Proponowane ceny kontraktacyjne, spadająca zawartość cukru w korzeniach i rosnąca niepewność rynku sprawiają, że wielu producentów zaczyna kwestionować opłacalność tej uprawy.
– Największym problemem nie jest dziś pogoda, ale brak stabilności – mówi w rozmowie z top agrar Polska Jan Zubrzycki, wiceprezes Związku Plantatorów Buraka Cukrowego w Lesznie.
Plantatorzy coraz częściej myślą o rezygnacji z buraków
Burak cukrowy od lat należy do najważniejszych upraw przemysłowych w Polsce, jednak zdaniem producentów jego opłacalność gwałtownie spada. Jeszcze przed rozpoczęciem kampanii kontraktacyjnej na sezon 2026/2027 wielu rolników zapowiada ograniczenie areału lub całkowitą rezygnację z uprawy.
Największe obawy budzą proponowane ceny kontraktacyjne. Jeszcze niedawno plantatorzy liczyli na stawkę 30 euro za tonę buraków standardowych. Obecnie mówi się o około 25 euro.
– Jeśli zostanie cena 25 euro, będzie zdecydowane odchodzenie od uprawy buraka. Już dziś rozmawiam z rolnikami, którzy mówią, że przy takich stawkach kończą z tą uprawą – uważa Zubrzycki.
Jak podkreśla, problemem nie jest wyłącznie sama cena. – To jest dramat. Burak jest dziś w bardzo słabej kondycji – nie tylko pogodowej, ale przede wszystkim finansowej – zaznacza wiceprezes Związku Plantatorów Buraka Cukrowego w Lesznie.
Spada polaryzacja, a razem z nią dochody gospodarstw
Na wysokość zapłaty za buraki wpływa nie tylko cena kontraktacyjna, ale również zawartość cukru w korzeniach, określana jako polaryzacja.
Standardowa stawka dotyczy buraków o polaryzacji 16%, tymczasem od kilku kampanii wielu plantatorów uzyskuje wyniki na poziomie 14,5–15%.
Niższa polaryzacja oznacza automatycznie niższą zapłatę za dostarczony surowiec.
– Nikt nie potrafi znaleźć przyczyny, dlaczego burak traci na polaryzacji. A im mniejsza zawartość cukru, tym niższa cena. Zamiast 25 euro może się okazać, że plantator dostanie 23 czy 24 euro – tłumaczy Jan Zubrzycki.
Susza nie przekreśla jeszcze tegorocznych zbiorów
Choć na wielu plantacjach widać skutki wysokich temperatur i niedoboru opadów, zdaniem Jana Zubrzyckiego na ocenę tegorocznych plonów jest jeszcze zbyt wcześnie.
Po czerwcowych deszczach buraki wyraźnie przyspieszyły wzrost, a obecne więdnięcie roślin na lżejszych stanowiskach nie musi oznaczać trwałych strat.
– Jeżeli sierpień będzie mokry, a wrzesień wilgotny, burak bardzo szybko nadrabia. To roślina, która potrafi odbudować plon, jeśli tylko pojawią się opady – zaznacza Zubrzycki.
Plantatorzy liczą więc przede wszystkim na deszcz, który może jeszcze poprawić potencjał plonowania.
Import cukru wywiera presję na ceny
Niepokój producentów budzi również rosnący import cukru spoza Unii Europejskiej. Jan Zubrzycki wskazuje przede wszystkim na dostawy z Ukrainy oraz krajów Mercosur.
Jego zdaniem większa ilość cukru na rynku zwiększa presję na ceny, co przekłada się również na warunki kontraktacji oferowane plantatorom buraka cukrowego. – Każda dodatkowa tona cukru jest dziś problemem. Tego nikt skutecznie nie kontroluje – zaznacza związkowiec.
Alternatywy są, ale żadna nie daje poczucia bezpieczeństwa
Rolnicy ograniczający uprawę buraków najczęściej kierują się w stronę kukurydzy lub słonecznika. Problem w tym, że również te rynki zmagają się z nadwyżką surowca i niskimi cenami.
Jak przyznaje Jan Zubrzycki, wielu producentów nie wie dziś, w jakim kierunku rozwijać gospodarstwo. Niezależnie od wybranej produkcji brakuje przewidywalności, która pozwalałaby planować inwestycje.
Brak stabilności odbiera rolnikom chęć do inwestowania
Zdaniem wiceprezesa Związku Plantatorów Buraka Cukrowego obecny kryzys różni się od wcześniejszych przede wszystkim skalą niepewności.
Rosną koszty produkcji i dzierżaw, ceny skupu pozostają niskie, a rolnicy nie są w stanie przewidzieć, czy inwestycje rozpoczęte dziś będą miały szansę się zwrócić za kilka lat.
– Rolnictwo zawsze przeżywało lepsze i gorsze lata. Ale była jakaś stabilność. Dzisiaj nie ma jej w niczym. Pogoda jest swoją drogą, ale ceny... jeszcze raz ceny. Bez stabilności rolnicy po prostu przestaną inwestować – tłumaczy plantator.
"Mam wyrzuty sumienia, że przekazałem gospodarstwo synowi"
Najbardziej poruszające słowa padły pod koniec rozmowy. Jan Zubrzycki przywołał historię jednego z rolników, który niedawno przekazał gospodarstwo następnemu pokoleniu.
– Powiedział mi: mam wyrzuty sumienia, że skazałem syna na takie cierpienie. Patrzę, jak się męczy i serce mi pęka – zdradził.
Krzysztof Zacharuk
