Mówił o tym podczas poniedziałkowej konferencji prasowej zorganizowanej przed siedzibą swojego biura poselskiego w Zambrowie (woj. podlaskie).
– Nie ma zgody na takie sytuacje. Moja rodzina została brutalnie zaatakowana. Nie można dopuścić do tego, aby ten atak był inspiracją dla innych – podkreślał szef resortu rolnictwa. Wskazał, że za akcją kryją się sympatycy partii Grzegorza Brauna.
Chodzi o wydarzenia z piątku, gdy przed domem ministra została rozlana gnojowica, a jeden z mężczyzn uczestniczący w zdarzeniu próbował uszkodzić ogrodzenie posesji, a także kierował groźby karalne pod adresem ministra oraz jego żony.
"Spokojnie, was też odwiedzimy!!!"
Warto przypomnieć, że właśnie w piątek wieczorem przed biurem poselskim w Zambrowie pojawiła się grupa rolników z Ruchu Gospodarstw Rodzinnych, którzy złożyli wieniec pogrzebowy, zapalili znicze i wygłaszali konfrontacyjne hasła.
W mediach społeczneśiowych napisali: "Podziękowania od gospodarstw rodzinnych za brak skutecznej obrony polskiego rolnictwa! Dużo gada, a nic nie zrobił!!! Nie utworzył mniejszości blokującej, która mogłaby uratować tysiące gospodarstw w kraju. Umowa Mercosur-UE to będzie "owoc" pracy Pana w ministerstwie rolnictwa... Politycy wszystkich opcji politycznych – spokojnie, was też odwiedzimy!!! Zdrajcy polskiej wsi!!!".
Gnojowica i groźby karalne
Podlaska policja szybko zatrzymała sprawcę, a prokuratura postawiła zarzuty 35-letniemu mężczyźnie podejrzanemu o rozlanie gnojowicy w pobliżu posesji ministra Krajewskiego oraz kierowanie gróźb wobec niego, jego rodziny i innych przedstawicieli władz państwowych. Śledczy wystąpili do sądu z wnioskiem o trzymiesięczny areszt. Co ważne, zatrzymany nie jest rolnikiem.
Zdarzenie miało miejsce 9 stycznia – tego samego dnia, gdy w Warszawie odbywały się protesty rolników przeciwko planowanej umowie handlowej Unii Europejskiej z krajami Mercosur.
Z ustaleń prokuratury wynika, że podejrzany miał przyjechać pod dom ministra, wylać ok. 500 litrów brunatno-zielonej substancji, a następnie odjechać. Po chwili jednak wrócił i – według relacji śledczych – w rozmowie z żoną ministra kierował groźby, nawiązując do działalności politycznej Stefana Krajewskiego oraz zapowiadając przestępstwa wobec najbliższych.
Sprawca miał również opublikować w internecie nagranie dokumentujące swoje działania. W materiale, który trafił do sieci, pojawiły się – w ocenie prokuratury – groźby kierowane nie tylko wobec ministra rolnictwa, lecz także wobec premiera, ministra spraw wewnętrznych, ministra spraw zagranicznych oraz prezydenta Warszawy.
Poważne zarzuty za atak na rodzinę
Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Zambrowie pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Łomży. Podejrzany usłyszał zarzuty stosowania gróźb bezprawnych z powodu przynależności politycznej, znieważenia konstytucyjnego organu RP oraz kierowania gróźb karalnych. Za takie czyny grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.
35-letni mężczyzna, zatrzymany przez policję w województwie lubelskim, nie przyznał się do winy. Składał wyjaśnienia zarówno na etapie policyjnym, jak i prokuratorskim, jednak ich treść – ze względu na dobro postępowania – nie została ujawniona. Prokuratura złożyła już wniosek o zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztu.
Polityczne echo zdarzenia
Sprawa wywołała również reakcję polityczną. Politycy Polskiego Stronnictwa Ludowego zaapelowali o "tonowanie nastrojów" w debacie publicznej. Ich zdaniem przekroczenie granicy między protestem a przemocą jest nie tylko niebezpieczne, ale uderza przede wszystkim w osoby postronne.
– To nie był atak na polityka, lecz na jego rodzinę. Takie działania nie mają nic wspólnego z demokratycznym sprzeciwem – podkreślali przedstawiciele PSL, wskazując, że eskalacja agresji w życiu publicznym może prowadzić do coraz poważniejszych konsekwencji.
Coraz więcej agresji w debacie publicznej
Incydent pod domem ministra ponownie otworzył dyskusję o granicach protestu społecznego. W Polsce podobnie jak w wielu innych krajach europejskich, napięcia wokół polityki rolnej, handlu międzynarodowego i przyszłości wsi narastają. Jednak eksperci zwracają uwagę, że nawet najsilniejsze emocje nie usprawiedliwiają przemocy ani gróźb.
Śledztwo trwa, a sąd wkrótce zdecyduje, czy wobec podejrzanego zostanie zastosowany tymczasowy areszt.
Niezależnie od rozstrzygnięć procesowych, sprawa już teraz stała się symbolem pogłębiających się napięć społecznych i politycznych wokół kwestii rolnictwa oraz kierunku, w jakim zmierza debata publiczna w Polsce.
Krzysztof Zacharuk
