StoryEditor

Aresztowany za groźby i gnojowicę. Grozi mu do 5 lat więzienia

Sąd Rejonowy w Zambrowie postanowił, że 35-letni Marcin Z., mieszkaniec woj. lubelskiego, który w miniony piątek zaatakował posesję ministra rolnictwa, trafi na dwa miesiące do tymczasowego aresztu.

12.01.2026., 15:30h

Mężczyzna jest podejrzany o dokonanie aktu wandalizmu przed domem Stefana Krajewskiego oraz kierowanie wobec niego gróźb karalnych. Sprawa – choć dotyczy jednostkowego czynu – wywołuje szerszą dyskusję o granicach protestu i odpowiedzialności karnej w przestrzeni publicznej.

image
Mężczyzna najbliższe dwa miesiące spędzi w areszcie
FOTO: KPP Zambrów

Działał świadomie, publikował w internecie

Do zdarzenia doszło w piątek, 9 stycznia. Według ustaleń śledczych podejrzany, który nie jest rolnikiem, nie tylko dopuścił się zniszczenia mienia, lecz także wygłaszał groźby pod adresem ministra oraz innych osób.

Dzień później prokuratura postawiła mu zarzuty i wystąpiła do sądu o zastosowanie trzymiesięcznego aresztu. Sąd zdecydował jednak o dwumiesięcznym środku zapobiegawczym, uznając go za wystarczający na obecnym etapie postępowania.

Marcin Z. usłyszał zarzuty dotyczące kierowania gróźb motywowanych przynależnością polityczną adresatów, publicznego znieważenia konstytucyjnych organów państwa oraz gróźb karalnych. W świetle obowiązujących przepisów grozi mu kara do pięciu lat pozbawienia wolności.

Prokuratura podkreśla, że podejrzany działał świadomie, a część swoich zachowań sam dokumentował i publikował w internecie.

Szczególne znaczenie miały również treści gróźb, które – jak wskazują śledczy – dotyczyły życia i zdrowia innych osób. To właśnie ten element przesądził o uznaniu, że podejrzany powinien oczekiwać na dalsze czynności procesowe w izolacji.

image
Sprawca został szybko zatrzymany
FOTO: KPP Zambrów

Trwają badania w laboratorium 

Jak informuje Komenda Powiatowa Policji w Zambrowie, nadal trwa ustalanie czy nieczystości, które zostały wylane przed posesją, mogły spowodować zagrożenie dla życia lub zatrucie środowiska.

Po otrzymaniu wyników badań laboratoryjnych zostanie określona odpowiedzialność mężczyzny w tym zakresie.  

Zatrzymany tłumaczył policjantom, że to jego forma protestu.

image

Krajewski: nie można dopuścić do tego, aby ten atak był inspiracją dla innych

Podobne akcje uskuteczniał w przeszłości 

"Dziennik Wschodni" informuje, że mężczyzna w przeszłości miał już konflikty z prawem. Półtora roku temu pod siedzibą Kancelarii Prezesa Rady Ministrów miał również wylać gnojowicę.  

Jak relacjonuje dziennik, mężczyzna 13 kwietnia 2024 roku wsiadł w SUV-a z przyczepką, na którą załadował tysiąclitrowy pojemnik do transportu substancji ciekłych, podjechał pod siedzibę premiera przy Alejach Ujazdowskich w Warszawie, zaparkował i z mausera wylał gnojowicę.

Śledczy postawili wtedy mieszkańcowi Lubelszczyzny dwa zarzuty: zanieczyszczanie środowiska i naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza. Po wszystkim został wypuszczony na wolność.  

image

PSL: za to politycy PiS powinni przeprosić polskich rolników

"Sprawca musi ponieść konsekwencje"

Minister rolnictwa uważa, że ataki na polityków poza sferą publiczną, zwłaszcza w miejscu zamieszkania i z udziałem ich rodzin, nie mogą być akceptowane.

– Demokracja opiera się na sporze i krytyce, ale nie na zastraszaniu. Wchodzenie z agresją do czyjegoś prywatnego domu to przekroczenie granicy, której państwo nie może ignorować – podkreślił minister.

