Dopłata za wycielenie, ale gdzie jest cielę?
Każde zgłoszone wycielenie powinno pozostawić ślad w dokumentacji gospodarstwa i bazie danych zwierząt. Greckie dane pokazują jednak dwa wyraźnie odmienne obrazy hodowli bydła. Jak ustalili dziennikarze Politico, według danych greckiego Ministerstwa Rolnictwa w 2024 r. do wsparcia zakwalifikowano 261 496 krów mamek wykazanych jako te, które ocieliły się w ciągu roku. Za każdą taką samicę hodowca mógł otrzymać dopłatę.
Tymczasem w oficjalnym zestawieniu produkcji zwierzęcej ELSTAT, czyli greckiego urzędu statystycznego, za cały 2024 r. widnieje 190 262 urodzonych cieląt. Różnica wynosi dokładnie 71 234 sztuki.
Dane o dopłatach pochodzą z dokumentacji administracyjnej, natomiast ELSTAT ustala liczbę urodzeń w ramach osobnego badania statystycznego. Oba zbiory nie powstają więc w ten sam sposób, ale powinny przedstawiać zbliżoną skalę wycieleń.
Na końcowy wynik mogą wpływać między innymi martwe urodzenia, opóźnienia w zgłoszeniach i późniejsze korekty. Przy bliźniętach cieląt może być z kolei więcej niż ocielonych krów. Różnica sama w sobie nie dowodzi więc oszustwa. Jest jednak na tyle duża, że wymaga jasnego wyjaśnienia ze strony greckich władz.
Przeczytaj również: 7 tys. zł do buhaja, pomoc dla świń i po upałach. Co zmieni projekt MRiRW?
Ile pieniędzy zależało od liczby krów?
Grecki system przewidywał trzy oddzielne rodzaje wsparcia dla producentów bydła. Pierwszy dotyczył samic, które ocieliły się w roku objętym wnioskiem. Dwa pozostałe wiązały dopłatę z ubojem młodego bydła w określonym wieku.
W interesującym nas działaniu za 2024 r. ostateczna stawka wyniosła 100 euro za zakwalifikowaną samicę. Potwierdza to decyzja opublikowana w greckim Dzienniku Urzędowym. Przy 261,5 tys. krów daje to nominalnie około 26,1 mln euro wsparcia.
Nie oznacza to, że cała ta kwota wzbudza podejrzenia. Nie można również pomnożyć liczby niewyjaśnionych urodzeń przez stawkę dopłaty i przedstawić wyniku jako ustalonej straty. W tym celu należałoby sprawdzić poszczególne zgłoszenia i ustalić, ile zwierząt rzeczywiście spełniało warunki pomocy.
W Grecji wykryto już fikcyjne uboje zwierząt
Wątpliwości wokół dokumentacji bydła nie pojawiają się w próżni. Greccy śledczy wykryli wcześniej przypadki, w których zapisy dotyczące zwierząt nie odpowiadały rzeczywistości.
W maju 2024 r. grecka telewizja publiczna ERT opisała sprawę z regionu Serres. Według policji trzy grupy wystawiały fałszywe zaświadczenia dotyczące narodzin, padnięć i ubojów bydła oraz świń. Dokumenty miały pomagać hodowcom w uzyskiwaniu nienależnych dopłat i odszkodowań. Z ustaleń policji wynika, że w co najmniej 11 przypadkach fałszywie poświadczono ubój łącznie 193 sztuk bydła i świń. Funkcjonariusze zatrzymali sześć osób, w tym czterech urzędowych lekarzy weterynarii oraz dwóch przedstawicieli rzeźni.
Ta lokalna sprawa nie wyjaśnia ogólnokrajowej rozbieżności. Pokazuje jednak, że fałszywe wpisy dotyczące narodzin, padnięć i ubojów rzeczywiście pojawiały się w greckim systemie, a w procederze uczestniczyli również ludzie odpowiedzialni za urzędową kontrolę.
