StoryEditor

Mercosur odroczony: wykorzystajmy dobrze ten czas!

Wydawało się, że 17.01.2026 r. Ursula von der Leyen postawiła przysłowiową kropkę na i nad umową z krajami Mercosur. Tymczasem 21.01. odbyło się głosowanie w Parlamencie Europejskim nad wnioskiem o skierowanie tej umowy do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (TSUE) o jej zgodność z traktatami unijnymi. Ku zaskoczeniu wielu osób, europosłowie poparli ten wniosek. Co to dla nas oznacza?

23.01.2026., 16:00h

O to, jak czas do wydania wyroku przez TSUE chce wykorzystać nasz resort rolnictwa pytam Małgorzatę Gromadzką, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Pani Minister przede wszystkim ile czasu ma TSUE na wydanie decyzji, ale także jakie konsekwencje ma głosowanie skierowanie umowy UE-Mercosur do Europejskiego Trybunału Sprawiedlwiości?

– To jest bardzo dobra wiadomość dla polskich rolników, ale również dla polskich przetwórców, dla całego sektora rolno-spożywczego. Generalnie od początku staliśmy na straży, żeby konsekwentnie zablokować tę umowę, ale w obliczu tego, że nie udało się pomimo wielu starań, nie udało się stworzyć mniejszości blokującej, to trzeba podejmować inne interwencyjne działania, które są dozwolone prawem zarówno na poziomie europejskim, jak i na poziomie polskim. Więc podjęta została decyzja, że zostanie złożona skarga do Trybunału Sprawiedliwości, aby zbadał tę umowę względem traktatów i prawidłowości procedury wdrażania ratyfikowania tej umowy do porządku prawnego na poziomie Unii Europejskiej. Sygnał europarlamentarzystów był jasny: 334 głosy za wnioskiem, 324 głosów przeciwnych – mówi Małgorzata Gromadzka, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. – Złożono dwa wnioski: jeden, złożony przez europarlamentarzystów z partii IPL, który przeszedł, ale również z informacji od europarlamentarzystów wiem, że był drugi wniosek, który po prostu nie przeszedł. Mimo tego, cieszę się że wszyscy europarlamentarzyści bez względu na partię polityczną, stanęli na wysokości zadania. Rak powinniśmy działać dla interesu polskiego rolnictwa i dla interesu polskiego przemysłu rolno-spożywczego.

Nasuwa się pytanie: ile czasu ma TSUE na rozpatrzenie tego wniosku? Jak byśmy to mogli określić na osi czasu? I co w tym czasie będzie się działo z umową z krajami Mercosur?

– Różne źródła podają różne dane. Niektórzy mówią o dwóch miesiącach, niektórzy mówią o dwóch latach. Uważam, że ta umowa ze względu na jej dwie części: handlową i polityczno-społeczną, wymaga naprawdę konsekwentnie dobrego zbadania zgodności z traktatami. Moim zdaniem, ten proces potrwa przez wiele miesięcy. Zobaczymy, jak do tego podejdzie Trybunał Sprawiedliwości. Ale to daje nam czas na przygotowanie innych alternatyw i na podejmowanie działań i rozmów odnośnie tej umowy, która jak by nie było – została podpisana.

Jak zatem zabezpieczyć naszych rolników i rynek? Co my możemy realnie zrobić i jaką strategię ma resort rolnictwa?

– Klauzule ochronne mogą być nadal dyskutowane i na takim stanowisku także stoi Ministerstwo. Powinniśmy z tej strony zadbać o nasz sektor rolno-spożywczy. W momencie kiedy podejmowano decyzję o podpisaniu umowy, podejmowaliśmy już określone działania. Między innymi zgoda Kancelarii Prezesa Rady Ministrów na procedowanie rozporządzenia dotyczącego zakazu przywozu artykułów rolno-spożywczych ze szkodliwymi pestycydami.

Dla mnie to był wyraźny krok, że nie patrzymy na to co się dzieje, tylko patrzymy przede wszystkim na dobro polskiego rolnika i również przemysłu rolno-spożywczego i zabezpieczamy polski rynek, zabezpieczamy polskiego konsumenta. Biorąc pod uwagę Francję, która podjęła tożsame kroki, nie oglądamy się, tylko realizujemy te postulaty, które rolnicy również zgłaszali w podczas protestów. Złożyłam pismo do Ministerstwa Zdrowia (Ministerstwo Zdrowia jest ministerstwem wiodącym), na bazie również przepisów prawa krajowych o zabezpieczeniu zdrowia publicznego konsumentów, którzy chcą wiedzieć, co spożywają i co wjeżdża do naszego kraju, w którym wskazano, że chcemy ograniczyć import produktów z substancjami, które są wycofane ze stosowania w UE.

Obawy są zasadne, bo przykładowo w samej Brazylii zużywa się około 750 tysięcy ton środków ochrony roślin, to jest dwa razy więcej niż w całej Unii Europejskiej. Jak w praktyce będą wyglądać procedury? Jakie instytucje państwowe będą zaangażowane i czy są na to przygotowane?

