23 lutego zakończyły się konsultacje społeczne rządowej "Strategii ochrony obszarów wodno-błotnych w Polsce wraz z Planem działań", która ma na celu odtwarzanie torfowisk, zwiększenie retencji oraz ograniczenie emisji gazów cieplarnianych z gleb organicznych.
Gdy organizacje hodowlane wytknęły urzędnikom resortu klimatu i środowiska szereg błędów w Strategii, ministerstwo określiło te działania jako "dezinformację". O projekcie szczegółowo pisaliśmy tutaj.
Konieczna gruntowna rewizja projektu?
Swojej irytacji takim stawianiem sprawy nie ukrywa Jacek Zarzecki, wiceszef Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.
Podkreśla, że dokument w obecnym brzmieniu nie spełnia kryterium równowagi między celami środowiskowymi a bezpieczeństwem żywnościowym i stabilnością ekonomiczną gospodarstw.
– Ochrona mokradeł jest ważna, ale nie może odbywać się kosztem rolników bez rzetelnych danych, analiz i zapewnienia realnego finansowania. Brak jest również gwarancji stabilnych i adekwatnych rekompensat dla rolników oraz fakt, że dokument w dużej mierze odwołuje się do finansowania w ramach Wspólnej Polityki Rolnej – tłumaczy Zarzecki i dodaje: – WPR nie powinno być wskazane jako domyślne źródło finansowania działań ograniczających produkcję.
W tej sytuacji Polska Platforma Zrównoważonej Wołowiny wniosła o gruntowną rewizję projektu Strategii, przeprowadzenie aktualnej inwentaryzacji terenowej oraz przygotowanie pełnej oceny skutków dla rolnictwa przed dalszym procedowaniem dokumentu.
"Żadnych wywłaszczeń i żadnego przymusu"
Co na to Ministerstwo Klimatu i Środowiska? Na platformie X zamieściło wpis, z którego wynika, że "nikt nie będzie zabierał rolnikom ziemi".
– Strategia nie przewiduje wywłaszczeń. "Przejmowanie gruntów" dotyczy wyłącznie przekazywania ziemi między instytucjami państwowymi i nie obejmuje prywatnych właścicieli. Prywatne grunty mogą być kupowane tylko dobrowolnie, na zasadach rynkowych. Rolnicy, którzy nie będą chcieli sprzedawać ziemi, będą mogli korzystać z programów wsparcia (np. dopłaty za utrzymanie odpowiedniego poziomu wody na torfowiskach). Żadnych wywłaszczeń i żadnego przymusu – jasne zasady i pełna dobrowolność. O tym właśnie mówi strategia ochrony obszarów wodno‑błotnych. A co w zamian? Lepsza retencja, więcej wody w ekosystemie, wyższy poziom wód gruntowych i mniejsze ryzyko suszy – przekonuje ministerstwo.
Jakie jest pogłowie zwierząt w gospodarstwach?
Jacek Zarzecki uważa, że takie stwierdzenia to zaklinanie rzeczywistości. – Dokument w obecnym brzmieniu ma wymiar praktycznie antyrolniczy: zakłada działania o skali, która może doprowadzić do trwałego ograniczenia produkcji zwierzęcej, w tym hodowli bydła, bez przedstawienia rzetelnych danych i analiz społeczno‑gospodarczych – podkreśla.
Wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny zwraca uwagę, że projekt dokumentu wskazuje łącznie 906 171 ha gruntów ornych i łąk jako potencjalny obszar do zaniechania użytkowania rolnego i ponownego nawodnienia torfowisk.
– Równolegle zakłada się przekształcenie 200 000 ha torfowisk użytkowanych rolniczo w systemy paludikultury w okresie realizacji Strategii – zauważa i dodaje: – Dokument nie podaje, ile gospodarstw znajduje się na tych terenach ani jakie jest pogłowie zwierząt w gospodarstwach, których dotkną ograniczenia. Przy takiej skali (ponad 906 tys. ha) brak tych danych oznacza, że proponuje się przebudowę struktury użytkowania gruntów "w ciemno", bez oceny wpływu na bazę paszową, wypas oraz możliwość utrzymania stad bydła.
Historyczne dane kontra rzeczywistość
Zarzecki mówi jasno, że wycena strat i usług ekosystemowych została wykonana w oderwaniu od realiów produkcji.
– Jako wskaźnik wartości usług zaopatrzeniowych z odwodnionych mokradeł użytkowanych rolniczo przyjęto średnią wartość siana w wysokości 2 116 zł/ha/rok. Taka uproszczona wycena nie uwzględnia szeregu kosztów i efektów wtórnych, w tym wpływu na produkcję zwierzęcą powiązaną z tymi użytkami (w szczególności produkcję pasz objętościowych, wypas i bilansowanie nawozów naturalnych) – podkreśla rolnik.
Zarzuca autorom dokumentu oparcie wielu działań na danych historycznych.
– W samej Strategii przyznaje się, że większość informacji oparto na danych z 1965 r., a baza GIS "Mokradła" została w 2006 r. jedynie zintegrowana w formie cyfrowej. Oznacza to, że realna powierzchnia i stan mokradeł oraz torfowisk mogą istotnie odbiegać od wartości przyjętych w projekcie. Planowanie działań na setkach tysięcy hektarów na podstawie materiałów sprzed kilkudziesięciu lat jest proszeniem się o konflikty społeczne i gospodarcze.
Przerzucenie ciężaru finansowego na rolników?
Bardzo ważnym elementem jest finansowanie. – Projekt Strategii nie zapewnia adekwatnych, trwałych rekompensat dla użytkowników gruntów objętych działaniami. Dodatkowo w zestawieniach kosztów (m.in. w tabeli dotyczącej działań pilotażowych) zdecydowana większość wydatków została wskazana jako "koszty do pokrycia z innych źródeł", bez gwarancji dostępności środków. Jednocześnie dokument sugeruje opieranie wdrażania Strategii na instrumentach Wspólnej Polityki Rolnej – wytyka Jacek Zarzecki.
– Takie podejście w praktyce oznacza przerzucenie ciężaru finansowego nowych zobowiązań środowiskowych na rolników oraz na budżet, który ma służyć stabilizacji dochodów i inwestycjom w gospodarstwach – podkreśla.
"Dokument jednostronny i w praktyce antyrolniczy"
Wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny mówi wprost, że środowisko rolnicze nigdy nie zaakceptuje rozwiązań, które przy braku aktualnej inwentaryzacji i analiz – zakładają wyłączenie lub istotne ograniczenie użytkowania rolniczego na 906 171 ha oraz przekształcenia na 200 000 ha, przy jednoczesnym braku danych o gospodarstwach, pogłowiu i skutkach dla produkcji zwierzęcej.
– Taki dokument nie jest zrównoważony, ale jest jednostronny i w praktyce antyrolniczy – przyznaje Jacek Zarzecki.
Krzysztof Zacharuk
