Rynek zbóż
Nadchodzi czas korekt cen zboż?
Na rozgorączkowanych giełdach po silnych wzrostach zwykle mamy do czynienia z następującymi po nich korygującymi spadkami. Obserwując te spadki tylko je jako ostatni obraz utrwalamy w pamięci. Dlatego warto analizować rynek w dłuższej perspektywie, a ta perspektywa nawet w skali ostatniego miesiąca daje obraz wzrostów.
Te wzrosty kursów jednak, jak widzimy mają swoje granice, bo w efekcie tygodniowych wahań wynik per saldo mamy tylko na niewielkim plusie. Ten plus szybko nawet i dziś może zostać zweryfikowany, co da argumenty przeciwnikom podwyższania cen.
Tylko fizyczny rynek operuje też innymi argumentami. Na podwyżki cen w skupach złożyły się nie tylko ceny pszenicy w portach dochodzące do 1060 zł, ale także potrzeby zakupowe firm krajowych. Przecież trzeba zrotować zapasy interwencyjne, a to wymaga kupionych ilości To nie przypadek, że cena pszenicy u największego przechowalnika rezerw jest jedną z najwyższych. A, że elewatory tej firmy są porozciągane w całym kraju, to te ceny silnie oddziaływają na cały rynek wewnętrzny.
Jest to informacja i dobra i zła. Dobra, bo właśnie winduje ceny do góry i kto nie sprzedał może to teraz zrobić, a zła, bo jednym pociągnięciem długopisu można te ceny zweryfikować i zachwiać średnią w kraju. Do tego trzeba podaży. Przy wyższych cenach ta podaż się jednak pojawia, bo z wysokich ofert korzystają już nie tylko rolnicy, ci częściej czekają na jeszcze więcej, ale firmy handlowe.
Handlowcy mając w perspektywie nadchodzące żniwa kukurydziane i widząc możliwość szybkiej odsprzedaży wcześniej kupionych zbóż nie muszą się martwic o jakość, bo nawet sprzedając całą pszenicę na paszówkę zamienią ją z niezłym zyskiem na szybkie pieniądze.
Czego chcieć więcej. Szybka akcja rodzi szybką reakcję i tak w najbliższym czasie o cenach decydować będą chęci do obniżania przez płacących dotąd najdrożej z wręcz koniecznością podwyżek u tych co ostatnie dwa tygodnie ze swoimi cennikami przespali. Wypadkowa chyba jednak będzie lekko do dołu, ale wyższe ceny zwykle sa bardziej podatne na zachwianie.
Rynek rzepaku
W rzepaku skoki to już standard
Prawda to bolesna, ale oddaje faktyczną sytuację na rzepakowym rynku. Skoki kursów i duża zmienność nastrojów są idealnym zachowaniem dla spekulantów giełdowych. Zwłaszcza, gdy sytuacja jest mocno powtarzalna. Omijając szczyty i dołki, w dłuższej perspektywie zawsze znajdzie się dzień, w którym można kupić taniej i sprzedać drożej. To jest giełdowy elementarz.
Z handlowcami i rolnikami sytuacja na rynku fizycznym jest nieco inna, tu mamy kolejne ograniczenia. Zaczyna się bowiem gra terminami dostaw, co może prowadzić do potrzeb odładowania magazynów przed kukurydzą. Choć tutaj rynek coraz mocniej wspierają rękawy, to nie każdy skupujący ma na tyle dużo powierzchni płaskiej utwardzonego gruntu, bu na niej złożyć worki.
Dodatkowo zarówno handlowców, jak i rolników dotyczyć zaczyna problem finansowy. Coraz mocniej naciskać będzie na sprzedaż portfel, a wiadomo, że to właśnie rzepak sprzedany w mniejszej ilości przyniesie większą kasę. Rzepak zwolni także nieco więcej miejsca w silosach i magazynach płaskich na kukurydzę.
Podsumowując, o ile możemy liczyć na powrót przespanych wcześniej okazji cenowych przyniesionych przez giełdę, to planując sprzedaż należy liczyć się z ograniczeniami faktycznych wjazdów, co wpłynie na długość magazynowania i perspektywy spływu gotówki.
Kursy walut
Mimo inflacji złotówka wraca na pozycję
Po chwili słabości złotówka w tym tygodniu wraca na wcześniejsze stabilne pozycje. Dzieje się tak pomimo wyższej niż uprzednio zakładano sierpniowej inflacji.
Jak podał GUS w sierpniu ceny towarów i usług wzrosły w skali roku o 3,4%, podczas, gdy eksperci szacowali 2,7%. W miesiąc inflacja wzrosła o 0,4%, na co głównie wpłynęły ceny paliw rosnąc o 5,2%, bo ceny żywności w samym sierpniu spadły o 0,7%.
