StoryEditor

Krajewski: nie można dopuścić do tego, aby ten atak był inspiracją dla innych

Minister rolnictwa Stefan Krajewski domaga się zaprzestania fali agresji kierowanej pod jego adresem i co gorsza – jego rodziny. Polityk obawia się, że jeżeli rozkręcająca się spirala nienawiści nie zostanie zatrzymana, może dojść do tragedii.

12.01.2026., 10:00h

Mówił o tym podczas poniedziałkowej konferencji prasowej zorganizowanej przed siedzibą swojego biura poselskiego w Zambrowie (woj. podlaskie). 

– Nie ma zgody na takie sytuacje. Moja rodzina została brutalnie zaatakowana. Nie można dopuścić do tego, aby ten atak był inspiracją dla innych – podkreślał szef resortu rolnictwa. Wskazał, że za akcją kryją się sympatycy partii Grzegorza Brauna

image
Konferencja 12 stycznia w Zambrowie
FOTO: Facebook/StefanKrajewski

Chodzi o wydarzenia z piątku, gdy przed domem ministra została rozlana gnojowica, a jeden z mężczyzn uczestniczący w zdarzeniu próbował uszkodzić ogrodzenie posesji, a także kierował groźby karalne pod adresem ministra oraz jego żony. 

"Spokojnie, was też odwiedzimy!!!"

Warto przypomnieć, że właśnie w piątek wieczorem przed biurem poselskim w Zambrowie pojawiła się grupa rolników z Ruchu Gospodarstw Rodzinnych, którzy złożyli wieniec pogrzebowy, zapalili znicze i wygłaszali konfrontacyjne hasła.

image
Protest przed biurem poselskim Stefana Krajewskiego w Zambrowie 9 stycznia
FOTO: Faceboook/Ruch Gospodarstw Rodzinnych

W mediach społeczneśiowych napisali: "Podziękowania od gospodarstw rodzinnych za brak skutecznej obrony polskiego rolnictwa! Dużo gada, a nic nie zrobił!!! Nie utworzył mniejszości blokującej, która mogłaby uratować tysiące gospodarstw w kraju. Umowa Mercosur-UE to będzie "owoc" pracy Pana w ministerstwie rolnictwa... Politycy wszystkich opcji politycznych – spokojnie, was też odwiedzimy!!! Zdrajcy polskiej wsi!!!".

Gnojowica i groźby karalne

Podlaska policja szybko zatrzymała sprawcę, a prokuratura postawiła zarzuty 35-letniemu mężczyźnie podejrzanemu o rozlanie gnojowicy w pobliżu posesji ministra Krajewskiego oraz kierowanie gróźb wobec niego, jego rodziny i innych przedstawicieli władz państwowych. Śledczy wystąpili do sądu z wnioskiem o trzymiesięczny areszt. Co ważne, zatrzymany nie jest rolnikiem.

image
Protest przed biurem poselskim Stefana Krajewskiego w Zambrowie 9 stycznia
FOTO: Faceboook/Ruch Gospodarstw Rodzinnych

Zdarzenie miało miejsce 9 stycznia – tego samego dnia, gdy w Warszawie odbywały się protesty rolników przeciwko planowanej umowie handlowej Unii Europejskiej z krajami Mercosur.

Z ustaleń prokuratury wynika, że podejrzany miał przyjechać pod dom ministra, wylać ok. 500 litrów brunatno-zielonej substancji, a następnie odjechać. Po chwili jednak wrócił i – według relacji śledczych – w rozmowie z żoną ministra kierował groźby, nawiązując do działalności politycznej Stefana Krajewskiego oraz zapowiadając przestępstwa wobec najbliższych.

Sprawca miał również opublikować w internecie nagranie dokumentujące swoje działania. W materiale, który trafił do sieci, pojawiły się – w ocenie prokuratury – groźby kierowane nie tylko wobec ministra rolnictwa, lecz także wobec premiera, ministra spraw wewnętrznych, ministra spraw zagranicznych oraz prezydenta Warszawy.

Poważne zarzuty za atak na rodzinę

Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Zambrowie pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Łomży. Podejrzany usłyszał zarzuty stosowania gróźb bezprawnych z powodu przynależności politycznej, znieważenia konstytucyjnego organu RP oraz kierowania gróźb karalnych. Za takie czyny grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.

35-letni mężczyzna, zatrzymany przez policję w województwie lubelskim, nie przyznał się do winy. Składał wyjaśnienia zarówno na etapie policyjnym, jak i prokuratorskim, jednak ich treść – ze względu na dobro postępowania – nie została ujawniona. Prokuratura złożyła już wniosek o zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztu.

image

UE–Mercosur przegłosowane, gnojówka pod domem ministra. Gdzie są granice rolniczego protestu? [FELIETON]

Polityczne echo zdarzenia

Sprawa wywołała również reakcję polityczną. Politycy Polskiego Stronnictwa Ludowego zaapelowali o "tonowanie nastrojów" w debacie publicznej. Ich zdaniem przekroczenie granicy między protestem a przemocą jest nie tylko niebezpieczne, ale uderza przede wszystkim w osoby postronne.

– To nie był atak na polityka, lecz na jego rodzinę. Takie działania nie mają nic wspólnego z demokratycznym sprzeciwem – podkreślali przedstawiciele PSL, wskazując, że eskalacja agresji w życiu publicznym może prowadzić do coraz poważniejszych konsekwencji.

image

„To nie jest polityka, to bandyterka”. PSL po ataku gnojowicą na dom ministra rolnictwa

Coraz więcej agresji w debacie publicznej

Incydent pod domem ministra ponownie otworzył dyskusję o granicach protestu społecznego. W Polsce podobnie jak w wielu innych krajach europejskich, napięcia wokół polityki rolnej, handlu międzynarodowego i przyszłości wsi narastają. Jednak eksperci zwracają uwagę, że nawet najsilniejsze emocje nie usprawiedliwiają przemocy ani gróźb.

Śledztwo trwa, a sąd wkrótce zdecyduje, czy wobec podejrzanego zostanie zastosowany tymczasowy areszt.

Niezależnie od rozstrzygnięć procesowych, sprawa już teraz stała się symbolem pogłębiających się napięć społecznych i politycznych wokół kwestii rolnictwa oraz kierunku, w jakim zmierza debata publiczna w Polsce.

Krzysztof Zacharuk

Krzysztof Zacharuk
Autor Artykułu:Krzysztof Zacharuk
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
12. styczeń 2026 10:26