Za fałszywe wnioski zapadły już wyroki
Grecka afera dopłatowa nie kończy się na podejrzeniach. Jak informowaliśmy wcześniej, sąd w Atenach skazał 57 osób, które na podstawie fałszywych informacji o gruntach i działalności rolniczej bezprawnie otrzymały prawie 1,74 mln euro. Sąd wymierzył im kary od roku do trzech lat więzienia, ale zawiesił ich wykonanie na trzy lata. Więcej szczegółów opisalśmy w artykule niżej:
Tamta sprawa dotyczyła płatności z lat 2019-2022, a nie danych o wycieleniach za 2024 r. Pokazuje jednak, jak poważne problemy miała Grecja z kontrolowaniem wniosków o unijne pieniądze.
Europejska Prokuratura oskarżyła czterech posłów
Afera sięgnęła również greckiej polityki. W kwietniu 2026 r. Europejska Prokuratura wystąpiła o uchylenie immunitetów 11 urzędującym parlamentarzystom. Grecki parlament zgodził się na to, aby śledczy mogli zbadać ich możliwy udział w działaniach z 2021 r.
W komunikacie z 16 lipca 2026 r. Europejska Prokuratura poinformowała o oskarżeniu 22 osób, w tym czterech urzędujących posłów. Wśród oskarżonych znaleźli się także były prezes agencji płatniczej OPEKEPE, były dyrektor generalny odpowiedzialny za dopłaty bezpośrednie, dwaj byli dyrektorzy regionalni, pracownicy zaplecza politycznego, urzędnik weterynaryjny oraz beneficjenci pomocy.
Według EPPO w systemie dochodziło między innymi do ingerowania w kontrole, zmieniania danych już po ich zakończeniu, ukrywania wyników oraz zatwierdzania fałszywych informacji. Posłowie mieli nakłaniać urzędników do nadużyć związanych z zarządzaniem unijnymi pieniędzmi. Jednemu z parlamentarzystów zarzucono również nakłanianie do fałszywego poświadczenia i usiłowania oszustwa komputerowego.
EPPO nie oskarżyła siedmiu innych urzędujących posłów z powodu braku wystarczających dowodów. Postępowanie wobec trzech byłych parlamentarzystów nadal trwa, podobnie jak śledztwa dotyczące innych lat. Wszystkie oskarżone osoby korzystają z domniemania niewinności.
Warto przypomnieć, że zarzuty dotyczą czynów z 2021 r., a nie danych o wycieleniach za 2024 r.
W dwa lata ubyła niemal co piąta sztuka bydła
W tle całej sprawy grecka hodowla bydła szybko się kurczy. Według danych ELSTAT pogłowie zmniejszyło się z około 639 tys. sztuk w 2023 r. do 519 tys. w 2025 r. Potwierdzają to wyniki badań urzędu za 2024 r. oraz 2025 r..
W ciągu zaledwie dwóch lat z greckich statystyk ubyło prawie 120 tys. zwierząt, czyli niemal co piąta sztuka. Spadek pogłowia nie rozstrzyga sporu o brakujące cielęta, ponieważ na liczebność stad wpływają także uboje, padnięcia, import, eksport oraz rezygnacja gospodarstw z produkcji. Pokazuje jednak, że rozbieżność pojawiła się w sektorze, który jednocześnie bardzo szybko się kurczy.
Za brak kontroli płacą również uczciwi hodowcy
Rolnik musi prowadzić dokumentację stada oraz zgłaszać narodziny, przemieszczenia, sprzedaż, padnięcia i ubój zwierząt. Jeżeli mimo tych obowiązków dane wykorzystywane do wypłaty wsparcia tak mocno odbiegają od statystyki publicznej, nie można mówić o pojedynczej pomyłce.
Jeżeli wśród wniosków znalazły się fikcyjne zgłoszenia, ich skutki odczuwają również uczciwi hodowcy. Nienależne wypłaty obciążają budżet, a wykryte nieprawidłowości mogą przynieść dodatkowe kontrole i opóźnienia dla całego sektora.
Na razie nie wiadomo, czy część wycieleń istniała tylko w dokumentacji, czy różnica wynika głównie z odmiennego sposobu zbierania danych. Po ujawnionych manipulacjach, pierwszych wyrokach i zarzutach wobec polityków greckie władze nie mogą już jednak oczekiwać, że rolnicy i podatnicy uwierzą im na słowo.
