– Jeśli ktoś kupuje działkę obok chlewni czy kurnika tylko dlatego, że jest tańsza, musi pogodzić się z tym, że to miejsce produkcji żywności – podkreślił minister rolnictwa Stefan Krajewski.
Przygotowywana ustawa o zachowaniu rolniczych funkcji produkcyjnych wsi ma ograniczyć narastające konflikty między rolnikami a nowymi mieszkańcami terenów wiejskich i ułatwić rozwój gospodarstw.
– Nie możemy karać rolników za to, że produkują żywność. Jeśli ktoś świadomie buduje dom obok gospodarstwa, musi liczyć się z tym, że będzie słyszał kombajny, czuł zapach nawozów naturalnych czy widział pracujące maszyny – powiedział minister Krajewski podczas czwartkowej konferencji prasowej zorganizowanej w gospodarstwie drobiarskim DysDrob w miejscowości Dys koło Lublina.
Projekt ustawy o zachowaniu rolniczych funkcji produkcyjnych wsi ma być odpowiedzią na problem, z którym rolnicy zmagają się od wielu lat. Rozwój zabudowy mieszkaniowej na terenach wiejskich coraz częściej prowadzi do sporów między gospodarstwami a nowymi mieszkańcami.
Skargi dotyczą hałasu podczas żniw, zapachów związanych z produkcją zwierzęcą czy pracy maszyn rolniczych, choć gospodarstwa funkcjonowały w tych miejscach na długo przed powstaniem nowych domów.
"Najpierw budują domy, później protestują"
Nieprzypadkowo konferencję zorganizowano właśnie w gospodarstwie drobiarskim rodziny Urbasiów. Firma DysDrob działa w tej lokalizacji od 1965 roku i należy do największych producentów drobiu w regionie.
Jak podkreślał właściciel gospodarstwa Łukasz Urbaś, dziś jednym z największych wyzwań nie są już wyłącznie koszty produkcji czy sytuacja rynkowa, ale konflikty wynikające z rozwoju zabudowy mieszkaniowej.
– Gminy wydają pozwolenia na budowę domów przy samych kurnikach. W chwili zakupu nikomu to nie przeszkadza. Problemy zaczynają się dopiero wtedy, gdy mieszkańcy się wprowadzą. Pojawiają się protesty i niepotrzebne konflikty – mówił.
Rolnicy zwracają uwagę, że podobnych sytuacji przybywa. Skargi dotyczą nie tylko zapachu nawozów naturalnych czy funkcjonowania ferm, ale również pracy kombajnów podczas żniw lub innych prac polowych wykonywanych w okresach największego nasilenia prac gospodarskich.
Rolnicy byli tutaj pierwsi
Głos zabrał również europoseł Krzysztof Hetman, który podkreślił, że przygotowywane przepisy nie są wymierzone w osoby przeprowadzające się z miast na wieś. Jego zdaniem celem ustawy jest wypracowanie zasad, które pozwolą pogodzić interesy nowych mieszkańców z potrzebami gospodarstw prowadzących produkcję rolną od wielu lat.
– Bardzo się cieszymy, że wiele osób chce osiedlać się na obszarach wiejskich. Musimy jednak uszanować to, co ci ludzie zastali na polskiej wsi. Nie mamy najmniejszych wątpliwości, że taka ustawa jest potrzebna i potrafimy znaleźć mądry kompromis, aby zarówno rolnicy, jak i nowi mieszkańcy mogli normalnie funkcjonować – powiedział Krzysztof Hetman.
Europoseł zwrócił uwagę, że gospodarstwa takie jak DysDrob od pokoleń zapewniają bezpieczeństwo żywnościowe kraju, a mimo to coraz częściej napotykają bariery utrudniające rozwój.
Jak zaznaczył, problemy wynikają nie tylko z konfliktów z nowymi sąsiadami, ale również z przewlekłych procedur administracyjnych i braku zrozumienia ze strony części samorządów. – Rolnicy byli tutaj pierwsi. Wykonują ważną pracę dla nas wszystkich, dlatego powinni mieć możliwość dalszego rozwoju swoich gospodarstw – podkreślił.
Nawet 12 lat na decyzję środowiskową
Problemy nie kończą się jednak na sąsiedzkich sporach. Równie poważną barierą dla rozwoju gospodarstw są przewlekłe procedury administracyjne.
– Średni czas uzyskania decyzji środowiskowej dla naszych inwestycji wynosi około 12 lat. W tym czasie rynek drobiarski zmienia się tak bardzo, że trudno planować jakikolwiek rozwój – podkreślił Łukasz Urbaś.
Zdaniem uczestników konferencji tak długi czas oczekiwania skutecznie blokuje inwestycje i ogranicza konkurencyjność polskich gospodarstw wobec producentów z innych krajów Unii Europejskiej.
Wieś ma przede wszystkim produkować żywność
Minister Stefan Krajewski przekonywał, że projekt ustawy nie jest wymierzony przeciwko mieszkańcom terenów wiejskich, lecz ma uporządkować zasady współistnienia produkcji rolnej i zabudowy mieszkaniowej.
– Wieś przede wszystkim ma pełnić funkcję produkcyjną. Musimy chronić gospodarstwa, które od pokoleń produkują żywność. Nie można dopuścić do sytuacji, w której rolnik przegrywa tylko dlatego, że obok jego gospodarstwa powstało nowe osiedle – podkreślił.
Minister przypomniał również obrazowe porównanie: – Jeżeli ktoś buduje dom przy linii kolejowej, nie oczekuje później zamknięcia ruchu pociągów. Tak samo powinno być z gospodarstwami rolnymi, które funkcjonują od wielu lat – zaznaczył.
Co zmieni nowa ustawa?
Projekt przewiduje wprowadzenie zasady pierwszeństwa dla istniejącej działalności rolniczej. Osoby kupujące nieruchomości na terenach objętych funkcją produkcyjną wsi będą miały świadomość, że w sąsiedztwie prowadzone jest gospodarstwo rolne, a związane z nim zapachy, hałas czy sezonowo wzmożony ruch maszyn są naturalnym elementem działalności rolniczej.
Nowe przepisy mają również ułatwić rozbudowę istniejących gospodarstw oraz usprawnić procedury administracyjne związane z inwestycjami w rolnictwie. Według Ministerstwa Rolnictwa rozwiązania te mają ograniczyć liczbę sporów i zwiększyć bezpieczeństwo prowadzenia produkcji rolnej.
Czy przepisy obejmą także miasta?
Podczas konferencji minister został zapytany, czy nowe regulacje będą dotyczyły również gruntów rolnych znajdujących się w granicach miast. Wyjaśnił, że projekt został przygotowany z myślą o terenach wiejskich, gdzie konflikty pomiędzy produkcją rolną a zabudową mieszkaniową występują najczęściej.
Jak zaznaczył, celem ustawy nie jest blokowanie rozwoju budownictwa, lecz stworzenie jasnych zasad, które pozwolą pogodzić rozwój wsi z potrzebą utrzymania produkcji żywności.
Teraz decyzja należy do rządu i parlamentu
Projekt ustawy ma w najbliższym czasie trafić pod obrady Rady Ministrów, a następnie do Sejmu. Jeśli przepisy zostaną uchwalone, po raz pierwszy w polskim prawie znajdzie się wyraźne potwierdzenie, że wieś ma zachować przede wszystkim swoją funkcję produkcyjną.
Dla wielu gospodarstw może to oznaczać większą pewność prowadzenia działalności i łatwiejsze planowanie inwestycji, a także mniej konfliktów z nowymi mieszkańcami terenów wiejskich.
Krzysztof Zacharuk
