Ropa naftowa wciąż jest surowcem mocno związanym z wydarzeniami politycznymi, niestety w powiązaniu do tego los cen rzepaku także zaczyna być uzależniony nie tylko od bilansu produkcji oleistych, ale głównie od świata wielkiej polityki.
Ropa w politycznym dumpingu
Główne obawy na rynku ropy naftowej nadal się nie zmieniły, sytuacja na linii USA–Iran nadal jest bowiem bardzo napięta i tylko czekamy na zapalną iskrę, która może nastąpić w każdej chwili. W oczekiwaniu na rozwiązanie, albo eskalację konfliktu ropa naftowa w tym tygodniu zaczęła tanieć, w ciągu ostatnich 7 dni cena giełdowa ropy brent spadła o 3%, do czego w połowie przyczynił się czwartek, gdy ceny skorygowały się o 1,4% do 69,69 USD/baryłkę. Podobnie zachowuje się teksańska ropa WTI, której kursy w tydzień spadły nawet o 3,5%, a w sam czwartek korekta notowań wyniosła 1,55% do 64,35 USD/baryłkę.
Z rynku ropy dochodzą informacje, że tworzący grono rynkowych czarnych charakterów Rosja i Iran, będąc wyrzuceni poza system karnymi cłami dla krajów kupujących od nich ropę chcą ratować swoje budżety i oferują jedynemu realnemu kupcowi, jakim są Chiny ogromne rabaty. Analitycy rynkowi uważają, że te wręcz dumpingowe rabaty wpływają na spadające światowe ceny ropy naftowej.
MATIF też po przełamaniu
Na giełdzie MATIF, mimo nieśmiałej zieleni na czwartkowych kursach rzepaku wszystko wskazuje na fakt, że kontrakty rzepakowe w tym tygodniu pokazały przełamanie wzrostowego kierunku i zapoczątkowały spadki. W czwartek (26.02.26 r.) na zakończeniu dnia paryska giełda wycenia już rzepak tylko na 484,25 €/t, co oznacza 8-eurowy spadek w porównaniu z poprzednim tygodniem. Ostatnie notowanie starego rzepaku wciąż jeszcze sporo dzieli do rzepaku z nowych zbiorów, gdyż sierpniowe kontrakty po spadku w tym tygodniu o 2,25 euro są wyceniane na 470,75 €/t, czyli o 13,5 euro taniej od rzepaku ze zbiorów 2025 r.
