StoryEditor

PSL: za to politycy PiS powinni przeprosić polskich rolników

Temat umowy UE–Mercosur rozgrzewa debatę publiczną, a politycy przerzucają się odpowiedzialnością za brak stworzenia mniejszości blokującej. Opozycja domaga się odwołania z funkcji ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego.

12.01.2026., 12:30h

12 stycznia Klub Parlamentarny PiS złożył wniosek o odwołanie Stefana Krajewskiego z funkcji ministra rolnictwa. W ocenie posła Mariusza Błaszczaka, powodem jest nieskuteczność szefa MRiRW w zatrzymaniu umowy handlowej z krajami Mercosur.

– Umowa ta oznacza napływ taniej żywności spoza UE, produkowanej bez rygorystycznych norm, które obowiązują polskich rolników. To nieuczciwa konkurencja, grożąca bankructwem wielu gospodarstw, spadkiem cen skupu i dalszym osłabieniem bezpieczeństwa żywnościowego Polski – grzmi Błaszczak i dodaje: – Zamiast stanowczo bronić interesów polskiej wsi, minister Krajewski wykazuje się arogancją i lekceważeniem głosu rolników. Polska wieś potrzebuje obrony, a nie bierności. 

image
Jakub Stefaniak i Mirosław Maliszewski podczas konferencji w Sejmie 12 stycznia
FOTO: Kancelaria Sejmu

PiS chce głowy ministra rolnictwa 

Co na to politycy PSL? – Jest to absurdalny wniosek w myśl zasady: PiS zawiniło, a Stefana powiesili. No nie, drodzy państwo, tak nie będzie – stwierdził podczas poniedziałkowej konferencji w Sejmie Jakub Stefaniak, zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Z kolei poseł Mirosław Maliszewski, przewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi zwrócił uwagę, że wniosek PiS jest "kuriozalny".

– To nie jest wniosek, tak jak jest przedstawiany, czyli w obronie polskich rolników, tylko w obronie nieudolności PiS i próba przykrycia tych wszystkich złych rzeczy, które spotkały polskie rolnictwo w minionych latach i zrzucenia odpowiedzialności na ministra Krajewskiego – zaznaczył polityk.

Powiedział, że "PiS powinien tak naprawdę wyspowiadać się przed rolnikami" z takich spraw jak niekontrolowany import produktów rolnych z Ukrainy czy Zielony Ład. 

image
Poseł Mirosław Maliszewski, przewodniczący sejmowej komisji rolnictwa
FOTO: X.com/nowepsl

– PiS musi przeprosić polskich rolników, a nie składać wniosek o odwołanie ministra rolnictwa – stwierdził Maliszewski.

Szef komisji rolnictwa przypomniał deklaracje Janusza Wojciechowskiego, ówczesnego komisarza ds. rolnictwa, który publicznie twierdził, że Zielony Ład to de facto program rolny dla PiS.

– Dopiero jak polscy rolnicy zauważyli, że jest to ogromnie niekorzystne, PiS zaczął zmieniać narrację i również mówi o tym, że to nie jego wina. To jest wina PiS, za którą do tej pory polscy rolnicy nie zostali przeproszeni – zaznaczył Mirosław Maliszewski.

Dodał, że kolejne przewinienie Zjednoczonej Prawicy to ekoschematy, które są niezrozumiałe dla polskich rolników. – To również wymysł tej polityki, to wymysł komisarza Wojciechowskiego i polityki rolnej PiS, za którą do tej pory rolnicy nie zostali przeproszeni – zaznaczył.

image

Krajewski: nie można dopuścić do tego, aby ten atak był inspiracją dla innych

W archiwach brakuje dokumentów

Maliszewski przyznał, że kluczowe negocjacje dotyczące umowy UE–Mercosur przypadały na 2019 rok, a więc czas rządów PiS (ministrem rolnictwa był wówczas Jan K. Ardanowski). 

