Bez zmiany modelu konkurowania polskie rolnictwo może przegrać z globalnymi rywalami.
Co to oznacza w praktyce? Przyszłość naszego rolnictwa zależy od przejścia z modelu "taniego producenta" do modelu "dostawcy wartości" – opartego na jakości, specjalizacji, przetwórstwie i wiarygodnej informacji o produkcie.
Jeżeli temu nie sprostamy, presja kosztowa i globalna konkurencja będą stopniowo wypychać polskich producentów z najbardziej dochodowych segmentów rynku.
Koniec tanich przewag. "Już ich nie mamy"
Jednym z najmocniejszych wniosków debaty "Konkurencyjność polskiego sektora przetwórstwa rolno-spożywczego –wyzwania i kierunki rozwoju", którą moderował Karol Bujoczek, dyrektor wydawniczy – przewodniczący rady redaktorów w AgroHorti Media, była diagnoza, że Polska traci dotychczasowe atuty kosztowe.
Jak podkreślił prezes Polmlek Trading Szymon Borucki, sektor nie może już opierać się na taniej pracy czy energii. – My już ich nie mamy. Nie mamy taniej siły roboczej, taniej energii – zaznaczył.
To oznacza konieczność zmiany strategii. Zamiast konkurować ceną, polskie firmy powinny rozwijać produkty specjalistyczne i trudne do zastąpienia na rynku. Przykładem są inwestycje w wysokospecjalistyczne białka mleczne czy składniki o zastosowaniach w żywieniu i farmacji.
Jakość zamiast ceny – nowa oś konkurencji
Podobne wnioski płyną ze strony polityków i ekspertów. Poseł Mirosław Maliszewski (PSL), przewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi wskazał, że przewaga kosztowa w produkcji surowców się wyczerpuje.
– Ta przewaga, którą mieliśmy do tej pory, zaczyna tracić na znaczeniu – podkreślił.
W jego ocenie przyszłość należy do produktów jakościowych i innowacyjnych: – Musimy podjąć rywalizację, wygrywając produktem jakościowym.
Równie jednoznaczne stanowisko zajął były minister rolnictwa Czesława Siekierskiego (PSL): – O konkurencji zadecyduje jakość, jakość i jeszcze raz jakość.
Eksport sukcesem, ale z ograniczeniami
Polska może pochwalić się imponującym wzrostem eksportu rolno-spożywczego – z kilku miliardów euro po wejściu do UE do ponad 58 mld euro obecnie. Co istotne, większość tej wartości stanowią produkty przetworzone.
Jak zaznaczył dyrektor generalny KOWR Henryk Smolarz "ponad 40 miliardów to produkty przetworzone, a 18 mld surowce".
Eksperci podkreślali jednak, że sukces eksportowy nie może usypiać czujności. W wielu przypadkach Polska sprzedaje produkty taniej niż konkurenci, co nie jest trwałą strategią w dłuższej perspektywie.
Presja globalnej konkurencji rośnie
Dużym zagrożeniem dla sektora są umowy handlowe oraz otwieranie rynku Unii Europejskiej na produkty z krajów trzecich.
Były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski (Wolni Republikanie) zwrócił uwagę, że w tzw. produktach podstawowych nie będziemy w stanie konkurować z krajami o niższych kosztach produkcji.
Dotyczy to szczególnie takich segmentów jak zboża, cukier czy część produkcji zwierzęcej. Napływ tańszych surowców z Ukrainy czy krajów Mercosur może dodatkowo pogłębić tę presję.
Produkcja zwierzęca i przetwórstwo – słabe ogniwa
W debacie wyraźnie wybrzmiał także problem niedostatecznego rozwoju produkcji zwierzęcej oraz przetwórstwa w polskich rękach.
– Hodowla musi być rozwijana – musimy zrobić wszystko, żeby rolnikom opłacało się również w przetwórstwie i handlu – podkreślał poseł Robert Telus (PiS), były minister rolnictwa
Eksperci zgodzili się, że kluczowe jest domykanie łańcucha wartości – od pola do stołu – tak, aby większa część zysków pozostawała w kraju.
Ochrona produkcyjnej funkcji wsi to podstawa
Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny stwierdził, że wysiłki powinny koncentrować się przede wszystkim wokół strategicznego podejścia do rozwoju sektora produkcji zwierzęcej oraz likwidacji barier administracyjnych.
Jak podkreślił, branża wołowiny jest dziś jednym z nielicznych segmentów, który posiada jasno zdefiniowaną strategię działania, co pozwoliło jej odejść od konkurowania ceną na rzecz jakości, powtarzalności oraz produkcji zrównoważonej.
W jego ocenie to właśnie ten kierunek – oparty na systemach jakości i odpowiedzi na oczekiwania konsumentów – powinien stać się wzorem dla całego rolnictwa.
Jednocześnie Zarzecki zwrócił uwagę, że jednym z największych hamulców rozwoju nie jest dziś zagraniczna konkurencja, lecz krajowe bariery regulacyjne, szczególnie związane z polityką środowiskową, które utrudniają inwestycje i rozwój gospodarstw.
Podkreślił również kluczowe znaczenie wprowadzenia przepisów chroniących produkcyjną funkcję wsi, bez których – jego zdaniem – dalsza dyskusja o konkurencyjności czy aktywnym rolniku traci sens.
Zielony Ład i klimat – nowe pole konkurencji
Nowym czynnikiem konkurencyjności stają się także wymogi środowiskowe. Jak zauważył Adam Baucza, prezes Fundacji Rozwoju Rolnictwa Terra Nostra, rynek coraz częściej oczekuje nie tylko produktu, ale i informacji o jego wpływie na środowisko.
– Biznes zaczyna żądać informacji, jak produkcja wpływa na środowisko – podkreślił.
To oznacza, że rolnicy będą musieli nie tylko produkować efektywnie, ale także udokumentować niską emisję czy zrównoważony charakter produkcji.
Wspólny wniosek: zmiana modelu albo utrata konkurencyjności
Choć debata momentami przeradzała się w ostry spór polityczny, uczestnicy byli zgodni co do jednego: dotychczasowy model rozwoju się wyczerpuje.
Podsumowując dyskusję, poseł Mirosław Maliszewski wskazał: – Tracimy przewagi w produkcji surowca. Nadzieja jest w produkcie jakościowym, czyli premium.
"Polska może stopniowo tracić swoją pozycję"
Z debaty wyłania się kilka kluczowych kierunków działań. Podstawowy dotyczy rozwoju produktów wysokoprzetworzonych i specjalistycznych, a także inwestycji w jakość i innowacje.
Duże znaczenie ma budowa przewagi poprzez zrównoważoną produkcję, wzmacnianie krajowego przetwórstwa, a także lepsze wykorzystanie środków WPR.
Bez tych zmian – jak zgodnie podkreślali uczestnicy – Polska może stopniowo tracić swoją pozycję na globalnym rynku żywności.
Krzysztof Zacharuk
