Jak wskazuje Maciej Piskorski, dyrektor Departamentu Produktów Food and Agro w BNP Paribas Bank Polska, banki są gotowe finansować takie inwestycje, ale obecne przepisy – zwłaszcza ograniczenia w sprzedaży energii – skutecznie blokują ich rozwój.
Bez zmian w systemie finansowania i regulacji trudno będzie uruchomić masowy program budowy biogazowni na polskiej wsi – tłumaczy ekspert w rozmowie z top agrar Polska. Wywiad przeprowadzono w trakcie Europejskiego Forum Finansowania Agrobiznesu.
Biogazownie mogą być drugą nogą
Budowa biogazowni rolniczych od lat pojawia się w dyskusjach o transformacji energetycznej polskiej wsi. Instalacje te mogłyby nie tylko zagospodarować odpady z produkcji zwierzęcej, ale również zapewnić gospodarstwom dodatkowe źródło dochodów.
Zdaniem Macieja Piskorskiego, potencjał jest ogromny, ale obecne rozwiązania finansowe i prawne wymagają korekty.
– Kilku korekt wymagają przede wszystkim obecne rozwiązania finansowania, czyli kredyty preferencyjne oraz relatywnie młody produkt Agromax – wskazuje ekspert.
Limity kredytów są zbyt niskie?
Jednym z głównych problemów są limity finansowania inwestycji. Obowiązujące od lat maksymalne kwoty kredytów preferencyjnych nie przystają do skali dzisiejszych inwestycji energetycznych.
– W przypadku kredytu preferencyjnego mamy od kilkunastu lat limit pięciu milionów złotych dla gospodarstw rolnych i ośmiu milionów dla działów specjalnych. Jeśli gospodarstwo wykorzystało już część limitu, budowa biogazowni staje się praktycznie niemożliwa – wyjaśnia Piskorski.
Podobny limit obowiązuje w programie Agromax, co w praktyce ogranicza możliwości finansowania większych projektów.
Największa bariera: brak możliwości sprzedaży energii
Jeszcze poważniejszym problemem – zdaniem bankowca – są jednak przepisy, które uniemożliwiają sprzedaż energii wyprodukowanej w biogazowni poza gospodarstwo, jeśli inwestycja była finansowana z programów wsparcia.
– Wszystkie programy pomocowe w praktyce uniemożliwiają sprzedaż energii poza gospodarstwo. Energia musi być skonsumowana na miejscu – tłumaczy ekspert BNP Paribas.
Tymczasem tylko nieliczne gospodarstwa są w stanie zużyć całość energii wyprodukowanej przez biogazownię.
– Rzadko kiedy gospodarstwo jest w stanie w stu procentach skonsumować energię z biogazowni. A budowanie bardzo małej instalacji często mija się z celem – dodaje.
Biogazownie najlepiej dopasować do ilości substratu
Eksperci podkreślają, że instalacje powinny być projektowane przede wszystkim pod kątem dostępnego surowca – np. gnojowicy czy obornika – a nie tylko zapotrzebowania gospodarstwa na energię.
– Gospodarstwa z produkcją zwierzęcą mają dużo substratu, który można świetnie zagospodarować w biogazowni. Jednocześnie powstaje poferment, który jest bardzo dobrym nawozem – mówi Piskorski.
W jego ocenie instalacje o mocy około 0,5 MW mogłyby nie tylko pokrywać potrzeby gospodarstwa, ale także dostarczać energię do lokalnej sieci lub ogrzewać okoliczne domy.
Banki są gotowe finansować inwestycje
Według przedstawiciela BNP Paribas sektor bankowy jest gotowy finansować inwestycje w biogazownie, o ile będą spełnione podstawowe warunki ekonomiczne i regulacyjne.
– Banki są od udzielania kredytów i realizacji inwestycji. Ale trudno finansować projekt za kilka milionów złotych, jeśli nie ma pewności, że energia będzie mogła być sprzedawana do sieci – podkreśla.
Kluczowe są tu trzy elementy: możliwość sprzedaży energii, gwarancja przyłączenia do sieci oraz stabilne warunki odbioru energii.
Polska daleko za Niemcami
Skala rozwoju biogazowni w Polsce wciąż pozostaje niewielka w porównaniu z krajami Europy Zachodniej. – W Polsce mamy dziś ok. 200 biogazowni rolniczych. W Niemczech jest ich ok. 10 tysięcy – zauważa Piskorski.
Różnica ta pokazuje, jak duży potencjał wciąż pozostaje niewykorzystany.
Dotacje to zdecydowanie za mało
Ekspert wskazuje również, że dotacyjne programy wsparcia – choć potrzebne – nie są w stanie zapewnić masowej skali inwestycji.
– Dofinansowania obejmują w praktyce kilkadziesiąt instalacji. To rozwiązania na palcach jednej ręki, a nie program systemowy – ocenia.
Jego zdaniem większą rolę powinny odgrywać kredyty preferencyjne, które umożliwiają finansowanie większej liczby inwestycji.
Inwestycja jest stosunkowo bezpieczna
Z punktu widzenia banków inwestycje w biogazownie nie należą do najbardziej ryzykownych projektów w rolnictwie.
– Biogazownia zagospodarowuje odpady z produkcji zwierzęcej, produkuje poferment i daje dodatkowe źródło dochodu dla gospodarstwa. To jedna z mniej ryzykownych inwestycji, o ile model biznesowy się spina – podkreśla Piskorski.
Jego zdaniem włączenie biogazowni do krajowego systemu rozproszonej energetyki mogłoby znacząco zwiększyć zainteresowanie rolników takimi inwestycjami.
– Włączenie biogazowni w model rozproszonej energii zdecydowanie ustabilizowałoby ten rynek w dłuższej perspektywie – podsumowuje Maciej Piskorski.
Krzysztof Zacharuk
