Dokument zakłada m.in. odtwarzanie torfowisk, zwiększenie retencji oraz ograniczenie emisji gazów cieplarnianych z gleb organicznych. Dla rolników oznacza to zarówno nowe szanse na wsparcie finansowe, jak i potencjalne ograniczenia w użytkowaniu gruntów.
Projekt Strategii ma być odpowiedzią na postępującą degradację mokradeł w Polsce oraz zobowiązania wynikające z międzynarodowej Konwencji Ramsarskiej. Dokument wskazuje, że obszary wodno-błotne pełnią kluczową funkcję w utrzymaniu zasobów wodnych, ochronie bioróżnorodności oraz stabilności klimatycznej.
Nawet 18% powierzchni kraju, ale w złym stanie
Szacuje się, że mokradła zajmują od 4 do 5,7 mln hektarów, czyli nawet 14–18% powierzchni całej Polski. Obejmują one torfowiska, doliny rzeczne, jeziora, podmokłe łąki oraz inne obszary okresowo zalewane lub stale wilgotne.
Jednocześnie ich stan jest alarmujący – jedynie ok. 15% torfowisk zachowało naturalny charakter bagienny i zdolność do akumulacji torfu.
Degradacja tych terenów oznacza nie tylko utratę siedlisk przyrodniczych, lecz także wzrost emisji gazów cieplarnianych oraz zmniejszenie retencji wody w krajobrazie.
Torfowiska to ukryty magazyn wody i węgla
W strategii szczególną uwagę poświęcono torfowiskom. To właśnie one gromadzą ogromne ilości wody i węgla organicznego, a jednocześnie są jednymi z najbardziej przekształconych ekosystemów w kraju.
Osuszanie torfowisk – często prowadzone w przeszłości w celu uzyskania gruntów rolnych – powoduje rozkład materii organicznej, emisję CO₂ oraz utratę zdolności retencyjnych.
Dokument podkreśla, że odwodnione torfowiska mogą być wykorzystywane jako pola uprawne lub użytki zielone, jednak z punktu widzenia ekologii przestają być pełnoprawnymi mokradłami.
Kluczowe cele rządowej strategii
Rządowy projekt przewiduje trzy główne kierunki działań: poprawę stanu bioróżnorodności torfowisk i ograniczenie emisji gazów cieplarnianych z tych obszarów o 30%, odbudowę naturalnych procesów w ekosystemach wodnych, oraz zwiększenie retencji na terenach nadrzecznych oraz utrzymanie i wzmocnienie ochrony obszarów o znaczeniu międzynarodowym w ramach sieci Ramsar.
Co to oznacza dla rolnictwa? Strategia ma charakter kierunkowy i nie wprowadza bezpośrednio nowych obowiązków. Jednak jej wdrażanie może w przyszłości przełożyć się na konkretne regulacje, programy wsparcia oraz ograniczenia w użytkowaniu gruntów.
Najbardziej odczuwalne skutki mogą dotyczyć gospodarstw położonych na: torfowych glebach organicznych, dolinach rzecznych i terenach zalewowych, a także podmokłych łąkach i pastwiskach.
Z jednej strony możliwe będzie zwiększenie dopłat do działań retencyjnych i prośrodowiskowych. Z drugiej – rolnicy mogą spotkać się z presją na ograniczenie odwodnień, intensywnej uprawy czy przekształcania użytków zielonych.
Mniejsze ryzyko suszy i powodzi
Autorzy dokumentu podkreślają, że sprawnie funkcjonujące mokradła działają jak naturalna infrastruktura wodna. Magazynują wodę w czasie nadmiaru opadów, a następnie stopniowo ją uwalniają w okresach suszy.
Degradacja tych terenów prowadzi natomiast do zwiększenia ryzyka zarówno powodzi, jak i niedoborów wody, a także pogorszenia jakości wód powierzchniowych.
