Dorożała pełnił funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska od 2023 r. Był również Głównym Konserwatorem Przyrody. Informacje o jego odwołaniu pojawiły się w mediach niespodziewanie, co może wskazywać na polityczną presję.
Jego odejście nie jest jednak wydarzeniem oderwanym od wcześniejszych napięć. Przez ostatnie miesiące Dorożała był jednym z głównych uczestników sporów dotyczących przyszłości Lasów Państwowych, pozyskania drewna i zmian w łowiectwie. Jego stanowisko spotykało się z krytyką części leśników, myśliwych oraz polityków PSL.
Wiosną 2026 r. wicepremier i lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz publicznie domagał się jego odejścia. Zarzucał mu m.in. brak odpowiedniego podejścia do problemów leśników i gospodarki leśnej.
"Jeśli wygra kontrreformacja, odejdę"
Jeszcze kilka miesięcy temu sam Dorożała sygnalizował, że jego dalsza obecność w resorcie może zależeć od kierunku polityki rządu. W rozmowie z "Rzeczpospolitą" mówił, że jeśli zamiast reform zapowiadanych w umowie koalicyjnej zwycięży "kontrreformacja", będzie gotów odejść. Jednocześnie przyznawał, że jego podejście do ochrony przyrody różni się od stanowiska części polityków PSL.
Dziś te słowa nabierają dodatkowego znaczenia. Pokazują, że różnice dotyczące lasów i łowiectwa miały nie tylko wymiar merytoryczny, ale również polityczny.
Jacek Zarzecki: jedna z lepszych decyzji
Dymisję Dorożały zdecydowanie pozytywnie ocenia Jacek Zarzecki, wiceprezes zarządu Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny. W rozmowie z top agrar Polska nie kryje, że jego zdaniem decyzja o odwołaniu wiceministra była potrzebna.
– Jedna z lepszych decyzji, że odwołuje się ludzi, którzy są nieskuteczni – mówi Zarzecki.
Jego zdaniem Dorożała przez okres sprawowania funkcji nie doprowadził do przyjęcia kluczowych ustaw. – Od kiedy został wiceministrem środowiska, praktycznie żadnej ustawy nie dowiózł – ocenia.
Zarzecki wskazuje m.in. na ustawę EUDR. Jak twierdzi, Dorożała pracował nad nią od początku swojej kadencji, jednak ustawa do tej pory nie została przyjęta. Zarzuca mu również blokowanie poselskiego projektu PSL dotyczącego odszkodowań za wilki i straty powodowane przez inne zwierzęta objęte ochroną.
Spór o odszkodowania za zwierzęta chronione
Kwestia rekompensat za szkody wyrządzane przez zwierzęta chronione jest szczególnie istotna dla rolników. W przypadku gatunków objętych ochroną możliwości działania gospodarstwa są ograniczone. Jeżeli wilki lub inne chronione zwierzęta powodują straty, rolnik pozostaje przede wszystkim z pytaniem o sposób ich udokumentowania i uzyskania rekompensaty.
Zarzecki uważa, że również w tej sprawie resort nie odpowiedział właściwie na oczekiwania rolników. To ważny element szerszego sporu o to, jak powinny wyglądać relacje między ochroną przyrody a interesami gospodarstw.
Gigantyczna skala rolniczych emocji
Zarzecki bardzo ostro ocenia działalność Dorożały także w obszarze leśnictwa i łowiectwa. – Nie chcę mówić o gospodarce łowieckiej czy też gospodarce leśnej, za którą odpowiadał. Ten facet był jednym dowodem na to, że można szkodzić państwu i nie tylko grupom zawodowym – podkreśla.
To ocena rozmówcy, ale dobrze pokazuje skalę emocji, jakie polityka resortu wywoływała w części środowiska rolniczego i łowieckiego.
Rolnicy i myśliwi znaleźli wspólny punkt
Jednym z ciekawszych elementów wypowiedzi Zarzeckiego jest jego ocena relacji między rolnikami a myśliwymi. – Jedną rzeczą, którą udało się Dorożale zrobić, to zjednoczyć środowisko myśliwych i rolników przeciwko (...) polityce Ministerstwa Klimatu i Środowiska – mówi Zarzecki.
Choć obie grupy nie zawsze mają takie same interesy, w przypadku szkód wyrządzanych przez dziką zwierzynę ich oczekiwania często się spotykają.