Jego słowa wpisują się w coraz częściej pojawiającą się debatę na temat radykalizacji języka i działań w życiu publicznym. Protest, nawet ostry, jest elementem demokratycznego porządku. Jednak groźby, nękanie i przemoc – także symboliczna – przestają być formą wyrażania opinii, a stają się czynami podlegającymi odpowiedzialności karnej.

– Sprawca musi ponieść konsekwencje swojego działania. Powtórzył to, że jest świadom, wie, co mu za to grozi. Rozmawiał z policją, czekał na przyjazd policji, więc chce być bohaterem narodowym. Takim bohaterem nigdy nie będzie. Będę dążył do tego, żeby otrzymał jak najwyższy wymiar kary za takie działanie, za uderzenie w rodzinę, za ataki słowne, bo tylko mały krok do gorszych czynów już od takich działań – zaznaczył Stefan Krajewski w trakcie poniedziałkowej konferencji w Zambrowie.

image

UE–Mercosur przegłosowane, gnojówka pod domem ministra. Gdzie są granice rolniczego protestu? [FELIETON]

Z pozoru mała sprawa, ale dużego kalibru

Postępowanie przeciwko Marcinowi Z. będzie rozpatrywał Sąd Okręgowy w Łomży. Do czasu zakończenia śledztwa i ewentualnego procesu podejrzany pozostanie w dyspozycji organów ścigania.

Sprawa z Zambrowa może stać się jednym z ważniejszych przykładów tego, jak państwo reaguje na przemoc wobec osób pełniących funkcje publiczne.

Nie chodzi przy tym o ochronę konkretnych nazwisk, lecz o zasadę: granice debaty politycznej muszą być wyznaczane nie przez emocje, lecz przez prawo.

Frustracja cały czas narasta

Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników w komentarzu opublikowanym w mediach społecznościowych odniósł się do sprawy. "Rozlewanie gnojowicy pod domami polityków nie jest przyczyną problemu, lecz jego skutkiem. To efekt narastającej frustracji społecznej, braku realnych mechanizmów rozliczania władzy oraz poczucia bezkarności decydentów" – stwierdził OOPR.

"Tego rodzaju działania nie są formą protestu, którą popieramy, jednak fakt, że budzą tak silne emocje, pokazuje, jak bardzo ludzie czują się pozbawieni realnych narzędzi wpływu. To sygnał napięcia społecznego wynikającego z tego, że państwo nie stworzyło legalnych i skutecznych mechanizmów rozliczania decydentów za skutki rażąco nierzetelnych decyzji. W praktyce konsekwencje zawsze ponoszą podatnicy i konkretne grupy zawodowe – w tym rolnicy" – napisano.

Organizacja podkresliła, że "decyzje gospodarcze dyktowane interesem politycznym, a nie interesem narodowym, mają bezpośredni wpływ na nasze życie prywatne i przekładają się przede wszystkim na naszą sytuację ekonomiczną – z reguły coraz gorszą. To nie jest abstrakcyjna polityka, lecz realne skutki odczuwane przez konkretne rodziny".

"Takie bezrefleksyjne działania decydentów prowadzą do narastającej frustracji i desperackich reakcji społecznych, bo szkody wyrządzane przez złe decyzje polityczne są nieporównywalnie większe niż incydenty, które można uprzątnąć w jeden dzień – ich konsekwencje ciągną się latami" – podkreślono.

"Dlatego Ministerstwo Rolnictwa i Stefan Krajewski, zamiast moralizować i grać rolę ofiary, powinni zająć się realnymi pracami legislacyjnymi nad odpowiedzialnością decydentów. Tym bardziej że osoba, która w przeszłości dopuściła się tożsamego działania pod domem polityka, dziś pełni funkcję Dyrektora Gabinetu – co pokazuje, że podobne zachowania nie wykluczyły później pełnienia wysokiej funkcji publicznej" – zauważa OOPR.

"W tej sytuacji nie może być podwójnych standardów. Skoro podobne zachowania w przeszłości nie wykluczyły objęcia wysokiego stanowiska publicznego, to stosowanie dziś najsurowszych środków wobec jednej osoby rodzi poważne pytania o proporcjonalność działań państwa oraz zasadę równości wobec prawa, co przemawia za jej zwolnieniem" – czytamy w komentarzu.

Krzysztof Zacharuk

Krzysztof Zacharuk
Autor Artykułu:Krzysztof Zacharuk
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
28. luty 2026 09:04