– Po tym spotkaniu maski opadły – mówi z żalem młody rolnik, który nie ukrywa rozczarowania przebiegiem rozmów ze stroną rządową.
Hodowcy mają dość, chcą likwidować całe stada
Dialog producentów trzody chlewnej z ministrem rolnictwa Stefanem Krajewskim 3 lipca miał przynieść odpowiedź na pytanie, jak zatrzymać pogłębiający się kryzys w sektorze. Szeroko pisaliśmo o tym tutaj.
Dla hodowców zakończył się jednak katastrofą. Jednym z uczestników spotkania był Hubert Ojdana, którego emocjonalne podsumowanie szybko obiegło media społecznościowe i wywołało dyskusję w środowisku producentów świń.
Spotkanie w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi odbyło się w momencie, gdy producenci trzody chlewnej coraz głośniej alarmują o pogarszającej się opłacalności produkcji. Zobacz naszą relację.
Rosnące koszty pasz, skutki ASF, wysokie ceny warchlaków i niskie stawki skupu sprawiają, że część gospodarstw ogranicza produkcję, a część rozważa całkowitą likwidację stad. To właśnie z tymi problemami hodowcy przyjechali do Warszawy, oczekując konkretnych decyzji.
Kilka godzin po zakończeniu rozmów głos zabrał Hubert Ojdana, znany hodowca trzody chlewnej z powiatu hajnowskiego w województwie podlaskim, który uczestniczył w spotkaniu. Jego relacja nie pozostawia wątpliwości, jak ocenił efekty rozmów.
– Puenta tego spotkania jest jedna – ratuj się, kto może! Jeżeli ktoś ma hodowlę świń albo planuje budowę nowych chlewni, niech się bardzo dobrze zastanowi. Po tym spotkaniu maski opadły – mówi Ojdana w 17-minutowym nagraniu, które bije rekordy popularności (osadzony materiał znajduje się poniżej).
– Jeżeli jesteście żonami producentów trzody chlewnej, to wybijcie swoim mężom pomysł z głowy, żeby inwestować w kolejne chlewnie. To się teraz nie opłaca i to się nie będzie opłacało! – grzmi Ojdana.
"Wyszliśmy z poczuciem, że konkretów nie będzie"
Choć – jak relacjonuje hodowca – podczas spotkania nie brakowało zapewnień o zrozumieniu problemów producentów, zabrakło decyzji, których oczekiwała branża.
Według Ojdany przedstawiciele ministerstwa tłumaczyli, że możliwości wsparcia są ograniczone, a dodatkowe środki finansowe nie są obecnie dostępne. W efekcie wielu uczestników opuszczało resort z przekonaniem, że ich najważniejsze postulaty pozostaną na razie niezrealizowane.
– Kiedy wychodziliśmy ze spotkania, każdy był zdołowany. Słyszeliśmy, że ministerstwo chce pomóc, ale nie może. To było największe rozczarowanie – podkreśla rolnik.
Jak dodaje, rozmowy utwierdziły go w przekonaniu, że dziś nie warto planować nowych inwestycji związanych z produkcją świń. Podobne głosy miał usłyszeć od wielu innych uczestników spotkania.
Opłacalność produkcji pozostaje największym problemem
Najwięcej czasu podczas spotkania poświęcono sytuacji ekonomicznej gospodarstw. Rolnicy przekonywali, że obecne ceny skupu nie rekompensują kosztów produkcji, a różnice pomiędzy stawkami uzyskiwanymi w Polsce i w Niemczech podważają zasady uczciwej konkurencji na wspólnym rynku.
– Pokazywaliśmy, że polski hodowca otrzymuje za kilogram tucznika około 70 groszy mniej niż niemiecki producent. Trudno mówić o równych warunkach konkurencji – relacjonuje Ojdana.
Podczas spotkania swoje stanowisko przedstawili również reprezentanci zakładów mięsnych, w tym firmy Animex. Według relacji uczestników argumentowali oni, że ceny wynikają z sytuacji rynkowej i mechanizmów podaży oraz popytu. Nie przekonało to jednak hodowców.
Kredyty nie poprawią opłacalności?
Jedną z propozycji omawianych podczas spotkania były preferencyjne kredyty oraz system ubezpieczeń od spadku cen.
Zdaniem Ojdany takie rozwiązania nie odpowiadają na najważniejszy problem producentów. – Jeżeli gospodarstwo przynosi straty, kredyt nie sprawi, że zacznie zarabiać. Potrzebujemy poprawy opłacalności produkcji, a nie kolejnych zobowiązań finansowych – ocenia.
Podobne opinie wyrażali również inni uczestnicy spotkania, którzy podkreślali, że oczekują działań pozwalających utrzymać produkcję, a nie jedynie instrumentów finansowych zwiększających zadłużenie gospodarstw.
Czy polska produkcja będzie dalej się kurczyć?
Najbardziej pesymistycznym elementem relacji Ojdany są obawy o przyszłość całej branży. Hodowca uważa, że bez szybkiej poprawy rentowności kolejni producenci będą rezygnować z chowu świń, a produkcja będzie stopniowo koncentrować się w największych gospodarstwach.
To opinia samego uczestnika spotkania, jednak wpisuje się w szerszą dyskusję prowadzoną od miesięcy przez środowisko producentów trzody chlewnej.
W ostatnich latach systematycznie spada zarówno liczba stad, jak i liczba gospodarstw utrzymujących świnie, a hodowcy od dawna alarmują, że bez poprawy opłacalności ten trend będzie się pogłębiał.
Ministerstwo zapowiada dalsze działania
Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania minister Stefan Krajewski deklarował, że chce przede wszystkim wysłuchać głosu producentów i wspólnie z rolnikami oraz przedstawicielami branży wypracować rozwiązania dla sektora.
Po zakończeniu rozmów MRiRW poinformowało, że dyskusja dotyczyła przede wszystkim niskich cen skupu, wysokich kosztów produkcji, skutków ASF oraz nierównego podziału marży w łańcuchu dostaw. Resort podkreślił, że nie ma prawnych możliwości bezpośredniego wpływania na ceny na wolnym rynku.
Ministerstwo zapowiedziało jednocześnie dalsze prace nad rozwiązaniami systemowymi, w tym ubezpieczeniami od spadku cen współfinansowanymi z budżetu państwa, analizą funkcjonowania funduszy promocji oraz wsparciem inwestycji w produkcję energii z gnojowicy.
Dla Huberta Ojdany i wielu uczestników spotkania to jednak wciąż za mało. Jak wynika z jego relacji, hodowcy oczekiwali przede wszystkim odpowiedzi na pytanie, jak w najbliższych miesiącach poprawić opłacalność produkcji. Tego – ich zdaniem – po spotkaniu nadal brakuje.
Krzysztof Zacharuk