Rolnicy chcą skuteczniejszej ochrony upraw i sprawnego systemu odszkodowań. Myśliwi z kolei wskazują na potrzebę racjonalnego zarządzania populacjami zwierząt i prowadzenia gospodarki łowieckiej.
Dla rolnika problem zaczyna się na polu
W debacie o ochronie przyrody łatwo skupić się na lasach, gatunkach chronionych czy polityce państwa. Z perspektywy gospodarstwa sprawa wygląda jednak znacznie bardziej konkretnie.
Jeżeli dziki niszczą kukurydzę, jelenie wchodzą w uprawy, a skala szkód rośnie, rolnik musi wiedzieć, jak ograniczyć straty i gdzie szukać rekompensaty.
Podczas posiedzenia sejmowej komisji Dorożała informował, że od sezonu 2015–2016 do sezonu 2023–2024 Lasy Państwowe wypłaciły łącznie 76,8 mln zł odszkodowań związanych ze szkodami łowieckimi.
Kwota pokazuje skalę wydatków. Dla gospodarstw równie ważne jest jednak ograniczenie ryzyka, że w kolejnym sezonie szkody się powtórzą.
Łowiectwo nadal czeka na rozwiązania
Interesy rolników, myśliwych i organizacji przyrodniczych w wielu kwestiach pozostają rozbieżne. Rolnicy oczekują skuteczniejszego zarządzania populacją zwierząt i ograniczenia strat w uprawach. Myśliwi wskazują na potrzebę prowadzenia racjonalnej gospodarki łowieckiej. Organizacje przyrodnicze zwracają uwagę na ochronę gatunków.
Pogodzenie tych oczekiwań od lat okazuje się trudne. W 2025 r. zmieniła się formuła prac nad reformą łowiectwa. Dotychczasowy zespół został rozwiązany, a w jego miejsce powołano zespół ds. zmian systemowych w łowiectwie. Miał przygotować rekomendacje dotyczące zmian w Prawie łowieckim i przepisach wykonawczych. Przełomu jednak nie udało się osiągnąć.
Spór o lasy to także spór o gospodarkę
Drugim ważnym obszarem konfliktu były Lasy Państwowe. Dorożała opowiadał się za większym znaczeniem funkcji przyrodniczych i społecznych lasów. Wśród najważniejszych propozycji znalazły się lasy społeczne oraz ograniczenia pozyskania drewna na wybranych obszarach.
Jak przekonywał Dorożała, w pierwszych latach rządów ograniczono lub wyłączono gospodarkę leśną na około 96 tys. hektarów najcenniejszych lasów. Wskazywał też na dalsze zwiększanie powierzchni terenów, na których klasyczny model pozyskania drewna miałby zostać ograniczony.
Dla przemysłu drzewnego oznacza to przede wszystkim pytanie o dostępność surowca. Konsekwencje mogą być jednak szersze. W wielu regionach tartaki, firmy transportowe, przedsiębiorstwa usług leśnych i zakłady przetwarzające drewno są ważną częścią lokalnej gospodarki.
PSL chciało zmiany kursu
W sporze o lasy i łowiectwo coraz wyraźniej pojawiał się konflikt wewnątrz koalicji rządzącej. PSL podkreślał gospodarcze znaczenie lasów, sytuację leśników i potrzebę utrzymania odpowiedniej podaży drewna. Dorożała mocniej akcentował natomiast ochronę przyrody i zmianę dotychczasowego modelu gospodarowania częścią lasów.
Różnice zdań dotyczyły więc nie tylko konkretnych przepisów. W tle pozostawało pytanie o proporcje między funkcją gospodarczą, społeczną i przyrodniczą polskich lasów.
Co zrobi następca Dorożały?
Sama dymisja nie oznacza jeszcze zmiany polityki Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Nieoficjalnie jako potencjalnego następcę wskazywano Sławomira Ćwika, jednak w chwili przygotowywania materiału nie było oficjalnego potwierdzenia tej nominacji.
Osoba, która przejmie obowiązki Dorożały, będzie musiała zmierzyć się z gospodarką leśną, dostępnością drewna, lasami społecznymi, reformą łowiectwa oraz problemem szkód powodowanych przez dziką zwierzynę.
Zarzecki liczy, że nowy wiceminister będzie prezentował inne podejście. – Mam nadzieję, że kolejny wiceminister środowiska (...) będzie miał więcej zdrowego rozsądku niż Dorożała – zauważa.
Krzysztof Zacharuk
