospodarczej. Problemem staje się nie tylko starzenie się rolników, ale przede wszystkim brak zastępowalności pokoleń.
Młodych rolników jest za mało
Z danych przywołanych przez Stanny wynika, że struktura wiekowa rolników szybko się pogarsza.
Choć Polska wypada lepiej niż średnia unijna, trend jest jednoznaczny. Malejąca liczba rolników oznacza nie tylko problem społeczny, ale także ekonomiczny – ogranicza zdolność sektora do inwestowania i podejmowania ryzyka.
– Brak sukcesji skraca horyzont decyzji – koncentrujemy się na przetrwaniu, mniej inwestujemy i nie wchodzimy w innowacje – tłumaczyła dyrektor Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN.
Kluczowe pytanie: czy rolnictwo jest atrakcyjne?
Zdaniem Stanny dyskusja o przyszłości wsi jest dziś źle ustawiona.
– Nie powinniśmy pytać, jak zatrzymać młodych w rolnictwie, tylko czy rolnictwo jest dla nich atrakcyjne jako miejsce pracy i biznesu – zaznaczyła ekspertka.
To pytanie dotyczy nie tylko dochodów, ale też jakości życia – szczególnie na obszarach peryferyjnych, gdzie brakuje alternatyw zawodowych dla partnerów rolników czy infrastruktury społecznej.
Nowy model rolnika: przedsiębiorca, nie tylko producent
W ocenie ekspertki przyszłość sektora zależy od zmiany sposobu myślenia o gospodarstwie.
Rolnik przyszłości to nie tylko producent żywności, ale także przedsiębiorca funkcjonujący w sieciach relacji, zarządzający zasobami i ryzykiem.
Stanny wskazała pięć kluczowych kierunków zmian: przejście od rolnika-producenta do rolnika-przedsiębiorcy, dywersyfikacja źródeł dochodu (także poza rolnictwem), integracja wymiaru środowiskowego z ekonomią, rozwój współpracy między gospodarstwami, a także myślenie długookresowe oparte na sukcesji.
– Ten, kto w warunkach kurczącej się populacji będzie chciał działać sam, po prostu zginie – stwierdziła.
Współpraca i technologia – konieczność, nie wybór
Wątki poruszone przez Monikę Stanny znalazły potwierdzenie w wypowiedziach innych uczestników panelu.
Praktycy rolnictwa wskazywali, że współpraca – np. w ramach grup producenckich – pozwala zwiększyć siłę negocjacyjną i realizować inwestycje niemożliwe do udźwignięcia indywidualnie.
Z kolei przedstawiciele sektora technologicznego podkreślali, że innowacje są dziś dostępne, ale ich wdrażanie musi być osadzone w realiach gospodarstw i przynosić konkretne korzyści ekonomiczne.
Rolnictwo musi zmienić model konkurowania
W dyskusji wybrzmiał również szerszy kontekst – polskie rolnictwo nie może już konkurować wyłącznie ceną.
Rosnące koszty produkcji, zmienność klimatu i presja rynkowa sprawiają, że konieczne jest przejście w kierunku: przetwórstwa, specjalizacji czy budowania wartości dodanej.
To jednak – jak wskazała Stanny – nie wystarczy bez fundamentu społecznego.
Przyszłość rozstrzygnie się poza polem
Wnioski z debaty są jednoznaczne: przyszłość rolnictwa rozstrzygnie się nie tylko na poziomie technologii czy dopłat, ale przede wszystkim w sferze społecznej i demograficznej.
– Młodzi rolnicy mogą przyjść, ale jeśli trafią do systemu, który nie daje możliwości rozwoju, to po prostu z niego odejdą – przyznała Monika Stanny.
Dlatego kluczowe staje się nie tylko wspieranie inwestycji, ale budowanie takiego modelu wsi i rolnictwa, który będzie realną alternatywą życiową dla kolejnych pokoleń.
Krzysztof Zacharuk
