Rolnictwo bez dochodu? Zboża, warzywa i mleko pod kreską
Podczas protestu 20 lutego we Wrocławiu, Adrian Wawrzyniak, rzecznik NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, zwrócił uwagę na problemy wszystkich sektorów produkcji rolnej. Alarmował: „Dzisiaj nie ma branży w rolnictwie, która by przynosiła jakikolwiek dochód. Gdzie te ceny? Skąd te ceny? Sprzed 20 lat? A przecież nam wcale koszty nie spadają”.
Rolnicy obecni na proteście podkreślali, że realne koszty produkcji przewyższają przychody. Jeden z uczestników wyjaśniał, że wyprodukowanie pszenicy kosztuje około 800–900 zł/t, a cena skupu wynosi zaledwie 630 zł/t. O tym, jaka jest sytuacja na rynku zbóż i jakie są ceny skupu, opisaliśmy w artykule „Tania mąka naciska na ceny pszenicy”.
W zagłębiach warzywno-ziemniaczanych ceny produktów prosto z pola nie przekraczały 0,30 zł/kg, co spowodowało, że część warzyw nie została zebrana. Mniejsze gospodarstwa mleczne wskazywały, że ceny skupu oscylują w granicach 1,00–1,50 zł/l, a przejęcia mniejszych mleczarni przez większe firmy pogłębiają trudności lokalnych producentów.
„Jeśli nie siać zbóż, to co?” – rolnicy pytają o alternatywy
Rolnicy coraz częściej zastanawiają się także nad przyszłością produkcji. – Rolnicy się zastanawiają: dobrze, jeżeli nie będę siał zbóż, to co zasiać w zamian? – pytał o alternatywę Wawrzyniak.
Pojawiają się również obawy, że część gospodarstw może ograniczyć produkcję. – Czy nas dzisiaj sprowadzą do tego, żeby tak naprawdę Polskę zostawić ugorem? Żeby wziąć tylko po 2300 zł dopłaty za ugór i zostawić tę polską ziemię? – dodał.
Wawrzyniak podkreślał, że wysokie koszty produkcji zagrażają opłacalności całego europejskiego rolnictwa. Do tego wciąż niemal pełne magazyny zboża i warzyw nie gwarantują utrzymania gospodarstw, a brak perspektyw na rentowną produkcję w nadchodzącym sezonie jest teraz kluczowym problemem. Bez działań systemowych część gospodarstw może zniknąć, alarmował rzecznik prasowy NSZZ "Solidarność" RI.
Rolnicy: „Trzeba wprowadzić tarczę antykryzysową”
Wawrzyniak zaznaczał, że rolnicy oczekują konkretnych działań systemowych i finansowych, które pozwolą przetrwać trudny okres.
– Najlepsze są rozwiązania systemowe, których brakuje od lat. Ale my dzisiaj jesteśmy w takim kryzysie, że trzeba wprowadzić rekompensaty, trzeba wprowadzić tarczę antykryzysową – wyliczał.
Rzecznik wskazywał na potrzebę interwencji rynkowych, np. wyeksportowania nadwyżek zbóż i poprawy cen skupu: „Musimy kłaść nacisk, by wyeksportować tę nadwyżkę zbóż, którą mamy”.
Podkreślał też konieczność ograniczenia nadużyć w systemie dopłat, tak aby środki trafiały do rzeczywistych, czynnych gospodarstw.
– Mówmy o realnych działaniach i o realnej pomocy. I róbmy to szybko, bo do żniw gospodarstwa nie wytrzymają – alarmował Wawrzyniak.
Nawozy, paliwo, materiał siewny – gdzie realna pomoc?
– Ta dopłata do paliwa, która była przez ministra zaproponowana kilkugroszowa, 5 czy 6 groszy, to jest tak naprawdę jakby rzucić rolnikom w twarz obelgę – Wawrzyniak krytycznie oceniał propozycje wsparcia dla rolników.
Zdaniem organizacji rolniczych potrzebne są rozwiązania, które realnie obniżą koszty produkcji – np. w przypadku nawozów, paliwa czy materiału siewnego.
Petycje rolników i dialog z władzami
Podczas manifestacji rolnicy przekazali petycje do wojewody i list otwarty do instytucji UE.
– Zostały przekazane dwie petycje. Złożyliśmy je bezpośrednio na ręce pana wicewojewody, który przyjął od nas te petycje – mówił Wawrzyniak.
Rzecznik podkreślał, że działania obejmują zarówno protesty, jak i rozmowy merytoryczne, mające na celu wypracowanie realnych rozwiązań dla gospodarstw.
Rolnicy zapowiadają kolejne akcje w obronie opłacalności
– Będziemy nadal protestować, dopóki nie osiągniemy swoich celów, nie osiągniemy pewnych postulatów. Nie usłyszymy też z ust ministra propozycji rozwiązania tych problemów – zapewniał Wawrzyniak.
Rolnicy zaznaczyli, że jeśli postulaty nie zostaną uwzględnione, akcje protestacyjne mogą być kontynuowane również w innych regionach kraju.
Oprac. Agnieszka Sawicka