– Jako wiceminister rolnictwa chciałabym, żeby prym wiodły polskie produkty, które są sprawdzone i spełniają normy europejskie, i są nadrzędne wobec produktów z krajów trzecich. My nie mówimy tutaj tylko o krajach Mercosuru, my mówimy o substancjach, które są niedozwolone, czyli zabezpieczamy przed wjazdem jeszcze innych produktów z innych krajów trzecich. Ale biorąc pod uwagę służby, musimy budować również zaufanie do instytucji państwa. Działać będą poszczególne inspekcje fitosanitarne, które są zgromadzone na przejściach towarowych, na granicach Polski.

Oczywiście, rozmawiamy o kadrach, o zabezpieczeniu personelu, zabezpieczeniu laboratoriów, tak abyśmy mogli badać te partie żywności, które budzą wątpliwości. Nowelizujemy ustawę dotyczącą Głównego Inspektoratu Handlowego Jakości Artykułów Rolno-Spożywczych. Chcemy doetatyzować wojewódzkie inspektoraty, tak aby było zaplecze personalne, a konsumenci mieli pewność, że w przypadku produktów importowanych z krajów trzecich towar jest sprawdzony, zweryfikowany i wiemy to co jemy. Służby fitosanitarne powinny mieć dostęp do informacji, które posiada Krajowa Administracja Skarbowa, co znacznie ułatwiłoby weryfikację przepływu tego towaru i tranzytu.

Nasuwa się pytanie, co z granicą wewnątrzwspólnotową...

– Zerkamy, co zrobiła Francja w przypadku wprowadzenia tego zarządzenia i będziemy stosować tożsame środki zabezpieczające, czyli badania tej żywności i weryfikowanie na przejściach granicznych. Oczywiście jest też kwestia certyfikatów europejskich, ponieważ żywność trafiająca na rynek europejski jest odprawiana w innych krajach Unii Europejskiej. Zatem zasadne będzie śledzenie tranzytu tych produktów i pozyskanie informacji m.in. z Krajowej Administracji Skarbowej, tak abyśmy mogli zweryfikować prawidłowość tego towaru. Zaangażujemy także Główny Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, Sanepid czy Główny Inspektorat Weterynarii, które muszą być gotowe na zbadanie większej ilości produktów, w przypadku wejścia w życie rozporządzenia Ministra Zdrowia.

Nasz wniosek w kwestii zabezpieczenia rynku przed napływem szkodliwych produktów z pestycydami jest już złożony na poziomie europejskim. Myśleliśmy, że będzie opiniowany przez Komisję Europejską 20 stycznia wraz z wnioskiem francuskim. Tak się nie stało. Czeka w kolejce, ale mamy już gotowy projekt rozporządzenia, który został skierowany do Ministerstwa Zdrowia. Planuję kolejne spotkanie z Ministerstwem Zdrowia, żeby zgrać nasze postulaty i jak najszybciej to przeprocedować, aby zabezpieczyć Polskę przed napływem produktów, które mogłyby zawierać substancje zakazane w UE. Przy tym nie chodzi tylko o produkty z krajów Mercosur, ale ogólnie o kraje trzecie.

W kontekście umowy z krajami Mercosur, eksperci branża podkreślają, że najbardziej zagrożone są trzy sektory: wołowina, drób, cukier. Jak Pani widzi możliwość zabezpieczenia tych sektorów? Czy potencjalnie inne sektory także mogą być zagrożone?

– To fakt – z uwagi na bezłowe kontyngenty lub pomniejszenie ceł – te trzy sektory są najbardziej narażone. Mamy bardzo duże wątpliwości, stąd ten sprzeciw, bo od razu wiedzieliśmy, że to może rozregulować nasze główne rynki. I to nie chodzi tylko o rynek wewnętrzny w Polsce, to chodzi przede wszystkim o rynki europejskie, bo zauważmy, że 80% eksportu wołowiny to są rynki europejskie. Polska jest znaczącym producentem piątym pod względem wielkości produkcji w Europie.  To jest 600 tysięcy ton produkcji rocznie. Więc oczywiście z tą obawą sprzeciwialiśmy się i będziemy się sprzeciwiać umowie, ale też musimy rozważać mechanizmy, które mogą zablokować napływ i na rynek europejski i na rynek polski również tych towarów. Kwestia podstawowa klauzule bezpieczeństwa i ich konsekwentne egzekwowanie. Większym problemem może być egzekwowanie klauzul lustrzanych. Producenci w krajach Mercosur powinni być zobowiązani do prowadzenia produkcji wg tych samych standardów, jakie mają europejscy producenci.

Zdaniem Pani Minister umowa z krajami Mercosur wejdzie w życie?

– Nie możemy wykluczać, że taka sytuacja nastąpi. Trzeba realnie stąpać po ziemi... Dlatego ten czas pomiędzy rozpatrzeniem skargi przez TSUE, my politycy powinniśmy wykorzystać maksymalnie i zabezpieczyć polski rynek, korzystając ze wszystkich możliwych instrumentów. Powiedzmy sobie wprost – gdyby nie między innymi polski głos, także polskich rolników, zapewne nie mielibyśmy tego czasu.

 

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Maria Walerowska
Autor Artykułu:Maria Walerowskaredaktor naczelna top agrar Polska
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
23. styczeń 2026 18:00