– Nie tylko wtedy Polska nie wnosiła zastrzeżeń do treści tej umowy. Kolejni ministrowie rolnictwa z PiS milczeli w tej sprawie. Minister spraw zagranicznych, ale także wiceministrowie PiS nalegali, aby ta umowa jak najszybciej weszła w życie – wytknął szef sejmowej komisji rolnictwa.

image
Jakub Stefaniak i Mirosław Maliszewski podczas konferencji w Sejmie 12 stycznia
FOTO: X.com/nowepsl

Wyjaśnił, że nie ma dokumentów świadczących o tym, aby za czasów rządu PiS cokolwiek robiono przeciwko umowie z krajami bloku Mercosur.

– Kiedy przejęliśmy władzę, kiedy okazało się, że ta umowa być może być niedługo ratyfikowana, podjęliśmy bardzo intensywne działania. W tym minister Stefan Krajewski, po pierwsze, aby zbudować mniejszej blokującą po to, aby odciągnąć w czasie wejście w życie tej umowy, a ten czas wykorzystać do tego, aby zmienić w niej niekorzystne dla polskich rolników zapisy. I to się udało. Te zapisy zostały zmienione. Polscy rolnicy będą mogli otrzymać rekompensaty wtedy, kiedy nastąpi zawirowanie na rynku, ale przede wszystkim będą obowiązywały tzw. klauzule lustrzane, czyli produkty importowane do Unii Europejskiej będą musiały spełniać nasze standardy, a w przypadku znacznego przekroczenia i wpływu na rynek, negatywnego wpływu będą mogły być uruchomione mechanizmy ochronne. Za to PiS również nie przeprosił – mówił.

image
Jakub Stefaniak, zastępca szefa KPRM
FOTO: X.com/nowepsl

"Nikczemne działanie, działanie ohydne i obłudne"

Jakub Stefaniak zapytał wprost: kto dzisiaj cieszy się w Polsce z tego, że mamy to, co mamy, że umowa z krajami Mercosur za chwilę może zostać podpisana? 

– Otwierają szampana umownego dzisiaj politycy PiS. Tak, drodzy państwo, nikt inny. Dlaczego? Dlatego, że dla nich to złapanie kilku punktów politycznych. To jest nikczemne działanie, działanie ohydne i działanie obłudne – stwierdził zastępca szefa KPRM. 

Przekonywał, że PSL w sprawie Mercosur nie składa broni. – Nasi europosłowie w dalszym ciągu walczą w Parlamencie Europejskim o to, żeby przekonać jak największą liczbę swoich kolegów, by PE odrzucił tę umowę. Z drugiej strony będziemy składali wniosek do TSUE po to, żeby zaskarżyć tę umowę, żeby wskazać, czy też, żeby TSUE zbadało, czy ta umowa jest zgodna z prawem Unii Europejskiej – podkreślił Jakub Stefaniak.

image
Minister rolnictwa Stefan Krajewski
FOTO: Krzysztof Zacharuk

Polityczne ujadanie czy zasadne zarzuty?

Co o wniosku o odwołanie sądzi sam minister Krajewski? – Zapowiedziany dziś wniosek o moje odwołanie ma charakter wyłącznie polityczny. Przez pół roku pełnienia funkcji ministra konsekwentnie działałem w interesie polskich rolników, przygotowując przepisy, na które czekali: aktywny rolnik, ochrona polskiej ziemi i funkcji produkcyjnych wsi – przyznał w poniedziałek Stefan Krajewski.

W podobnym tonie wypowiedział się wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, który wniosek PiS nazwał "politycznym ujadaniem", które nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Przewodniczący PSL stwierdził, że "politycy PiS chcą zakrzyczeć własne zaniedbania". – Polska wieś nie da się na to nabrać – dodał Kosiniak-Kamysz.

Krzysztof Zacharuk

Krzysztof Zacharuk
Autor Artykułu:Krzysztof Zacharuk
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
12. styczeń 2026 15:00