Strategia jest adresowana do administracji publicznej, instytucji zarządzających wodami, lasami i obszarami rolnymi oraz wszystkich podmiotów, których działalność wpływa na stan mokradeł. Nie generuje ona bezpośrednich kosztów dla budżetu państwa, lecz wyznacza kierunek przyszłych działań legislacyjnych i inwestycyjnych.
Mokradeł nie da się zastąpić
Choć często postrzegane są jako nieużytki, obszary wodno-błotne należą do najcenniejszych ekosystemów. Zapewniają wodę, chronią przed ekstremami pogodowymi, filtrują zanieczyszczenia i stanowią siedliska dla wielu gatunków.
Projekt Strategii pokazuje, że ich rola będzie rosła – zwłaszcza w kontekście zmian klimatu i narastających problemów z dostępnością wody w rolnictwie – twierdzą urzędnicy.
Ziemia nie dla rolników...
Proces konsultacji społecznych dokumentu zakończył się 23 lutego. Jedną z organizacji, która przesłała ponad 60 merytorycznych uwag, była Polska Platforma Zrównoważonej Wołowiny.
PPZW stoi na stanowisku, że dokument w obecnym kształcie będzie miał poważne, negatywne konsekwencje dla rolnictwa, w szczególności dla produkcji zwierzęcej i hodowli bydła.
– Projekt Strategii zakłada objęcie działaniami nawet 906 tys. ha gruntów ornych i łąk, które mogłyby zostać wyłączone z użytkowania rolniczego i ponownie nawodnione, a także przekształcenie 200 tys. ha torfowisk użytkowanych rolniczo w systemy paludikultury – mówi Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.
W jego ocenie tak duża skala ingerencji w użytkowanie gruntów została zaproponowana bez przedstawienia podstawowych danych dotyczących liczby gospodarstw i pogłowia zwierząt na terenach objętych planowanymi zmianami. – Oznacza to brak rzetelnej oceny skutków społeczno-gospodarczych oraz wpływu na bazę paszową i stabilność produkcji zwierzęcej – podkreśla Zarzecki.
Skąd się wzięła taka metodologia?
Platforma zwraca również uwagę na przyjętą w dokumencie metodologię wyceny strat, w której wartość usług zaopatrzeniowych z odwodnionych mokradeł użytkowanych rolniczo oszacowano na podstawie średniej wartości siana – 2 116 zł/ha/rok .
"W ocenie PPZW takie uproszczenie nie uwzględnia rzeczywistego znaczenia tych gruntów dla całego łańcucha produkcji bydła, w tym produkcji pasz objętościowych i bilansu nawozów naturalnych" – czytamy w przesłanej opinii.
Kolejnym poważnym zastrzeżeniem jest oparcie części analiz na danych historycznych sięgających 1965 r., przy czym baza GIS "Mokradła" została zintegrowana cyfrowo w 2006 r. Według PPZW planowanie działań na setkach tysięcy hektarów w oparciu o nieaktualne dane może prowadzić do poważnych konfliktów społecznych i gospodarczych.
Konieczna gruntowna rewizja projektu Strategii
"Dokument w obecnym brzmieniu nie spełnia kryterium równowagi między celami środowiskowymi a bezpieczeństwem żywnościowym i stabilnością ekonomiczną gospodarstw. Ochrona mokradeł jest ważna, ale nie może odbywać się kosztem rolników bez rzetelnych danych, analiz i zapewnienia realnego finansowania. Brak jest również gwarancji stabilnych i adekwatnych rekompensat dla rolników oraz fakt, że dokument w dużej mierze odwołuje się do finansowania w ramach Wspólnej Polityki Rolnej" – alarmuje Polska Platforma Zrównoważonej Wołowiny.
– WPR nie powinno być wskazane jako domyślne źródło finansowania działań ograniczających produkcję – uważa Jacek Zarzecki.
W tej sytuacji Polska Platforma Zrównoważonej Wołowiny wniosła o gruntowną rewizję projektu Strategii, przeprowadzenie aktualnej inwentaryzacji terenowej oraz przygotowanie pełnej oceny skutków dla rolnictwa przed dalszym procedowaniem dokumentu.
Krzysztof Zacharuk
