W piątek 6 marca rolnicy ponownie wyszli na drogi w województwie zachodniopomorskim. Protesty odbywają się w trzech miejscach: na drodze krajowej nr 10 w Krąpieli, w Barwicach oraz na drodze S3 koło Pyrzyc.
Jak podkreślają uczestnicy demonstracji, akcje mają charakter cykliczny i są kontynuacją protestów rozpoczętych jeszcze w listopadzie ubiegłego roku.
– Kontynuujemy nasz protest, który rozpoczęliśmy w listopadzie. Co miesiąc zgłaszamy protesty i w odpowiednim momencie, w porozumieniu ze związkami zawodowymi, przede wszystkim z Solidarnością 80, podejmujemy decyzję, żeby danego dnia – najczęściej w piątek, tak jak dziś – zorganizować akcję protestacyjną – mówi Cezary Kazirod, uczestnik protestu w Barwicach.
Postulaty pozostają te same: Mercosur, Ukraina i Zielony Ład
Rolnicy podkreślają, że główne postulaty protestów pozostają niezmienne. Sprzeciwiają się przede wszystkim planowanej umowie handlowej UE–Mercosur, zwiększonemu importowi produktów rolnych z Ukrainy oraz polityce Zielonego Ładu.
– Postulaty są cały czas te same: sprzeciwiamy się umowie Mercosur i umowie z Ukrainą, które z naszego punktu widzenia są niekorzystne – mówi Kazirod.
Zdaniem protestujących skutkiem tych decyzji jest coraz trudniejsza sytuacja ekonomiczna gospodarstw.
– Oprócz tego Zielony Ład nas dociska, import z Ukrainy spowodował spadek cen płodów rolnych – pszenicy, rzepaku, kukurydzy. Zapowiedź umowy Mercosur to jeszcze spotęgowała. Ceny skupu zbóż mamy sprzed 20 lat, a koszty produkcji znacznie wyższe niż kiedyś – mówi Paweł Toporek, jeden z organizatorów protestu rolniku na S3 w Pyrzycach.
Rolnicy ostro krytykują ministra rolnictwa
Podczas protestów pojawia się także bardzo ostra krytyka pod adresem ministra rolnictwa. Część protestujących domaga się jego dymisji. Jak wyjaśnia Paweł Toporek, chodzi m.in. o zapowiedzi złożenia wniosku do Komisji Europejskiej o rekompensaty dla rolników w związku ze spadkami cen produktów rolnych i rosnącymi kosztami produkcji.
– Przez prawie miesiąc minister obiecywał, że wystąpi do Komisji Europejskiej o zwrot nadmiarowych kosztów i rekompensaty za spadki cen. Twierdził, że w Unii Europejskiej są na to środki i wystarczy złożyć wniosek. Później jednak powiedział, że żadnego takiego wniosku nie będzie składał – relacjonuje rolnik.
Protestujący zwracają także uwagę na inne decyzje resortu rolnictwa. Krytykują m.in. zapowiedzi dotyczące zmian w obrocie ziemią rolną.
– Minister chce otworzyć obrót ziemią dla spółek z obcym kapitałem. Takie firmy mogą kupować ziemię, komasować ją i tworzyć agroholdingi – mówi Toporek. Minister podkreśla jednak, że nie ma takiego zamiaru.
Rolnicy podnoszą również problem rosnącej biurokracji.
– Z jednej strony słyszymy zapowiedzi zmniejszania biurokracji, a z drugiej pojawiają się kolejne obowiązki. Jednym z nich ma być elektroniczny rejestr zabiegów chemicznych – zwraca uwagę rolnik.
Dochodzą nowe obawy: nawozy i paliwo
Podczas piątkowych protestów coraz częściej pojawia się nowy wątek – rosnące ceny nawozów i paliwa oraz brak stabilności na rynku środków produkcji.
– Postulaty zostają takie same jak podczas poprzednich protestów, jednak dochodzą kolejne – wysokie ceny paliwa i nawozów. Ceny nawozów i paliwa drastycznie z dnia na dzień poszły do góry – mówi Edward Kosmal z NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych, jeden z organizatorów protestu w Krąpieli.
Rolnicy podkreślają, że sytuacja jest szczególnie trudna w okresie rozpoczęcia prac polowych.
– Ten, kto kupił nawozy wcześniej, może się cieszyć, ale wielu rolników jeszcze ich nie ma i będzie w kropce – mówi Toporek.
Obawy o paliwo przed pracami polowymi
Niepokój rolników dotyczy także paliwa. W ich ocenie ceny mogą w najbliższych tygodniach gwałtownie wzrosnąć, a pojawiają się także obawy o dostępność oleju napędowego.
– Rolnicy się obawiają. Nie mają przed sobą żadnej stabilności – mówi Toporek.
Jak podkreśla, problem może pojawić się w najgorszym możliwym momencie – w okresie intensywnych prac polowych.
– Ruszyliśmy z wiosną, zaraz ruszą ciężkie prace polowe przy zasiewach zbóż jarych. Jeżeli będą takie skoki cenowe i braki w dostawach, to dla nas będzie bardzo duży cios – dodaje.
Napięcie wokół rynku nawozów i decyzji Grupy Azoty
Dodatkowe emocje wśród rolników wywołała w ostatnich dniach sytuacja na rynku nawozów. Wstrzymanie przyjmowania nowych zamówień przez Grupę Azoty – tłumaczone dużą zmiennością na rynku gazu – wywołało niepokój wśród gospodarstw przygotowujących się do wiosennych prac polowych.
– Takie ruchy Grupy Azoty, która wstrzymuje zamówienia i realizacje, podnoszą ceny innych nawozów dookoła. To jest ogromne pole do spekulacji na rynku– mówi Toporek. Rolnicy podkreślają, że taka sytuacja zwiększa niepewność na rynku środków produkcji, w obliczu trudnego zeszłego sezonu i rosnącego braku opłacalności.
W międzyczasie sytuacja zaczęła się jednak zmieniać. Po interwencjach rolników oraz rozmowach z resortem rolnictwa Grupa Azoty poinformowała, że ponownie przyjmuje zamówienia na nawozy i realizuje dostawy. Nie zmienia to faktu, że wśród gospodarstw utrzymuje się duża niepewność co do dalszego rozwoju sytuacji na rynku nawozów.
Problemy także na rynku zbóż
Do trudnej sytuacji na rynku środków produkcji dochodzą także lokalne problemy ze sprzedażą zbóż.
– Jedna firma skupująca zboże w Stargardzie ogłosiła upadłość. Rolnicy mają tam zboże i są w kropce – mówi Kosmal.
W regionie wiele gospodarstw nadal przechowuje ziarno w magazynach, a część podmiotów skupowych – jak twierdzą rolnicy – opóźnia płatności.
Rolnicy zapowiadają dalsze protesty
Protestujący podkreślają, że jeśli ich postulaty nie zostaną wysłuchane, akcje protestacyjne będą kontynuowane.
– Rząd i ministerstwo nie chcą się pochylić nad naszymi postulatami, więc nie mamy innego wyjścia, jak po prostu protestować – mówi Toporek.
Rolnicy zaznaczają, że w ich ocenie chodzi nie tylko o opłacalność produkcji, ale także o przyszłość polskiego rolnictwa i bezpieczeństwo żywnościowe kraju.
– Jeżeli rolnictwo zostanie osłabione, nie będziemy mieli w Polsce bezpieczeństwa żywnościowego – dodaje Kazirod.
Oprac. Maria Khamiuk
